main

Blog

7 powodów, aby nie jechać do Liechtensteinu

04/05/2015 — by Magdalena Kuźma5

glow-960x789.png

7 powodów, aby nie jechać do Liechtensteinu, czyli czemu nie polecamy wycieczki do Vaduz. A jeżeli już koniecznie chcesz się tam wybrać, przeczytaj co zwiedzić, aby wyciągnąć jak najwięcej z tego wyjazdu.

1. Zamek Vaduz – średniowieczny zamek górujący nad miastem. Pięknie położony na zboczu góry jest symbolem Liechtensteinu, a w szczególności jego stolicy. Historia zamku sięga XII wieku, najstarsze wschodnie skrzydło pochodzi właśnie z tego okresu, jednak największa część budowli powstała w wieku XVI. Pierwszymi właścicielami zamku była rodzina Werdenberg-Sargana. Jak można przeczytać w przewodnikach warta uwagi jest znajdująca się w środku kaplica św. Anny z gotyckim ołtarzem z XV wieku. Wszystkich chcących ją zobaczyć i gotowych rozpocząć wspinaczkę pod górę od razu uprzedzamy – zamek, symbol miasta i państwa nie jest udostępniany zwiedzającym. Także ten, kto wdrapie się na górę musi zadowolić się widokiem średniowiecznych murów wyłącznie z zewnątrz oraz panoramą miasteczka uroczo położonego w dolinie. Tabliczki „własność prywatna” rozczarowują, jednak na pocieszenie trzeba zauważyć, że zamek faktycznie nadal pełni funkcję, dla której został zbudowany – stanowi rezydencję lokalnych władców. Obecnie jest pierwszą rezydencją księcia Liechtensteinu.

[photosetgrid layout=”12″]Vaduz, LiechtensteinVaduz Castle, LiechtensteinVaduz Castle, Liechtenstein[/photosetgrid]

Jeżeli jednak apetyty na obejrzenie zamku zostały rozbudzone, całkiem niedaleko można zwiedzić inny, równie  atrakcyjny zamek – Gutenberg Castle w Balzers.

Balzers Castle, Liechtenstein

2. Ulica Städtle – główny deptak Vaduz to niewielka uliczka ciągnąca się od ratusza do dzielnicy rządowej. Spacer od parlamentu do siedziby władz miejskich nie zajmie więcej niż 5 minut. Na tym niewielkim obszarze mieści się większość atrakcji miasta, a na szczególną uwagę zasługują budynek parlamentu i siedziba rządu.

[photosetgrid layout=”13″]Governemnt Building of LiechtensteinVaduz City Hall, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinLiechtenstein[/photosetgrid]

3. Wino – jest to jedna z wizytówek Liechtensteinu. Pierwsze winnice można spotkać tuż za ścisłym centrum Vaduz, kilka kroków od ulicy Städtle. Jednak określenie winnica wydaje się tu być nieco na wyrost, ponieważ przypominają one raczej przydomowe ogródki. W całym kraju jest tylko kilkanaście hektarów winnic, a znaczna część wina księcia Liechtensteinu pochodzi z Austrii, gdzie znajduje się większość posiadłości książęcych. Zakup lokalnego Rieslingu jest więc dość trudny i kosztowny. Zainteresowanym lokalnym winem polecamy udać się do Weingut des Fürsten von Liechtenstein Fürstliche, czyli winnic księcia Liechtensteinu, gdzie można pospacerować pomiędzy uprawami winorośli, dowiedzieć się więcej na temat wina z okolicznych upraw i oczywiście spróbować najlepszych odmian wina. Trzeba jednak wiedzieć, że taka atrakcja bardzo słono kosztuje, a najchętniej przyjmowane są tam grupy turystów. W sklepie na terenie winnicy znajdziemy butelki z całego świata, od Kaliforni po RPA, a w tym cztery pochodzące z terenu Liechtensteinu. Winnica jest szczególnie dumna ze swoich upraw pinot noir i chardonnay.

[photosetgrid layout=”123″]Vaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, Liechtenstein[/photosetgrid]

4. Znaczki pocztowe – Liechtenstein zajmuje ważne miejsce w filatelistycznym świecie. Przechadzając się ulicą Städtle na pewno trafisz na muzeum tego kolejnego dobra narodowego księstwa. Wielkość i instytucji i eksponatu, jest wprost proporcjonalna do wielkości kraju. Muzeum przedstawia  wszystkie wydane w historii Liechtensteinu znaczki pocztowe w imponującej liczbie 300 serii od 1912 roku. W znajdującej się tuż obok informacji turystycznej można wbić sobie do paszportu pieczątkę Liechtensteinu o kształcie, a jakże – znaczka pocztowego.

[photosetgrid layout=”3″]Postage Stamp Museum, Vaduz, LiechtensteinPostage Stamp Museum, Vaduz, LiechtensteinPostage Stamp Museum, Vaduz, Liechtenstein[/photosetgrid]

5. Zakupy – Vaduz najwyraźniej liczy na turystów z grubymi portfelami. Wystarczy wejść na Städtle i pierwsze, co rzuca nam się w oczy to dwa sklepy z najlepszymi markami zegarków. Zagraniczni turyści chętnie tu zaglądają, ale uwaga – większe zakupy należy poważnie rozważyć, ponieważ przy bieżącym kursie franka szwajcarskiego, który jest walutą Liechtensteinu, są one średnio opłacalne. Co ciekawe branża jest w Vaduz zdominowana przez jednego właściciela – trzy na cztery sklepy położone w centrum prowadzone są przez tę samą osobę czy firmę.

Vaduz, Liechtenstein

6. Większość naszych czytelników jest w wieku znacznie lub nieznacznie, ale przekraczającym 18 lat, więc nawet fakt, że w Liechtensteinie alkohol jest dostępny znacznie młodszym niż średnio w Europie nastolatkom, nie będzie dla was jakimś specjalnym magnesem przyciągającym do Liechtensteinu. Z resztą znajdzie się w Europie kilka łatwiej dostępnych krajów, w których tak, jak w Liechtensteinie piwo i wino można kupić już w wieku 16 lat.

[photosetgrid layout=”2″]Vaduz, LiechtensteinVaduz winery, Liechtenstein[/photosetgrid]

7. Jest jeszcze jedna atrakcja Vaduz – wycieczka po mieście czerwonym mini pociągiem. Przejazd może być czymś atrakcyjny dla rodziców z dziećmi, na szczęście raczej tymi starszymi niż Ola. Nam się jeszcze upiekło i nie musieliśmy dać się obwieźć po trasie, której pokonanie pieszo zajmuje prawdopodobnie mniej więcej tyle samo czasu, co przejechanie kolejką. Jedna runda trwa ok. 30 minut i kosztuje 10,50 CHF od osoby. Wydaje nam się, że trasę kolejki można bez wysiłku pokonać pieszo i to w raczej podobnym czasie.

Vaduz Train, Liechtenstein

I to tyle, jeżeli chodzi o atrakcje miasta, które nas zupełnie nie urzekły. Jest jednak coś, na co zwróciliśmy w Vaduz uwagę. A jest to mała architektura oraz rzeźby, które jak gdyby nigdy nic porozrzucane są po centrum miasta. Niby nic takiego, a jednak liczne rzeźby i instalacje nadają miastu przyjaznego charakteru. Tak naprawdę zwróciliśmy na nią uwagę chyba dlatego, że generalnie bardzo lubimy takie elementy uprzyjemniające przestrzeń publiczną i doceniamy sytuacje, kiedy sztuka wychodzi na ulice. Vaduz może poszczycić się całkiem niezłą kolekcją rzeźb na ulicy Städtle, a tych, którzy mieliby ochotę na dłuższe spotkanie ze sztuką zaprasza położone przy tej samej ulicy Muzeum Sztuki czyli Kunstmuseum Liechtenstein.

[photosetgrid layout=”132″]Vaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, Liechtenstein[/photosetgrid]

Blog

Katedra w Ulm – najwyższy kościół na świecie

30/04/2015 — by Magdalena Kuźma0

u3-960x669.jpg

Kolejnym przystankiem na trasie naszej podróży w Alpy było niemieckie Ulm. To niewielkie położone nad Dunajem miasto odwiedziliśmy ze względu na znajdującą się w centrum katedrę. Dlaczego katedra ta jest warto odwiedzenia? Powodów jest kilka:

1. Jest to obecnie najwyższy na świecie chrześcijański budynek sakralny. Jego gotycka wieża mierzy 161,53 m.

Ulm Minster, Germany

2. W latach 1890 – 1901 był to najwyższy budynek na świecie. Palmę pierwszeństwa katedra straciła na rzecz nowego świata i budynków w Filadelfii i Nowym Jorku. Przy okazji można zauważyć jak dokonuje się postęp – na początku XX wieku najwyższe budynki osiągały 160 metrów podczas kiedy na początku XXI wieku możemy spoglądać w dół z ponad ośmiusetmetrowego Burj Khalifa (więcej o Burj Khalifa przeczytasz tutaj).

[photosetgrid layout=”1″]Ulm Minster, Germany[/photosetgrid]

3. Wieża, a w zasadzie umieszczony prawie na jej szczycie taras widokowy. Miejska legenda głosi, że przy dobrej pogodzie widać stąd Alpy. Niestety nie było nam dane się przekonać – taras widokowy był zamknięty. Żałujemy, bo akurat ładna pogoda sprzyjałaby pięknym widokom, a może nawet moglibyśmy rzeczywiście ujrzeć Alpy.

Ulm Minster, Germany

4. Budowa tego kościoła trwała prawie 500 lat, a że po przybyciu do Ulm naszym oczom ukazały się rusztowania, przyszło nam do głowy że to może coś na wzór Sagrady Familii, czyli kościół w ciągłej budowie (o Sagrada Familia przeczytaj tutaj). Okazało się jednak, że to tylko prace konserwatorskie, a budowa katedry została ukończona w 1890 roku.

[photosetgrid layout=”3″]Ulm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, Germany[/photosetgrid]

5. Katedra sama w sobie prezentuje się imponująco. Uwagę przykuwają zarówno zdobienia zewnętrzne,  jak i wnętrze obecnie luterańskiej świątyni. W środku szczególne wrażenie robi kaplica Besseserów z zachowanymi witrażami z XV wieku.

[photosetgrid layout=”4″]Ulm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, Germany[/photosetgrid]

Katedra wywarła na nas umiarkowane wrażenie, ale jeżeli wybieracie się w tamte strony, to warto zobaczyć ją i całe miasteczko na własne oczy. Może bardziej się wam poszczęści i zobaczycie Alpy z tarasu widokowego. Należy też pamiętać, że to niewielkie miasto wydało na świat tak wielką postać, jak Albert Einstein. Jego pomnik można odnaleźć w jednej z uliczek starego miasta, niedaleko Munsterplatz, gdzie znajduje się katedra.

[photosetgrid layout=”13″] Ulm, Germany Ulm, Germany Ratusz, Ulm, GermanyUlm, Germany[/photosetgrid]

WP Google Maps Error

In order for your map to display, please make sure you insert your Google Maps JavaScript API key in the Maps->Settings->Advanced tab.

Blog

Plaże na Malcie – zwiedziliśmy je wszystkie #1

19/05/2015 — by Magdalena Kuźma17

plaza68-960x640.jpg

Dlaczego Malta? Morze, słońce, zabytki, wino no i plaże. No właśnie, jedni uważają, że plaże to największy minus Malty, inni, że atut wyspy. Przed wybraniem się tam na wakacje musicie wiedzieć, że plaże na Malcie bardzo się różnią i często to, co Maltańczycy uważają za plażę znacznie odbiega od marzeń o nadmorskim wypoczynku przeciętnego wakacyjnego turysty. Aby się przekonać, co naprawdę proponuje wyspa postanowiliśmy przejechać całe wybrzeże i przetestować wszystkie, od najmniejszych, skalistych położonych na uboczu, po te, najbardziej znane, piaszczyste. Poniżej prezentujemy nasze obserwacje, dla ułatwienia Maltę podzieliśmy na północno-zachodnią i południowo-wschodnią. Polecamy przejrzeć przed podjęciem decyzji o lokalizacji hotelu.

Dziś prezentujemy pierwszą część: MALTA PÓŁNOCNO-ZACHODNIA

1. Ghadira Beach leżąca w Mellieħa Bay to najdłuższa piaszczysta plaża na Malcie. Położona przy głównej drodze prowadzącej do portu promowego do Gozo. Plaża jest dość szeroka, długa, posiada łagodne zejście do wody i pełną infrastrukturę – bary, restauracje. Do tego na miejscu można wypożyczyć skutery wodne, motorówki. Miejsce to z racji swojej popularności i wielu hoteli umiejscowionych w okolicy jest zazwyczaj bardzo zatłoczone, ale jest to jedna z lepszych plaż na wyspie. Można tam świetnie spędzić czas zarówno z dzieckiem, młodszym i starszym, jak i bez dzieci. To plaża z prawdziwego zdarzenia.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: piaszczysty brzeg, łagodne zejście do wody, zaplecze sanitarne
MINUSY: położona obok hałaśliwej drogi, niewiele miejsc parkingowych w okolicy
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, punkty gastronomiczne, atrakcje wodne

[photosetgrid layout=”3″]Ghadira Beach, MaltaGhadira Beach, MaltaGhadira Beach, Malta[/photosetgrid]

2. Mistra Beach to ciekawa położona z dala od głównych szlaków mała plaża. Leży w jednym z zakoli zatoki św. Pawła, niedaleko wyspy, u której skał, jak głosi legenda, rozbił się właśnie Paweł z Tarsu w czasie swojej podróży do Rzymu. Jest to głównie piaskowo-żwirowa plaża, raczej wąska, ale kameralna i spokojna. W sezonie pewnie szybko kończy się na niej miejsce, ale można spróbować. Tak naprawdę lepsze warunki są tu do spędzania czasu w wodzie, niż na brzegu.

OCENA OLI: 5/10
PLUSY: kameralność, położenie z dala od szlaku, dobre miejsca do obozowania camperem lub pod namiotem
MINUSY: wybrzeże piaszczysto żwirowe, niewielkie rozmiary
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”2″]Mistra beach, MaltaMistra beach, Malta[/photosetgrid]

3. Armier Beach oraz Little Armier Beach to dwie leżące niedaleko siebie plaże położone nad zatoką Armier Bay. Plaże są szerokie, piaszczyste usiane palmami. Little Armier Beach jest bardziej dzika. Jest to jedna z niewielu plaż, z której nie mamy widoku na wielkie gmachy hotelowe, za to na horyzoncie majaczy trzecia maltańska wyspa – Comino. Jak na wszystkich plażach po stronie północnej fale są tu nieco większe. Dzięki temu, że położone na uboczu Armier Beach i Little Armier są mniej oblegane przez turystów, a mogą być dość wygodne do zabawy z dzieckiem.

OCENA OLI: 6/10
PLUSY: piaszczysty brzeg, brak skał, palmy, mniejsza popularność
MINUSY: duże fale
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, bary, duże parkingi

[photosetgrid layout=”3″]Little Armier, MaltaLittle Armier BeachArmier Beach, Malta[/photosetgrid]

4. Ramla Beach niewielka plaża leżąca w zatoce Ramla. Większość wybrzeża należy do Ramla Bay Resort, gdzie można wypożyczyć leżaki, parasole i skorzystać z zaplecza gastronomicznego. Na brzegu wysypana jest niewielka ilość piasku. Obok znajduje się port do przeprawy promowej na wyspę Comino i w zasadzie jest to chyba jedyny powód, aby ją odwiedzić. Nie należy mylić tego miejsca z o wiele ciekawszą plaża o tej samej nazwie położoną na pobliskiej wyspie Gozo.

OCENA OLI: 5/10
PLUSY: widok, spokojne, przejrzyste wody zatoki
MINUS: niewielki obszar plaży, hotelowy charakter
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne w pobliskim hotelu

Ramla Beach, Malta

5. Paradise Bay to miejsce zapierające dech, leży w przepięknej zatoce, tuż pod wysokim klifem. Auto możemy zaparkować na dużym parkingu na górze, a w dalszą wędrówkę musimy udać się wąskimi schodami – to największy minus tego miejsca. Sama plaża jest piaszczysta, otoczona pięknymi klifami i skałami; rajski widok zmącony jest położonym obok hotelem i przystanią promową – tuż obok jest przeprawa promowa do Gozo. Na miejscu znajduje się wypożyczalnia parasoli, leżaków oraz restauracja. Mimo tego, że plaża położona jest w zatoczce woda bywa wzburzona, ale jest przejrzysta. Dno kamieniste. Piękna plaża, tylko wymaga wysiłku, aby do niej dotrzeć.

OCENA OLI: 7/10
PLUSY: urokliwość miejsca, piaszczysty brzeg
MINUSY: kamieniste dno
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne, parking

[photosetgrid layout=”13″]Paradise Beach, MaltaParadise Beach, MaltaParadise Beach, MaltaParadise Beach, Malta[/photosetgrid]

6. Golden Beach – najbardziej znana plaża w zachodniej Malcie. Szerokie, piaskowe wybrzeże i czysta woda czynią ją wręcz idealnym miejscem do wypoczynku. Jednym minusem jest panujący tutaj przez cały dzień  tłok. Od wczesnych godzin rannych brzeg morski pełny jest entuzjastów opalania i kąpieli wodnych, z kolei wieczorami miejsce to przyciąga pięknymi zachodami słońca. Część plaży wydzielona jest dla gości stojącego obok hotelu Raddison. Przy wejściu na plażę znajduje się restauracja, w okolicy parkingu liczne bary i kioski. Można wynająć parasole, leżaki, skorzystać z jazdy na bananie, nartach wodnych czy paralotni. Idealne miejsce na spędzenie czasu z dzieckiem, płasko, szeroko, łagodne zejście do wody.

OCENA OLI: 7/10
PLUSY: piaszczysta wybrzeże
MINUSY: tłok, płatny parking
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne, parking, sporty wodne

Golden Beach, Malta

7. Għajn Tuffieħa Beach – kolejna odwiedzona przez nas plaża w zachodniej Malcie, położona nad zatoką Għajn Tuffieħa (zwaną Riviera Bay). Nasza ulubiona maltańska lokalizacja, głównie ze względu na malownicze położenie, zatoka pięknie wcina się to w ląd. Aby dotrzeć do plaży czeka nas kilkuminutowy spacer w dół. Widoki są wspaniałe niezmącone hotelową architekturą. Sama plaża jest piaskowa, dość kameralna, fale rozbijające się o skały tworzą niesamowite wrażenie. Na dole znajduje się bar i wypożyczalnia leżaków.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: kameralność, piaszczysty brzeg, piękne widoki
MINUSY: konieczność zejścia do plaży w dół, a po wypoczynku wdrapania się na górę, płatny parking
INFRASTRUKTURA: bar i wypożyczalnia leżaków

[photosetgrid layout=”13″]Għajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa Beach[/photosetgrid]

8. Gnejna Bay to plaża położona całkiem blisko poprzedniej – od Għajn Tuffieħa oddzielona tylko niewielkim cyplem, jednak ta zatoczka jest trochę mniej urokliwa niż opisywana wyżej. Plaża wysypana jest piaskiem. Dostępna jest wypożyczalnia rowerów wodny i leżaków. To miejsce też możemy z czystym sumieniem polecić do wypoczynku z dzieckiem. Z Gnejna można dojść na jedyną na Malcie plażę nudystów.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: łatwy dojazd, piaszczysta plaża
MINUSY: płatny parking
INFRASTRUKTURA: wypożyczalnia rowerów wodnych i leżaków

[photosetgrid layout=”12″]Gnejna Bay, MaltaGnejna Bay, Malta Gnejna Bay, Malta[/photosetgrid]

Drugą część Malty opiszemy już jutro, ale jeżeli poszukujecie najpiękniejszej plaży na wyspie, to raczej powinniście wybierać z tych powyżej. To w północno-zachodniej części wyspy jest najwięcej tych prawdziwych, piaszczystych plaż. Jak wyglądają plaże po drugiej stronie Malty? O tym opowiemy jutro, a tymczasem możecie dokładnie zlokalizować każdą z wyżej wymienionych.

Blog

8 powodów, dla których warto odwiedzić Drezno

29/04/2015 — by Magdalena Kuźma5

d22-960x640.jpg

Drezno – czy warto odwiedzić miasto, które w wyniku wydarzeń lutego 1945 roku zostało pozbawione całej historycznej zabudowy? Czy może lepiej, aby zrozumieć jego historię zostać w domu i przeczytać „Rzeźnię numer pięć” Kurta Vonneguta? My odwiedziliśmy Drezno jadąc na wycieczkę we włoskie Alpy i spędziliśmy tam bardzo ciekawy dzień, nasze wrażenia z wizyty w stolicy Saksonii były jak najbardziej pozytywne.  Spacerując po ulicach miasta ciężko uwierzyć, że kilkadziesiąt lat temu zostało ono całkowicie zniszczone. Specjaliści twierdzą, że dzisiejszy wygląd budynków jest to efekt wykorzystania saksońskiego piaskowca, który szybko czerniejąc dodaje uroku miejskiej zabudowie. Poniżej kilka powodów, dla których warto odwiedzić miasto ciągle przypominające to z obrazów Canaletta.

1. Naszą wędrówkę zaczynamy na wschodnim brzegi Łaby wraz ze Złotym Jeźdźcem i Pałacem Japońskim. Mimo, że ta część miasta jest mniej atrakcyjna same w sobie, to stąd rozciąga się najwspanialsza panorama Drezna.
[photosetgrid layout=”13″]DresdenDresdenDresdenDresden[/photosetgrid]

2. Następnie mostem Frederyka Augusta kierujemy się na Tarasy Brühla. Spacerując tarasami nazywanymi też Tarasami Europy wzdłuż rzeki Łaby możemy podziwiać budynki Sądu Najwyższego Saksonii, Akademii Sztuk Pięknych, Albertinium, czy licznie występujących rzeźb. Na końcu tarasów znajdujemy się trasę prowadzącą do Nowej Synagogi w Dreznie.

[photosetgrid layout=”13″]Brühl's Terrace, DresdenBrühl's Terrace, DresdenBrühl's Terrace, DresdenBrühl's Terrace, Dresden[/photosetgrid]

3. Wracając na północ kierujemy się na Nowy Rynek, gdzie centralnym punktem jest Kościół Marii Panny. Ten posiadający ponad 300-letnią historię budynek dopiero od kilku lat jest po dobudowie ponownie otwarty dla wiernych i zwiedzających.

[photosetgrid layout=”2″]Dresden FrauenkircheDresden Frauenkirche[/photosetgrid]

4. Kilka kroków od katedry podziwiać możemy Orszak Książęcy, czyli największy na świecie ceramiczny obraz ścienny. Dzieło pierwotnie wykonano w technice sgraffiti na początku XX wieku przeniesiono na 25 000 ceramicznych kafelków. Dzieło Wilhelma Walthera przedstawia łącznie 94 osoby, z których 35 to władcy Saksonii, a pozostałe 59 postaci to współczesna ludność, od chłopów po naukowców. Ponadto na obrazie uwieczniono 45 koni i dwa charty. Warto zauważyć, ze na obrazie znajduje się tylko jedna kobieta.

[photosetgrid layout=”2″]Procession of Princes, DresdenOrszak Książęcy, Drezno[/photosetgrid]

5. Wychodząc nad Łabę, znowu znajdujemy się w okolicach mostu Frederyka Augusta jednak teraz kierujemy się na północ. W drodze na Plac Teatralny podziwiamy Zamek w Dreźnie oraz Katedrę Świętej Trójcy.

[photosetgrid layout=”2″]Cathedral of the Holy Trinity, DresdenDresden[/photosetgrid]

6. Centralnym punktem placu Teatralnego jest Opera Sempera. Ten monumentalnym budynek jest już trzecim, który powstał w tym miejscu. Budynek odbudowany dopiero 40 lat po II Wojnie Światowej dalej nie ma szczęścia, kilka lat temu został zniszczony przed wylewającą Łabę.

Opera Sempera, Dresden7. Tuż obok znajduje się kompleks architektoniczny Zwinger zbudowany w stylu rokoko. Kompleks ten poniósł bardzo duże zniszczenia w czasie bombardowania Drezna i w zasadzie można odnieść wrażenie, że jest ciągle odbudowywany.

[photosetgrid layout=”12″]Zwinger, DresdenZwinger, DresdenZwinger, Dresden[/photosetgrid]

8. Naszą wycieczkę polecamy zakonczyć przy ulicy Weißeritzstraße. Znajduje się tutaj Yenidze – budynek mocno wyróżniający się na tle barokowej architektury miasta. Ten przypominający meczet budynek był zachcianką pewnego przedsiębiorcy tytniowego, który umieścił w nim fabrykę papierosów. Obecnie jest to biurowiec.

[photosetgrid layout=”3″]Yenidze, DresdenYenidze, DresdenDresden [/photosetgrid]

BlogNa stole

Jak za 5 euro spróbować 200 cypryjskich win

22/04/2015 — by Magdalena Kuźma0

wine28-960x640.jpg

Jak mając w kieszeni tylko 5 euro spędzić świetny wieczór, spróbować dwustu różnych win prosto z cypryjskich winiarni, w tym flagowej Commandarii? Wystarczy odwiedzić lokalny festiwal wina – Nicosia Wine Weekend. To wydarzenie gromadzące branżę winną z całego terytorium wyspy. Producenci z dumą prezentują swoje wyroby, przedstawiają szeroką gamę win i oczywiście chętnie napełniają kieliszki odwiedzających festiwal amatorów tego napoju. Każdy z nich przemierza salę festiwalu ze specjalnie przygotowanym na tę okazję kieliszkiem degustacyjnym. Na stanowiskach reprezentujących poszczególne winiarnie spotkamy producentów, enologów i inne osoby związane z całym procesem uprawy winorośli i produkcji wina, wiec warto poświecić chwilę i dowiedzieć się ciekawych rzeczy na temat cypryjskich trunków.

[photosetgrid layout=”3″]Nicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, Cyprus[/photosetgrid]

Festiwal – wino leje się strumieniami, Tata testuje kolejne gatunki – świetna sprawa, a co w tym czasie robi Ola? I karmiąca, kierująca Mama? Ola oczywiście robi to, co lubi najbardziej – biega. W pewnym momencie, kiedy dzieci nauczą się już w miarę sprawnie poruszać, wydaje nam się, że definitywnie przestają chodzić, zaczynają wyłącznie biegać. Od tej pory nie widzą już innej możliwości przemieszczania się niż biegiem, co oczywiście przekłada się też na rodziców. Organizatorzy weekendu pomyśleli też o fanach wina takich, jak mama. Jeżeli ktoś przyjechał na festiwal samochodem lub z innych powodów nie chce pić alkoholu albo czuje, że przyjął już dość, a ciągle ma jeszcze coś do spróbowania, ma do dyspozycji spluwaczki. Dzięki nim można poczuć aromaty, posmakować wina w ustach, a na koniec pozbyć się tego, czego nie chce się przełykać. Trochę, jak lizanie loda przez szybę, ale w pewnych sytuacjach może być przydatne.

[photosetgrid layout=”4″]Nicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, Cyprus[/photosetgrid]

Na festiwalu producenci przedstawiają wina wytworzone z dobrze znanych międzynarodowych szczepów winogron oraz te, których podstawą są lokalne odmiany winorośli. O dwóch najważniejszych szczepach winogron cypryjskich już pisaliśmy. Xinisteri i Mavro to dwa lokalne gatunki stanowiące bazę dla najpopularniejszych rodzajów trunków na wyspie. Trzeci cypryjski szczep to Maratheftiko, chociaż rzadziej spotykany, to coraz bardziej zyskuje na popularności. Okazuje się, że oprócz powyższych, cypryjskich szczepów jest znacznie więcej, ale to właśnie te trzy zasługują na największą uwagę. A w zasadzie dwa: Xinisteri i Mavro – to z tymi dwoma nazwami powinien zapoznać się każdy, kto bedzie siegal na cyprze po lokalne trunki.

Xinisteri to białe winogrona, szczególnie efektywnie uprawiane na większych wysokościach, gdzie niższe temperatury pozwalają owocom osiągnąć lepszą jakość. Dzisiaj cypryjscy producenci potrafią z tych winogron wyprodukować wina, o wyższej niż kiedyś zawartości alkoholu, z bogatszym i bardziej złożonym aromatem, o pełniejszym i głębszym smaku. Ciekawostką jest to, że aby wydobyć nowe smaki i aromaty producenci wina częściowo fermentują Xinisteri w dębowych beczkach lub mieszają go z miedzynarodowymi białymi szczepami, jak Savignon Blanc. Należy pamiętać, że Xinisteri ma znaczący udział w produkcji najważniejszego cypryjskiego wina – Commandarii.

Z kolei Mavro jest najpopularniejszym rodzajem winogron uprawianych na wyspie. Stanowi ok 40% wszystkich upraw i dzisiaj jest cześciej wykorzystywane jako winogrono stołowe niż do produkcji wina. Do głównych zalet tego szczepu nalezy to, że bogato owocuje, jednak większość win z niego produkowanych osiąga średni kolor, słaby aromat i lekki smak. Aby stworzyć bardziej wykwintne wina, o głębszym kolorze i bardziej kwiatowym i owocowym aromacie, należy Mavro hodować na wysokości ponad 1000 metrów. Obok Xinisteri jest on używany do produkcji Commandarii. A z win, w których Mavro występuje samodzielnie, szczególnie poleca się spróbować różowych.

[photosetgrid layout=”5″]wine10wine7 Nicosia Wine Weekend, Cyprus Nicosia Wine Weekend, Cyprus Nicosia Wine Weekend, Cyprus[/photosetgrid]

O Commandarii już wspominaliśmy – to flagowe cypryjskie wino, którego bezwzględnie należy spróbować będąc na Cyprze. Jest to wino deserowe, a więc słodkie i ciężkie, co oznacza, że Cypryjczycy zaproponują je nam na zakończenie posiłku. Odnajdziemy w tym nim mieszankę tych charakterystycznych dla Cypru winogron – Xinisteri i Mavro.  Ponieważ jest to chyba najcenniejszy skarb wyspy, aby móc deserowe wino nazwać Commandarią, należy spełnić kilka warunków. Przede wszystkim wino musi zostać wyprodukowane na wyspie w rejonie między wybrzeżem Morza Śródziemnego a górami Troodos. Sama uprawa, suszenie na słońcu i fermentacja winogron wykorzystywanych do jego produkcji musi odbywać się na terenie jednej z 14 miejscowości, tworzących apelację Commadaria. Dopiero wtedy trunek może nosić dumną nazwę prawdopodobnie najstarszego do dziś produkowanego gatunku wina na świecie. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XII wieku. Polecamy w czasie wakacji na Cyprze uraczyć się chociaż jednym kieliszeczkiem tego złotobrązowego gęstego napoju, pachnącego kawą, czekoladą i owocami.

[photosetgrid layout=”4″]Nicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, CyprusNicosia Wine Weekend, Cyprus[/photosetgrid]

Jak mówią Cypryjscy producenci, na jakość lokalnego wina ma wpływ przede wszystkim środowisko, w którym dojrzewają winogrona, czyli klimat, żyzne gleby i topografia terenu. To właśnie dzięki różnorodnym glebom i możliwości uprawiania winorosli na różnych wysokościach, wina z wyspy osiągają swój wyraźny smak i aromat. Szczególnie zdaje się na to wpływać wysokość, na jakiej znajdują się uprawy, ponieważ pozwala ona uciec wrażliwym na wysokie temperatury krzewom z upalnych nizin trochę wyżej, gdzie warunki klimatyczne są neico lżejsze. Tam na wysokościach w kluczowym okresie dojrzewania owoców temperatura jest łagodniejsza a opady częstsze i bardziej obfite. Takie warunki pozwalają na wyhodowanie winogron bogatszych w smaku, dających wina o głębszym smaku.

Najlepiej o wszystkich czynnikach wpływających na smak i jakość wina dowiedzieć się bezpośrednio na miejscu. Większość winiarni, których na wyspie jest ponad 50, chętnie przyjmuje turystów i zaprasza na prezentację upraw, procesu produkcji i oczywiście degustację własnych wyrobów. Najlepiej wybrać jakąś winnicę, zadzwonić i umówić się na konkretną wizytę. Wtedy mamy pewność, że nasza przygoda z winem na pewno się odbędzie, a jeżeli jesteście miłośnikami napoju bogów taka wizyta w winiarni jest wręcz koniecznością.

Weekend w towarzystwie cypryjskich win to nie pierwsze nasze spotkanie z napojem bogów. Nasze obserwacje i wiedza zebrana podczas podróży w winiarskie rejony świata zachęciły nas do przyłączenia się projektu Winnica Aleksandra. Niedlugo możecie spodziewać się pierwszej relacji z sadzenia winorośli.

Blog

Ola w Alpach

04/05/2015 — by Magdalena Kuźma0

liv32-960x640.jpg

Zima w tym roku szczególnie nie obfitowała w śnieg, a wtedy, kiedy jednak trochę go było Ola jeszcze marnie poruszała się o własnych siłach, więc tak naprawdę nasza córka nie miała do tej pory okazji przekonać się na własnej skórze co to śnieg. Dlatego, kiedy pojawiła się okazja na wyjazd w Alpy od razu zaczęliśmy się zastanawiać jak Ola na niego zareaguje. Będzie to coś zupełnie dla niej nowego. Co z tym zrobi? Zdziwi się? Spodoba jej się czy może nie za bardzo? Spakowaliśmy zimowe ubranie i sami nie mogliśmy się doczekać jej wycieczki na białe stoki Alp.

O poprzednich etapach naszej podróży do Alp już czytaliście. Ostatni rozpoczęliśmy już we Włoszech a konkretnie na lotnisku w Bergamo. Tam okazało się, że środek kwietnia to we Włoszech już lato. No, może nie to prawdziwe włoskie lato ale dla nas temperatury sporo powyżej 20 stopni były wystarczające, a by nazwać tę pogodę latem. Było ciepło, słonecznie, drzewa i krzewy zielone, w pełni rozkwitu. Aż ciężko było uwierzyć, że niedługo będziemy używać zimowych ubrań, które wieziemy w plecakach.

Zanim jednak dotarliśmy do mekki narciarzy i snowboardzistów z całej Europy, Livigno, zawitaliśmy do niewielkiej miejscowości Bormio, malowniczo położonej w dolinie Valtellina. Po długiej podróży przydał nam się krótki spacer po małym miasteczku miejscowości. Szybko przeszliśmy przez centrum, aby usiąść w małym barze na rogu i spróbować włoskiej kuchni (a tak naprawdę nakarmić głodną już Olę). Miasteczko jest oczywiście ośrodkiem narciarskim tętniącym życiem w sezonie. Poza nim próbuje skusić turystów górskimi ścieżkami spacerowymi i trasami rowerowymi. Nas zainteresowała inna atrakcja – lokalne termy. Jednak z naszym szczęściem musieliśmy się obejść smakiem, oczywiście były zamknięte. Tak więc nie miały szansy zdetronizować w naszym prywatnym rankingu łaźni siarkowych w Tbilisi.

[photosetgrid layout=”4″]Bormio, ItalyBormio, ItalyBormio, ItalyBormio, Italy[/photosetgrid]

W końcu dotarliśmy do osławionego Livigno. Jest równie malowniczo położone w dolinie, jak Bormio, ale chyba cieszy się większym powodzeniem wśród miłośników nart. Z resztą widać to na ulicach miasteczka. Pełno tam narciarzy i snowboardzistów przemierzających ulice z narciarskim ekwipunkiem do późnych godzin nocnych. W połowie kwietnia miasto i stoki wciąż tętnią życiem, nic dziwnego, bo jak okiem sięgnąć wszystkie ośnieżone szczyty zagospodarowane są na potrzeby narciarzy. Podczas kiedy na górze panują całkiem niezłe warunki narciarskie, na dole w miasteczku jest całkiem ciepło. Krótki rękaw albo bluza zupełnie wystarczają.

[photosetgrid layout=”13″]Livigno, ItalyLivigno, Italy Livigno, Italyliv54[/photosetgrid]

Kiedy zdecydowaliśmy zabrać Olę na górę mieliśmy niezły wybór różnych wyciągów (od krzesełkowych po gondolowe). Oczywiście wybraliśmy ten jadący najwyżej, na prawie 3000 metrów. A przypominam, że i mama i tata nie przepadają za wysokościami. Najlepiej z nas wszystkich w gondoli bawiła się oczywiście Ola kręcąc się i przeskakując z jednej strony na drugą bujając całym wagonikiem. Z naszą wycieczką na górę nie trafiliśmy w najlepszą pogodę, więc jak już wjechaliśmy na szczyt znaleźliśmy się w chmurach i praktycznie nie widzieliśmy tej wysokości. Ola natychmiast po wyjściu z wyciągu ruszyła na śnieg. Chyba jej się spodobało nowe otoczenie, bo bawiła się z wyraźną przyjemnością, przybierała wszelkie możliwe pozycje, a my ledwo odróżnialiśmy ją od śniegu w białym kombinezonie. Do gondoli udało nam się zapakować nawet wózek, ale na górze okazał się zupełnie nieprzydatny.

[photosetgrid layout=”32″]Livigno, ItalyLivignoLivigno, ItalyLivignoLivigno, Italy[/photosetgrid]

Ola oczywiście nie była jedynym maluchem w Livigno. Spotkaliśmy masę narciarzy z jeszcze młodszymi niż ona dziećmi. Nie zauważyliśmy jednak w miasteczku żadnej infrastruktury przygotowanej z myślą o nich. Co innego większe dzieci. Te, które już potrafią założyć narty na nogi muszą być w siódmym niebie. A na stokach jest ich cała masa.

Poza stokami Livigno ma dla swoich gości bogatą ofertę rozrywkową, od Après-ski, przez pizzerie i inne lokale z włoską kuchnią, po całonocne bary. Ponadto jest to strefa bezcłowa, więc zmęczeni nartami turyści chętnie odwiedzają lokalne sklepy z markowymi towarami w atrakcyjnych cenach. Miasteczko samo w sobie jest dość sympatyczne, a jeszcze jeżeli ktoś lubi jeździć na nartach, to na pewno spędzi się tam świetnie czas.

[photosetgrid layout=”4″]Livigno, ItalyLivigno, ItalyLivigno, ItalyLivigno, Italy[/photosetgrid]

Livigno leży niedaleko szwajcarskich kurortów narciarskich, więc nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności wybrania się tam. Jedyna droga do Szwajcarii prowadzi przez tunel Munt la Schera z jednym pasem drogi, więc przed wyjazdem dobrze jest sprawdzić regulacje dotyczące ruchu w tunelu tego konkretnego dnia. Całkiem niedaleko Livigno, bo 60 kilometrów, okazał się być położony jeden z bardziej ekskluzywnych kurortów szwajcarskich i najwyżej położone miasto w Europie – Davos. Miasteczko słynie nie tylko ze ofert sportów zimowych, ale też, a może przede wszystkim, z odbywającego się tam co roku Światowego Forum Ekonomicznego. Szczerze mówiąc na obrady nie wybrano najłatwiej dostępnego miejsca na świecie. W pewnych okresach roku dostanie się tam niektórymi drogami jest niemożliwe z powodu zagrożenia lawinowego.Livigno, Italy

Uczestnikom forum, raczej nie sprawia to problemu ponieważ większość z nich dostaje się tam samolotami. Na jedno z ostatnich spotkań przyleciało 1700 prywatnych samolotów, a w spotkaniu udział wzięło 2200 osób. Regularne demonstracje antyglobalistów towarzyszące obradom skutkują tylko coraz większymi środkami przeznaczanymi przez organizatorów na ochronę. Miasteczko u schyłku sezonu nie zrobiło na nas żadnego wrażenia, więc nie zagrzaliśmy tam miejsca. Oprócz tras narciarskich, które na pewno są świetne, a ich liczba przyprawia o zawrót głowy, można zapoznać się z kilkoma miejscami szwajcarskiego dziedzictwa.

[photosetgrid layout=”3″]Davos, SwitzerlandDavos, SwitzerlandDavos, Switzerland[/photosetgrid]

Ale to, o czym chcemy wam opowiedzieć, to sposób jaki oferują Szwajcarzy na pokonanie części trasy prowadzącej do Davos. A jest to tunel kolejowy Vereina Tunel. Jest to tunel przeznaczony zarówno dla ruchu pasażerskiego, jak i dla ruchu samochodowego, z tym, że samochody wjeżdżają tu na platformy kolejowe i na nich pokonują całą długość trasy. Przeprawa trwa około 15 minut. Po pewnym czasie można się nawet przyzwyczaić, ale na początku kierowca ma co najmniej dziwne wrażenie. Tunele drogowe i kolejowe przecinające na wylot pasma górskie to dla alpejskich krajów, a szczególnie Szwajcarii, nic nowego. To właśnie w tu, po ukończeniu budowy, będzie znajdował się najdłuższy na świecie kolejowy tunel: 57-kilometrowy tunel kolejowy Świętego Gotarda. Mimo wszystko każdy taki tunel to wielkie dokonanie techniczne, co znajduje oczywiście odzwierciedlenie w cenie takiej przeprawy. Pokonanie 19-kilometrowego odcinka wymaga wyłożenia 38 euro za przejazd w jedną stronę. Załadunek i rozładunek przebiega zaskakująco łatwo i szybko, ale zobaczcie sami:

Nasza wizyta w Alpach jeszcze się nie skończyła. Dalsze kroki skierowaliśmy do Liechtensteinu, a właściwie Księstwa Liechtensteinu – niewielkiego państwa (160 km kwadratowych) tkwiącego wysoko w górach pomiędzy Szwajcarią i Austrią. Ale o tym w następnym wpisie.

 Liechtenstein

Blog

CYPRYJSKI ALFABET – WYSPA OD Α DO Ω – CZ. 2

09/04/2015 — by Magdalena Kuźma5

Cyprus1-2-960x595.jpg

N

Ν ν – Νεκρόπολη – Nekropolie. Niedaleko centrum Pafos, tuż nad brzegiem morza kryją się pochodzące z VI wieku przed naszą erą Królewskie Grobowce. Królewskie, a jednak nie królewskie. Rozmach i finezja z jakimi zostały wykonane, wielość grobów i ogromny obszar, jaki pokrywają kazał naukowcom spodziewać się, że jest to miejsce pochówku jakichś władców. Okazało się jednak, że ciało żadnego króla nie zostało tu nigdy złożone. Te bogato zdobione, wykute w skale, z licznymi malowidłami na ścianach mogiły stanowiły prawdopodobnie miejsce pochówku elit urzędniczych i społecznych Pafos. To rozległość terenu i imponujące wykonanie grobowców zapewniły mu tytuł królewskich. Niektóre katakumby przypominają nawet domy mieszkalne z wieloma pomieszczeniami i licznymi kolumnami wyrzeźbionymi w skale. Jest to jeden z przykładów takich wykutych w skale budowli na świecie – najbardziej porywającym jest miasto Petra w Jordanii, ale jeżeli nie widzieliście jeszcze żadnych budowli tak wykonanych, Grobowce Królewskie są warte odwiedzenia. Wybierając się tam należy spodziewać się solidnego spaceru, no i oczywiście samo południe nie jest najlepszą porą na wycieczkę.

[photosetgrid layout=”3″]Thombs of Kings, CyprusThombs of Kings, CyprusThombs of Kings, Cyprus[/photosetgrid]

KS-1

Ξ ξ – ξαφνική απόδραση – Nagła ucieczka. Czarnobyl – to pierwsze co przychodzi nam na myśl, kiedy słyszymy o opuszczonym mieście, takim, które nagle zostało wyludnione i do dziś świeci pustkami. I zasadniczo na tym kończy się nasza wiedza. Okazuje się, że w Europie jest więcej takich miast, na ulicach których spotkać można co najwyżej duchy. Jedno z takich miejsc znajduje się na Cyprze. To Warosia – właściwie wielka dzielnica Famagusty, którą nagle, z dnia na dzień, z godziny na godzinę opuścili wszyscy mieszkańcy. Przyczyną tej ucieczki było zbliżające się starcie wojsk tureckich i cypryjskich w 1974 roku podczas najazdu Turków na wyspę, a obawiający się o swoje zdrowie i życie mieszkańcy w pośpiechu opuścili swoje domy, oczywiście z myślą, że zaraz po zakończeniu starć tam wrócą. Zanim do tego doszło miasto było stolicą cypryjskiej turystyki, miejsca hotelowe w Warosii stanowiły ponad 50% wszystkich hotelowych miejsc na Cyprze! Dziś dzielnica znajduje się we władaniu Cypru Północnego a turecka armia otoczyła teren drutem kolczastym i pilnie strzeże dostępu do niego. Ani dawni mieszkańcy nie mają prawa powrotu, ani tureccy osadnicy nie zostali wpuszczeni na jego teren. Jedynie turecka armia wspólnie z naturą sprawuje nad nim kontrolę. Polega to mniej więcej na tym, że luksusowe hotele z lat 70. przeistoczyły się w kompletną ruinę, bez okien, z łuszczącym się tynkiem i drzewami wyrastającymi w najbardziej zaskakujących miejscach. Piękne piaszczyste plaże sąsiadują z rozpadającymi się budynkami. Dawni mieszkańcy Warosii nadal chętnie by do niej powrócili, jednak brak porozumienia między greckim a tureckim Cyprem skutecznie czyni Warosię w dalszym ciągu miastem duchów.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus VarosiaCyprus VarosiaCyprus Varosia[/photosetgrid]

O

O o as Ola. Ola na Cyprze bawiła się świetnie. Zachwyciła ją temperatura, oswojone koty, z którymi można było wszędzie biegać, piękne widoki i nowy fotelik samochodowy. To tu Ola po raz pierwszy usiadła w samochodzie, jak dorosła i strasznie jej się to spodobało. Oczywiście natychmiast po powrocie musieliśmy ruszyć do sklepu w poszukiwaniu fotelika. Ale wracając na Cypr, nasza córka jeszcze nie korzysta z placów zabaw, ale zwróciliśmy uwagę, że cała wakacyjna infrastruktura przygotowana jest na przyjęcie małych turystów. Hotele dysponują łóżeczkami dziecięcymi, a restauracje posiadają krzesełka do karmienia, gdzieniegdzie znajdą się nawet przewijaki, ale raczej rzadko. Na pewno za to wszędzie spotkamy dużo uśmiechu i sympatii w kierunku najmłodszych. Podróż przez cypryjskie miasteczka wózkiem nie zawsze była łatwa, ze względu na wąskie chodniki i wyrastające nagle na środku latarnie i inne słupy, ale dało się. W sumie łatwiej było wózkiem niż z Olą samodzielnie biegającą, bo na własnych nogach zazwyczaj udawała się w przeciwnym kierunku niż my. Szczęśliwie stragany obwieszone kolorowymi zabawkami i dmuchanymi zwierzątkami były jeszcze poza jej obszarem zainteresowania.

[photosetgrid layout=”3″]Ola4 Ola3 Ola2[/photosetgrid]

P

Π π – Πράσινη Γραμμή – Zielona linia. Zielona linia, czyli strefa buforowa utworzona przez ONZ pomiędzy Republiką Cypru a Cyprem Północnym. Wyspa okazuje się być kolejnym miejscem na świecie, w którym z powodu braku możliwości osiągnięcia porozumienia, strony konfliktu trzeba było fizyczne od siebie odseparować. Historia zielonej linii sięga lat 60. XX wieku. Już wtedy z powodu wzajemnej wrogości różnych narodowości brytyjskie siły pokojowe postanowiły fizycznie odgrodzić Greków i Turków od siebie. W 1974 roku, po tureckiej inwazji na wyspę, linia na dobre podzieliła Cypr i stała się nieprzejezdna. Faktycznie jest ona strefą zdemilitaryzowaną o różnej szerokości biegnącą z północy na południe wyspy. Niektóre miasteczka trafiły w całości w obręb strefy wojskowej, inne tak, jak Nikozja są podzielone granicą. Granica przebiegająca przez centrum Nikozji umożliwia uczynienie jej stolicą obydwu krajów. Generalnie przez 30 lat funkcjonowania granica była nieprzekraczalna. Dopiero jakieś 10 lat temu władze tureckie i cypryjskie zezwoliły na jej przekraczanie. Dziś każdy może swobodnie przemieszczać się między krajami, oczywiście na podstawie paszportu. Turyści krążą pomiędzy obiema państwami, szczególnie w obrębie Nikozji, ponieważ większość zabytków miasta znajduje się po tureckiej stronie. Przekroczenie granicy zajmuje jedynie chwilę (o ile nie ma kolejki), a pieczątkę Cypru Północnego do paszportu można wedle życzenia dostać lub nie. Przejść granicznych na całej długości zielonej linii jest 7, część z nich można pokonać wyłącznie pieszo, inne wyłącznie samochodem. Chcąc zabrać auto z cypryjskiej wypożyczalni na teren Cypru Północnego należy wykupić na granicy obowiązkowe ubezpieczenie w cenie 20 euro ważne 3  dni. Nie ma z kolei możliwości wjechania do Republiki Cypru samochodem wypożyczonym w tureckiej części. Pomimo zezwolenia na przekraczanie granic sytuacja między ludnością grecką i turecką wcale nie ulega poprawie. Siły ONZ donoszą o tysiącu wrogich incydentach mających miejsce każdego roku na terenie strefy, poczynając od wyzwisk aż po użycie broni palnej. Szanse na zakończenie misji wojskowej na tym terenie w najbliższym czasie są więc raczej nikłe.

[photosetgrid layout=”3″]CYPRUS, Nicosia, Green Line Cyprus, Green Line Cyprus, Green Line[/photosetgrid]

R

 Ρ ρ -ρεύμα – Prąd. Wybierając się na Cypr należy pamiętać o tym, że gniazdka elektryczne tam stosowane są to gniazdka typowe dla Wielkiej Brytanii, czyli z trzema bolcami, typ G. Dobrze jest więc przed wyjazdem zaopatrzyć się w przynajmniej jeden adapter. Przynajmniej jeden, bo na pewno przydałoby się ich więcej. Obowiązkowo na wakacje zabieramy przecież telefony, tablet, aparat fotograficzny itd. W czasach kiedy coraz bardziej uzależniamy się od urządzeń elektrycznych dostęp do energii jest niezbędny. Na pewno w większości hoteli możemy pożyczyć lub kupić taką „przejściówkę”, ale warto zabezpieczyć się przed wyjazdem i spokojnie jechać na wakacje. Zwłaszcza, że po długiej podróży jakieś urządzenia będą już wymagały naładowania. Jeżeli na miejscu planujemy wypożyczyć samochód, może przydać nam się też ładowarka samochodowa (lub kabel USB).

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus[/photosetgrid]

sigma

Σ σ ϲ ς – συνάδελφος – Koledzy. Cypryjczycy są bardzo towarzyskim narodem, a właściwie narodami, bo to samo można powiedzieć zarówno o mieszkańcach południowej, jak i północnej części wyspy. Klimat na pewno temu sprzyja. Cypryjscy mężczyźni chętnie przesiadują całymi dniami, a latem nieco chłodniejszymi wieczorami, na zewnątrz w towarzystwie kolegów właśnie. Triumfy święcą gry stolikowe – tryktrak, karty, czy na przykład domino. Śmiechy i głośne dyskusje niosą się ulicami a strumienie kawy leją się do późna. Całość spowita jest oczywiście ciężkim dymem papierosowym. Kobiet w zasadzie w takich okolicznościach nie widać. Ola oczywiście nie czekała ani chwili i zaraz po przyjeździe do Larnaki znalazła sobie kolegę. Pierwszy sport kontaktowy w życiu naszej córki – piłka nożna – na szczęście zakończył się bez urazów, a nowy kolega przypadł jej do gustu. I wyglądało na to, że ze wzajemnością, jednak przyjaźń nie trwała długo, bo jak zwykle czas nas naglił.

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus[/photosetgrid]

T

Τ τ – τοπίo – Pejzaż. Piękne pejzaże to oprócz pogody, jedna ze wspanialszych przeczy, jakimi Cypr raczy swoich gości. Leżąca na Morzu Śródziemnym wyspa opływająca błękitnymi wodami i skąpana zazwyczaj w słońcu to coś, czego poszukują turyści, zwłaszcza ci przybywający z krajów o mniej łaskawym klimacie. Skalne brzegi, w głąb których wkrada się morze mają niesamowity urok i ciężko od nich oderwać wzrok. A jeżeli jeszcze połączymy widok morza z oddalonymi szczytami gór, nic więcej już nie trzeba. Trafiwszy w takie okoliczności przyrody o zachodzie słońca, można na długo utknąć na jakieś skale i wpatrywać się w horyzont. Tak samo pięknie musi wyglądać wschód, ale kto by wstawał na wakacjach o tak nieludzkiej porze? Ze wszystkich miejsc, które odwiedziliśmy najbardziej zauroczył nas zakątek zwany Cape Greco. To miejsce leżące na południowym wschodzie wyspy i będące częścią parku narodowego. W sezonie musi tam być pełno ludzi, a nam wiosną udało się mieć to miejsce prawie wyłącznie dla siebie. Oprócz nas tylko jedna ledwo widoczna para podziwiała krajobraz wtulona gdzieś w skały nabrzeża. To idealne miejsce na romantyczną randkę. Ale wizyta z roczną dziewczynką w niczym oczywiście takiej nie przypomina. Zamiast romantyzmu – oczy dookoła głowy i próba nadążenia za Olą, której kamieniste nabrzeże nie sprawiało żadnych trudności przy poruszaniu się.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, Cape GrecoCyprus, Cape GrecoCyprus, Cape Greco[/photosetgrid]

Y

Υ υ ϒ – υποδομή – Infrastruktura. Infrastruktura turystyczna Cypru jest świetnie przygotowana na przyjęcie mas napływających na wyspę. Ponad 2 miliony turystów odwiedza Cypr każdego roku, z czego znaczącą większość stanowią Brytyjczycy. Miasta, które są największymi ośrodkami turystycznymi, obfitują w miejsca noclegowe o wyższym i niższym standardzie. Pafos, Larnaka, Limassol, Protaras to miasta, do których trafia większość gości. Niektórzy odkrywają też walory uroczej Kyrenii, będącej stolicą turystyki w Cyprze Północnym. Baseny kryte i odkryte, prywatne lub publiczne plaże, restauracje serwujące dania chyba wszystkich kuchni świata zadowolą najbardziej wybredne gusta. Co ciekawe prawdziwą lokalną kuchnię raczej ciężko tu znaleźć, zwłaszcza w centrach kurortów. Przeważają fast foody, niekiedy w restauracjach, gdzieś między fish and chips a sushi uda się znaleźć coś lokalnego. Drogi łączące największe miasta na wyspie są bardzo dobrej jakości, świetnie utrzymane, także samodzielne poruszanie się po Cyprze nie stanowi problemu, o ile oczywiście uda się opanować jazdę po lewej stronie drogi. Nazwy miejscowości na znakach drogowych występują również w języku angielskim, więc tym bardziej bez obaw można się samodzielnie wybrać poza kurorty. W sumie większość Cypryjczyków włada językiem angielskim, szczególnie ci pracujący w sektorze turystycznym. Wyspę obsługują trzy lotniska, z których największym jest to położone w Larnace obsługujące ponad 5 milionów pasażerów rocznie.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, Girne (Kyrenia)Cyprus, Larnaca AirportCyprus, Limassol[/photosetgrid]

PHI

Φ φ ϕ – φλαμίνγκο – Flamingi. Opuszczając lotnisko w Larnace i kierując się do centrum miasta napotykamy spory zbiornik wodny. Położony prawie w mieście okazuje się być słonym jeziorem. Na świecie występuje kilka takich zbiorników, z których największym jest oczywiście Morze Kaspijskie, a które charakteryzują się znacznym zasoleniem, czyli zawartością chlorku sodu, siarczanu magnezu i innych soli. Na Cyprze występują dwa takie jeziora, większe to Limassol Salt Lake, a mniejszy to właśnie Larnaca Salt Lake (złożone z resztą z kilku zbiorników). W związku z szybko parująca w wysokiej temperaturze wodą po sezonie letnim jezioro jest zupełnie wyschnięte i staje się po prostu skorupą soli. Miesiące zimowe pozwalają mu ponownie nabrać wody i stać się siedliskiem 85 gatunków ptaków wodnych. Miejsce to jest mekką ornitologów i przyciąga z całego świata wielbicieli ptaków chcących obserwować dzikie kaczki, mewy i oczywiście flamingi. Kluczowym zwierzęciem zamieszkującym to jezioro jest pewien rodzaj skorupiaków (Artemia), który stanowi główne pożywienie wszystkich ptaków tu zimujących i to dzięki niemu mamy tu taką obfitość różnych gatunków ptaków. Okazuje się, że w sezonie zimowym można w tym rejonie spotkać od 2 do 12 tysięcy flamingów. Koniec marca, kiedy byliśmy na Cyprze, to prawdopodobnie ostatni dzwonek na ich spotkanie. I na szczęście się nam udało. Na początku widzieliśmy tylko skupiska białych punktów poruszających się po jeziorze i nie byliśmy pewni co to za ptaki. Jako, że jesteśmy zupełnymi laikami w tej kwestii upewniliśmy się, że to flamingi, dopiero jak podpłynęły nieco bliżej, rozłożyły skrzydła do lotu i pozwoliły nam zobaczyć ten charakterystyczny różowy kolor. Ciągle liczyliśmy, że przypłyną trochę bliżej brzegu, ale one wciąż z uporem pływały prawie po samym środku jeziora. Ola chyba nawet się nie zorientowała, co widziała, bo bardziej interesowały ją oczywiście krążące wszędzie dzikie koty. Wszystkim, którzy będą wybierali się na Cypr wiosną i planują lecieć na lotnisko w Larnace polecamy wziąć ze sobą lornetkę lub dobry obiektyw, jezioro jest po drodze.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, flamingos, LarnacaCyprus, flamingos, LarnacaCyprus, flamingos, Larnaca[/photosetgrid]

CHI

Χ χ – Χριστός Ανέστη – Chrystus zmartwychwstał. Dziś, 12 kwietnia, zgodnie z kalendarzem Juliańskim, kościoły prawosławne w tym Cypryjski Kościół Prawosławny obchodzą dzień zmartwychwstania Pańskiego. Jest to najważniejsze święto dla kościoła prawosławnego i wszystkich kościołów chrześcijańskich. Poprzedzony jest on czterdziestodniowym postem, kiedy to nie spożywa się mięsa, ani innych produktów zwierzęcego pochodzenia. Bezpośrednio przez Wielkanocą następuje Wielki Tydzień, w trakcie którego trwają najgorętsze przygotowania do obchodów święta. W Wielki Czwartek Cypryjczycy zabierają się do pieczenia różnego rodzaju pieczywa. Tradycyjnie na stole Wielkanocnym muszą znaleźć się „flaounes” – bułeczki wypełnione serem, rodzynkami i posypane sezamem. Również w czwartek należy przygotować jajka na niedzielną bitwę, czyli ugotować je na twardo i pomalować obowiązkowo na czerwono. W Wielki Piątek odbywają się krótkie procesje, podczas których niesiona jest ikona Chrystusa, pod udekorowanym kwiatami baldachimem. Ciekawym zwyczajem jest też palenie ognisk (lampratzia) w Wielką Sobotę, odbywa się to zazwyczaj przy kościołach a punktem honoru jest rozpalić jak największy ogień. W ognisku palona jest figura Judasza. Najważniejsze nabożeństwo rozpoczyna się o 23:00 w sobotę. To podczas niego dokonuje się symboliczne zmartwychwstanie Chrystusa, objawiające się rozpaleniem świec przez wszystkich wiernych. Rodzinne świętowanie rozpoczyna się w niedzielę, kiedy to Cypryjczycy pieką na rożnie jagnię, stukają się czerwonymi jajkami i biesiadują.
Ponieważ udało nam się odwiedzić wyspę w okresie przedświątecznym, na każdym placu czy skrzyżowaniu spotykaliśmy świąteczne dekoracje. Kolorowe jajeczka i zajączki uśmiechały się do nas w każdym mieście i miasteczku.
Wesołych Świąt!

[photosetgrid layout=”5″]jaja30Cyprus Easter jaja20jaja23jaja22[/photosetgrid]

PSI

Ψ ψ – ψωμί – Pieczywo. W czasie wycieczek zawsze dobrze jest mieć coś pod ręką na przekąskę dla Oli, poza tym będąc na Cyprze chcieliśmy spróbować lokalnego pieczywa, więc chętnie odwiedzaliśmy lokalne sklepiki w poszukiwaniu czegoś dobrego. Pech chciał, że zamiast normalnego pieczywa ciągle trafialiśmy na coś dziwnego. Zazwyczaj na jakąś suszoną wersję, której na szczęście Ola dawała radę, ale dopiero po włożeniu odpowiednio dużej pracy. Raz spodziewając się miękkiej bułeczki kupiliśmy posypane sezamem, fantazyjnego kształtu suchary, potem spodziewając się czegoś a’la pita trafiliśmy na placek nadziewany słodkim jabłkiem, innym razem okrągły placek wydał nam się czymś ciekawym, a okazał oczywiście sucharem, chyba z bogactwem jakiegoś pieprzu. Kiedy w końcu udało nam się znaleźć dla naszej córki jakieś miękkie pieczywo na małą przekąskę, Ola tak ochoczo się za nie zabrała, że mieliśmy do sprzątania całe auto. Na najlepsze pieczywo trafiliśmy w Nikozji, po stronie północnocypryjskiej. Jakoś tak się ułożyło, znaleźliśmy się wcześnie rano po północnocypryjskiej stronie błądząc po coraz mniej turystycznych uliczkach miasta. Nagle doszedł do nas charakterystyczny zapach świeżego pieczywa. W tej uliczce ukryta była malutka piekarnia, gdzie trzech gości wypiekało z cienkiego ciasta, jakby bułeczki z pomidorowo-paprykowo-ziołowym farszem. Hit naszego wyjazdu, lepszego śniadania do tej pory nie jedliśmy! Oli też w miarę smakowało, ale ona raczyła się tylko samym ciasta, bo farsz okazał się trochę zbyt pikantny dla niej. Dobrze jest czasem pobłądzić poza głównym turystycznym szlakiem, żeby znaleźć coś dobrego…

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, NicosiaCyprus, breadCyprus[/photosetgrid]

OMEGA

Ω ω – ώριμος – Dojrzały. Na Cyprze panuje subtropikalny klimat ze średnią temperaturą w dzień około 24 stopni, więc warzywa i owoce mają tam wspaniałe warunki do dojrzewania. Oprócz wspominanych już winogron i oliwek na Cyprze uprawia się szeroki wachlarz owoców i warzyw. Wzdłuż wybrzeży ciągną się najbardziej egzotyczne dla nas gaje pomarańczy, cytryn czy brzoskwiń. Chociaż arbuzy są gotowe do spożycia już pod koniec maja, najlepszą porą, żeby przyjechać na Cypr jest końcówka lata, kiedy to dyspozycji będziemy mieć większość rosnących tam owoców jak figi, mango czy granaty. Jeżeli jednak traficie tam tak, jak my wiosną, nic straconego, o tej porze świetnie smakują pomarańcze czy banany. Chociaż na dobrą sprawę, kiedy się tam nie pojawimy, zawsze będziemy mieli coś pysznego do wyboru.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus fruitsCyprus fruitsCyprys, fruits[/photosetgrid]

Blog

Belfast – podzielone miasto

24/03/2015 — by Magdalena Kuźma2

belfast39-960x640.jpg

Będąc w Irlandii nie mogliśmy sobie odmówić złożenia wizyty również w Irlandii Północnej. A dokładnie w Wielkiej Brytanii, bo jej częścią jest przecież Irlandia Północna. Głównym punktem naszej wycieczki stał się oczywiście Belfast – drugie co do wielkości miasto na wyspie, stolica prowincji. Belfast liczy sobie około 300 000 mieszkańców i jest obecny w powszechnej świadomości za sprawą konfliktu katolików i protestantów oraz jego pozostałości – murów, które dzielą miasto separując obydwa wyznania.

Gdyby tylko historia potoczyła się inaczej, Belfast mógłby być znany zupełnie z czegoś innego. Nie wszyscy pewnie wiedzą, że to właśnie Belfast jest miejscem, gdzie powstał najbardziej znany na świecie transatlantyk – Titanic. Był to w swoim czasie drugi największy pasażerski statek parowy. Na pewno też był jednym z najbardziej luksusowych statków ponieważ w zamyśle producenta Titanic i jego siostrzane jednostki miały przyćmić pod względem wielkości i luksusu statki konkurencji. Titanic charakteryzował się czterema kominami, co ciekawe, tylko 3 z nich były faktycznie używane, czwarty był atrapą. W ówczesnym czasie liczba kominów była odbierana jako symbol siły i potęgi, więc czwarty komin dołożono Titanicowi tylko ze względów prestiżowych. Stoczni Harland & Wolff mieszczącej się niedaleko centrum miasta budowa statku zajęła 3 lata. Dziś tereny wokół stoczni poddawane są rewitalizacji. Projekt prowadzony na szeroką skalę ma na celu odzyskanie dla mieszkańców ogromnych terenów. W kwartale nazwanym oczywiście imieniem najsławniejszego powstałego tam parowca, zlokalizowane są studia filmowe, park technologiczny, apartamentowce o wysokim standardzie i oczywiście tereny muzealne związane z charakterystyczną dla miasta jednostką pływającą. W muzeum Titanica można zapoznać się z historią powstania i krótkiego życia statku, ale naszym zdaniem warto też obejrzeć dok, w którym powstawał parowiec. Tutaj znakomicie można uzmysłowić sobie wielkość tej jednostki z początku XX wieku. Oczywiście opowiedzieliśmy Oli całą historię Titanica i pokazaliśmy dok, w którym powstawał, ale czy zrobiło to na niej wrażenie, nie wiemy. Na pewno nie aż takie aby nie pozwolić jej za chwilę spokojnie zasnąć w samochodzie.

[photosetgrid layout=”3″]BelfastBelfastBelfast[/photosetgrid]

Ale ponieważ historia potoczyła się tak, jak się potoczyła, i krwawy konflikt katolików i protestantów miał miejsce, wróćmy do tej historii bo bez niej nie da się przedstawić Belfastu. Charakter miasta jest zdominowany konfliktem, który pomimo jego zakończenia w 1998 roku, jest ciągle widoczny na ulicach stolicy prowincji w postaci muru i przeróżnych graffiti wykonanych zarówno przez jedną, jak i drugą stronę sporu.

BelfastBelfast

Ale od poczatku – konflikt religijny i narodowościowy rozpoczął sie w Irlandii w średniowieczu, kiedy to tereny Irlandii wchodziły w skład Anglii. Napływający na te irlandzkie ziemie Anglicy, inni pod względem kultury, ale przede wszystkim religii nie zostali dobrze przyjęci. W 1921 po latach starań niezależność katolickiej Irlandii od protestanckiej Wielkiej Brytanii została uznana. Jednak jej część, Irlandia Północna, nadal pozstała w granicach Królestwa. I w ten sposób ten rejon wyspy stał się przedmiotem sporu i areną walk o podłożu etnicznym, politycznym i religijnym. Intensyfikacja sporu miała miejsce w latach 60. XX wieku, kiedy to walki ogarnęły Irlandię Północną na 30 kolejnych lat. Spór katolickich republikanów dążących do zjednoczenia Irlandii i protestanckich lojalistów, zwolenników unii z Wielką Brytanią kosztował życie około 3500 osób. Do powszechnej świadomości przedostała się prawdopodobnie tylko główna katolicka organizacja biorąca udział w walkach – IRA, tymczasem podobne organizacje występowały tez po drugiej stronie konfliktu – UVF i UDA. Wszystkie z nich za sprawą charakteru swoich działań zyskały status organizacji terrorystycznych.

Irlandzka Armia Republikańska (IRA) zasłynęła głównie dzięki swoim terrorystycznym zamachom na politycznie zaangażowanych lojalistów, ale także protestancką ludność cywilną. Oprócz Irlandii Północnej prowadzili również swoje działania na terenie Weilkiej Brytanii. Bobmardowania, podpalenia, zamieszki i zamachy bombowe to były główne metody działalności IRA, które oczywiście musiały uderzać w ludność cywilną. IRA finansowana była przez lata głównie przez irlandzkich imigrantów z USA a bogaty arsenał broni pochodził głównie z Libii. W momencie rozbrojenia organizacja złożyła 150 ton broni!

[photosetgrid layout=”34″]Belfast BelfastBelfastBelfast Belfast BelfastBelfast[/photosetgrid]

UDA (Stowarzyszenie Obrońców Ulsteru) natomiast to paramilitarna organizacja działająca na rzecz pozostania Irlandii Północnej, czyli Ulsteru w Królestwie. Jej symbolem jest czerwona ręka Ulsteru, a celem działania miała być obrona terenów protestanckich przed działaniami IRA. Tymczasem oprócz obrony terenów zajmowali się oni również atakami na republikanów, a z ich rąk nader często ginęli cywile – irlandzcy katolicy. Ich działania rozprzestrzeniły się również poza Ulster, na tereny Irlandii. Pomimo pokoju zawartego w 1998  roku UDA kontynuowała ziałania zbrojne aż do 2007.

[photosetgrid layout=”32″]Belfast Belfast BelfastBelfast Belfast[/photosetgrid]

Inną ważną organizacją działającą na rzecz jedności Irlandii Północnej z Wielką Brytanią była UVF – Oddziały Ochotników z Ulsteru. Tak jak poprzednie organizacje, też została ona uznana za grupę terrorystyczną. Założenia miała dokładnie takie same, jak UDA a przypisuje się jej śmierć około 500 osób, z których większość stanowili katoliccy cywile.

BelfastBelfast

W celu fizycznego odseparowania walczących stron, dzielnice katolików i lojalistów oddzielono od siebie. Najczęściej za pomocą wysokiego muru lub płotu, sięgającego powyżej 7 metrów. Pierwsze mury zostały zbudowane w 1969 roku a ostatnie już po zawarciu pokoju w 1998 roku. Belfast i jego okolice pocięte są murami w 48 miejscach a ich łączna długość to 34 km. Najbardziej znany odcinek oddziela nacjonalistyczne rejony Falls Road od Shankill Road unionistów. Tradycją mieszkańców Belfastu stało się ozdabianie muru politycznymi rysunkami, z jednej strony propagującymi sukcesy IRA, z drugiej gloryfikującymi ofiary po stronie UDA. Graffiti rozlewają się na całe osiedla, gdzie boczne ściany domów w całości pokryte są wielkimi muralami.

[photosetgrid layout=”32″]Belfast Belfast Belfast Belfast Belfast[/photosetgrid]

Konflikt zakończony został w 1998 roku i dziś można już bezpiecznie udać się na zwiedzanie Belfastu. W czasie „The Troubles” autobusy komunikacji miejskiej były przewracane przez walczących i używane jako barykady, więc władze całkowicie zrezygnowały z ich utrzymywania. Transport publiczny został zastąpiony czarnymi taksówkami. Dziś czarne taksówki chętnie wożą turystów w okolice muru a kierowcy opowiadają historie z nim związane, komunikacja miejska natomiast powróciła w dawnej formie.

Belfast

Zapraszamy do obejrzenia naszych filmów z Shankill Road i Falls Road:

Blog

Cypryjski alfabet – wyspa od α do ω – cz. 1

05/04/2015 — by Magdalena Kuźma6

Cyprus1-2-960x595.jpg

AΑ, α jak Ἀσία (Azja) – Republika Cypru jest członkiem Unii Europejskiej i w związku z tym często jest kojarzona z Europą i faktycznie politycznie do niej należy. Tymczasem geograficznie wyspa w całości leży w Azji. Związana z UE część zajmuje tylko fragment wyspy, resztę terytorium obejmuje Turecka Republika Cypru Północnego. Dodatkowo na południu znajdują się dwa niewielkie terytoria zamorskie Wielkiej Brytanii (Akrotiri i Dhekelia), a wewnątrz nich istnieją trzy strefy kontrolowane przez Republikę Cypru. Zrozumieć podział terytorialny administracyjny i polityczny wyspy nie jest więc łatwo. Należy wiedzieć też, że obie cypryjskie republiki rozdzielone są tzw. Zieloną Linią – strefą niczyją kontrolowaną przez wojska ONZ.

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus[/photosetgrid]

BB β jak Βόρεια Κύπρος (Cypr Północny) – zajmuje północno – wschodnią część wyspy i jest państwem oficjalnie uznawanym wyłącznie przez Turcję i Nachiczewańską Republikę Autonomiczną. Cypr Północny, a w zasadzie Turecka Republika Północnego Cypru jest tworem powstałym na terytorium wyspy w 1983 roku i zamieszkanym w większości przez ludność turecką. Pomimo, że nie jest to powszechnie uznawany kraj, Organizacja Narodów Zjednoczonych jest aktywnie zaangażowana w ochronę jego granic. Aby rozdzielić strony konfliktu niezbędne jest utrzymywanie przez ONZ strefy buforowej oddzielającej od siebie narody i wyznania. W tej chwili przepływ ludności między obiema częściami wyspy jest swobodny, ale kontrola paszportowa jest utrzymana. Cypr Północny posiada swoją flagę, hymn i rząd, a walutą tam obowiązującą jest turecka lira. Przekraczając granicę przechodzimy ze strefy euro do obszaru funkcjonowania tureckiej waluty, oczywiście turyści są chętnie obsługiwani w obu walutach. Stolicą państwa jest, tak jak Republiki Cypru, Nikozja, więc miasto jest podzielone jest pomiędzy oba kraje.

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus[/photosetgrid]

Cγ jak γάτα (kot) – kto nie lubi kotów niech nawet się nie wybiera na wyspę. Bliskie spotkanie z jednym z nich jest gwarantowane. Prędzej czy później znajdziemy któregoś z włochatych czworonogów ocierającego się o naszą nogę. Wyspę zamieszkują tysiące kotów, które spotkamy dosłownie wszędzie, w sklepach, hotelach, na podwórku, wylegujące się na chodnikach, pochowane we wszystkich zakamarkach miast i miasteczek. Koty zostały podobno sprowadzone na wyspę w IV wieku w celu rozprawienia się z rosnącą ilością węży. Przyczyniła się do tego św. Helena, matka Konstantyna Wielkiego. I tak plaga węży została zastąpiona plagą kotów. To jedna legenda. Inni kierują swoje przypuszczenia w kierunku związków Cypru z kulturą starożytnego Egiptu i boginią Bastet. Bogini miłości, radości i muzyki, patronka domowego ogniska, symbol płodności przedstawiana była jako kobieta z głową kota. Z resztą w całej kulturze egipskiej koty zajmowały znaczące miejsce. Ale obecność kotów na Cyprze i pozytywny stosunek mieszkańców do tych zwierząt sięgają prawdopodobnie znacznie wcześniejszych czasów. Wykopaliska prowadzone na wyspie ujawniły dowody na udomowienie kotów przez Cypryjczyków już 9500 lat temu! Historia wspólnego życia przez 9500 lat umocniła szczególne więzi wyspiarzy ze zwierzętami i po dziś dzień są one traktowane na Cyprze w szczególny sposób.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus CyprusCyprus [/photosetgrid]

D

Δ δ jak δεξιά πλευρά – prawa strona – to właśnie po prawej stronie spodziewamy się znaleźć kierownicę w cypryjskich autach. Kierowcy miejcie się na baczności – podchodzimy do auta z prawej strony! W związku z tym łatwo się domyślić, że będziemy jeździć też jakoś dziwnie. Dokładnie – ruch drogowy na wyspie odbywa się po stronie lewej. Totalna masakra dla kogoś, kto przyjeżdża z kraju, w którym obowiązuje ruch prawostronny. Ale nie jest tak źle, po pewnym czasie można się przyzwyczaić. Tylko zmienianie biegów lewą ręką przywołuje na myśl dawno zapomniany kurs na prawo jazdy, kiedy zmiana biegu wymagała spojrzenia na dźwignię. Na świecie ruch lewostronny obowiązuje na 75 terytoriach, podczas kiedy 161 państw stosuje ruch prawostronny. Prawdopodobnie lewostronna zasada jest to pierwotna reguła poruszania się po wszelkich drogach i traktach. Przyczyną leżącą u podstaw takiego rozwiązania jest praworęczność większości populacji ludzkiej (ok. 90%), która poruszającym się po lewej stronie drogi pozwala na dobycie broni i prowadzenie walki z nadchodzącym przeciwnikiem z użyciem właśnie prawej ręki. Wersja dla pacyfistów – pozwala to na radosne powitanie zbliżającego się przyjaciela poprzez uścisk prawej dłoni. Ruch lewostronny na Cyprze jest pamiątką po panowaniu brytyjskim. Zakończyło się ono w 1960 roku ale zasady ruchu drogowego pozostały. Po lewej stronie poruszamy się zarówno po Republice Cypru, jak i Tureckiej Republice Cypru Północnego.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus Cyprus Cyprus[/photosetgrid]

E

Ε ε jak Ελαιόλαδο – oliwa z oliwek – to tłuszcz powstający w wyniku mechanicznego wyciskania oliwek, czyli owoców drzewa oliwnego. Oliwki dzielimy zasadniczo na trzy grupy, pod kątem tego, kiedy zostały zebrane. Oliwki zbierane tuż przed dojrzeniem są zielone, te zrywane kiedy już proces dojrzewania się rozpocznie są fioletowo-czerwone, natomiast te, które osiągną już pełną dojrzałość są czarne lub ciemnofioletowe. Drzewo oliwne jest charakterystyczne dla całego basenu Morza Śródziemnego i oczywiście obficie występuje na Cyprze. Produkcja oliwy z oliwek na wyspie rozpoczęła się przynajmniej 2000 lat przed naszą erą, ale prawdziwa eksplozja upraw drzewa nastąpiła niedawno, bo w latach 30. XX wieku. Cypryjczycy lubują się w oleju z oliwek, jako że jest to jeden z najzdrowszych tłuszczów. Olej wykorzystują oczywiście w kuchni, ale też do produkcji kosmetyków i w obrzędach religijnych. Co ciekawe aby wyprodukować 1 litr oliwy potrzebujemy minimum 5 kg owoców. Najwięcej gajów oliwnych na Cyprze  spotkamy w okolicach Nikozji, a w skali całego kraju zajmują one około 12000 ha, czyli prawie 10% powierzchni wyspy. Takie rozmiary upraw pozwalają wyprodukować rocznie 12000 ton oliwy. Na Cyprze możemy znaleźć wiele atrakcji turystycznych związanych z oliwą. Ciekawe jest muzeum – fabryka oliwy, Oleastro Olive Park, położone w połowie odległości pomiędzy Pafos a Limassol, 15 minut samochodem od głównej drogi. Prezentuje ona historię upraw drzewa oliwnego, różne metody przetwórstwa owoców i rolę oliwek w kulturze cypryjskiej. Minusem jest to ze poza szczytem sezonu muzeum jest zamykane o dowolnych porach, wiec bez wcześniejszego kontaktu telefonicznego nie warto się tam wybierać. Ponadto polecamy wybrać się na północ od Limassol, na tereny wykopalisk archeologicznych, gdzie można obejrzeć zrekonstruowaną prasę do produkcji oliwy z oliwek pochodzącą z VII-IX wieku naszej ery.  Tego samego typu prasy służyły również do wyciskania soku z winogron do produkcji wina.

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus[/photosetgrid]

FG

Ζ ζ jak Ζιβανία – Zivania – wydaje się, że jeżeli próbowałeś już grappy we Włoszech, rakiji w Chorwacji i czaczy w Gruzji, to rynek destylatów z winogron masz już opanowany. Tymczasem okazuje się, że do kompletu brakuje jeszcze między innymi Zivanii. To cypryjski trunek nieco różniący się od pozostałych. Oryginalna Zivania produkowana jest wyłącznie z dwóch rodzajów winogron uprawianych na Cyprze: Xynisteri i Marvo. Jest to napój o stosunkowo wysokiej zawartości alkoholu (ok. 45%), przeźroczysty, o lekko słodkim aromacie. Jego historia sięga XV wieku. Generalnie trunek jest produkowany na potrzeby własne przez wielu cypryjczyków i wykorzystywany w kulturze cypryjskiej również jako środek medyczny i rozgrzewający. Oprócz tradycyjnej istnieje również czerwona Zivania z dodatkiem ziół i cynamonu, produkowana przez Winarnię Kykkos w dwóch wersjach – słodkiej i wytrawnej, a także Zivania sezonowana w dębowych beczkach. Na zdjęciach poniżej tradycyjna aparatura do produkcji trunku i dwa rodzaje najpopularniejszej Zivanii.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, Zivania Cyprus, ZivaniaCyprus, Zivania[/photosetgrid]

H

Η η jak Η Γέννηση της Αφροδίτης  – Narodziny Wenus – południowe wybrzeże wyspy, lazurowa woda, pieniąca się wokół wielkiej skały wyrastającej tuż przy brzegu, wiosenne słońce zalewające światłem zatokę, chłodny orzeźwiający wiatr – idealnie. Nic więc dziwnego, że to właśnie tu ukazała się światu bogini miłości i piękna – Wenus, a raczej Afrodyta, bo mitologia grecka jest tu bardziej właściwa. Według legendy najpiękniejsza z bogiń po prostu wystąpiła tu na brzeg wprost z morskiej piany. Inna opowieść wiąże wynurzenie się bogini w tym miejscu z odciętym i wrzuconym do morza właśnie tu przyrodzeniem boga nieba Uranosa. Tak czy owak Cypr stał się miejscem wiecznego kultu tej piękności. Wiecznego, bo po dziś dzień mieszkańcy kultywują jej pamięć, powołując się na jej imię  nazwach hoteli, restauracji i innych atrakcji turystycznych, co zapewnia im stały dopływ turystów przyciąganych przez legendę. Do dziś nawet przetrwało imię Afrodyta, chętnie nadawane dziewczynkom.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, AphroditeCyprus, AphroditeCyprus, Aphrodite[/photosetgrid]

I

Θ θ ϴ ϑ jak Θρησκεία – religia – większość mieszkańców Republiki Cypru to wyznawcy Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego. Ponad 90% mieszkańców identyfikuje się z religią prawosławną, a historia chrześcijaństwa na wyspie sięga IV wieku naszej ery. Od czasu wielkiej schizmy wschodniej, kiedy to Cypr zerwał kontakty z kościołem łacińskim, wyspa przeszła przez ery panowania francuskiego, weneckiego, tureckiego i brytyjskiego, aby po uzyskaniu niepodległości religia prawosławna mogła swobodnie na wyspie rozkwitnąć. Pierwszym prezydentem kraju został nawet wybrany arcybiskup Makarios III. Jedną z najważniejszych świątyń, które koniecznie należy odwiedzić na Cyprze jest Cerkiew św. Łazarza w Larnace, wzniesiona w IX wieku z kryptą św. Łazarza w podziemiach. Ważnymi miejscami kultu są dla Cypryjczyków również klasztory, których 12 rozlokowanych jest w różnych częściach wyspy, a najbardziej znanym, prawdopodobnie ze względu na produkcję tradycyjnych alkoholi, jest klasztor w Kykkos.
Drugą najpopularniejszą religią na wyspie jest islam, właściwy oczywiście dla Tureckiej Republiki Północnego Cypru. Ale o tym poniżej.

[photosetgrid layout=”3″]CyprusCyprusCyprus, Ayia Napa Cathedral[/photosetgrid]

J

Ι ι jak Ισλάμ – Islam – przekraczając granice Cypru Północnego przenosimy się do zupełnie innego świata – obszaru kulturowo związanego z Turcją, a religijnie oczywiście z Islamem. Islam pojawił się na wyspie w XVI wieku, ale większość dzisiejszych muzułmanów to osadnicy tureccy, którzy napłynęli na wyspę po inwazji Turcji w 1974. W związku z tym większość z nich to sunnici. Po północnej stronie wyspy obserwujemy ciekawe efekty mieszania się kultur i wyznań, jak na przykład ten w Famaguście. Niegdyś Katedra św. Mikołaja, a od XVI wieku po dziś dzień, Meczet Mustafy Lali Paszy. Ten dziwny twór, na pierwszy rzut oka wyglądający jak zrujnowana gotycka katedra, jest faktycznie świątynią islamską, o czym świadczy dobudowany do jednej z wież minaret. Wszystkie charakterystyczne dla chrześcijaństwa freski czy witraże zniszczono, a ściany pomalowano na biało i odtąd budowla z powodzeniem służy muzułmańskiej społeczności. Oprócz Cypru Północnego muzułmanie żyją i mają swoje miejsca kultu również na terenie Republiki Cypru. Jednym z najważniejszych jest bajkowo położony na brzegu Słonego Jeziora meczet Hala Sultan Tekke, mający szczególne znaczenie dla wszystkich muzułmanów, nie tylko tych tureckich. Jest to prawdopodobnie miejsce pochówku Umm Haram, mamki samego proroka Mahometa.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, Hala Sultan TekkeCyprus, Lala Mustafa PashaCyprus, Yenicami Mosque, Nicosia[/photosetgrid]

K

Κ κ – κουμανδαρία – Commandaria – prawdopodobnie jest to najstarszy do dziś produkowany gatunek wina na świecie. Nazwa Commandaria pojawiła się na pewno już w XII wieku. To deserowe wino cypryjskie produkowane jest na wyspie w rejonie między wybrzeżem lazurowego Morza Śródziemnego, a szczytami gór Troodos. Uprawa, suszenie na słońcu i fermentacja winogron wykorzystywanych do jego produkcji odbywa się na terenie jednej z 14 miejscowości, w regionie zwanym właśnie Commadaria. Oczywiście wykorzystuje się tu te same dwa szczepy winogron Xynisteri i Mavro, rdzennie cypryjskie gatunki, które są również podstawą przy produkcji Zivanii. Commandaria to złotobrązowe gęste słodkie wino, bywa, że pachnące kawą i czekoladą, na pewno owocami, a często też mające lekki posmak świeżości. Cypryjczycy chętnie popijają je na zakończenie posiłków. Aby wydobyć pełnię jego smaku i aromatu, wino musi być podawane w temperaturze 12 – 14 stopni. No i oczywiście wizyta na Cyprze bez spróbowania Commandarii w ogóle się nie liczy.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus CommandariaCyprus CommandariaCyprus Commandaria[/photosetgrid]

L

Λ λ as Λάρνακα – Larnaka. Our first steps after landing at nearby airport we directed to Larnaca. This is a city located in the south of the island, although small, it’s third largest on Cyprus. Finally we could take off Ola’s long sleeves necessary in Poland. Weather was perfect. Larnaca is typical tourist place, where sunburned turists spend their time eaither on the beach or in some coastal restaurants. Larnaca hosts must think that tourists need to have things they like on hand, so at every step we find McDonald’s, KFC or Starbucks between restaurants trying to keep local atmosphere. But bored with sunbathing turists will find in town also something interesting to see. The most important is of course the Church of St. Lazarus and Hala Sultan Tekke Mosque but we have mentiond them already before. Besides them you need to cover the whole seaside promenade starting from the monument of Zeno of Kition. This Greek stoic was born in Larnaca, which was previously called Kition. You have to pass some market stalls selling all you can imagine, get to the stone winged lion brought to Larnaca by Venetians and finish your walk at the medieval Larnaca Castle. Local beaches are very well kept but if you look for some other type of activities than sunbathing, plan to spend no more than half a day in Larnaca because Cyprus offers a lot more.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, LarnacaCyprus, LarnacaCyprus, Larnaca[/photosetgrid]

M

Μ μ jak μεζέδες  – meze. Jadąc na Cypr wiadomo – trzeba spróbować meze. To konieczność, nie można wyjechać z wyspy bez zjedzenia meze. Ale właściwie co to jest i czy będzie smakowało Oli? Smakowało na pewno będzie jak większość „dorosłego” jedzenia, ale czy będzie to coś odpowiedniego dla niej? Zobaczymy. Przechadzając się uliczkami cypryjskich miasteczek wciąż spotykaliśmy krzyczące bannery „najlepsze meze”, „fish meze” , „meat meze”. My postaraliśmy się znaleźć niewielką, z dala od turystycznego zgiełku restaurację serwującą ten smakołyk. Meze okazało się czymś na kształt hiszpańskich tapas, czyli z grubsza wyborem przystawek. Wybraliśmy opcję „fish meze” i otrzymaliśmy kolejno zestaw sosów, sałatkę i całą gamę owoców morza. Jak się można domyślać Ola musiała obejść się smakiem, bo smażone na głębokim tłuszczu meze nie wydały nam się najlepsze dla małego brzuszka. Meze jest charakterystyczne dla wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego występując w różnych wariacjach, zależnie od kraju. W niektórych regionach meze serwowane jest przed głównym daniem, na Cyprze raczej podawane jest jako posiłek sam w sobie. Składające się z kilkunastu różnych smakołyków pozwala z powodzeniem napełnić żołądek. Poleca się uzupełnić je jakimś lokalnym trunkiem, na przykład Zivanią.

[photosetgrid layout=”3″]Cyprus, MezeCyprus, MezeCyprus, Meze[/photosetgrid]