main

BlogBaby in travel

Co powinno się znaleźć w podróżnej apteczce dziecięcej

03/08/2015 — by Magdalena Kuźma0

Apteczka2-960x641.jpg

Wybierając się na wyjazd z maluchem, niezależnie czy to będzie weekendowy wypad za miasto, czy dwutygodniowy pobyt nad morzem, dobrze wyposażyć się w niezbędne lekarstwa. W końcu w każdej chwili, w domu i w podróży nasze pociechy mogą złapać różne dolegliwości zdrowotne. Na wszystkie na pewno nie uda nam się przygotować, ale możemy przynajmniej wyruszyć z domu względnie zabezpieczeni pod kątem tych najbardziej typowe, mogących przydarzyć się maluchom problemów zdrowotnych. Apteczkę oczywiście przygotowujemy z uwzględnieniem wieku dziecka, trochę inne specyfiki będą potrzebne przy niemowlęciu, a trochę inne dla kilkulatka. Dziś zrobimy przegląd leków, które wydają nam się najbardziej przydatne w podróży.

Ponieważ wyjeżdżamy w różne miejsca, na różny okres czasu, w różne warunki przygotowaliśmy dla Was dwie listy – jedną podstawową, która będzie służyć Wam w czasie krótszych wyjazdów, city breaków, podróży z bagażem podręcznym oraz drugą stanowiącą uzupełnienie pierwszej, którą możecie posiłkować się przy pakowaniu się na dłuższe wyjazdy, również z większym niż niemowlę dzieckiem.

First Aid Kit

LISTA NR 1:
PODSTAWOWE LEKI NA WYJAZD Z DZIECKIEM

1. Lek przeciwgorączkowy i przeciwbólowy – tu oferta jest bardzo szeroka, jednak wybór sprowadza się w zasadzie do dwóch substancji – paracetamolu i ibupromu. W podróż z noworodkiem zdecydowanie zabieramy paracetamol, gdyż jest to jedyny lek do stosowania u dziecka w tym wieku. Większym dzieciom można już podać również ibuprom, który oprócz działania przeciwbólowego i przeciwgorączkowego ma tez działanie przeciwzapalne. Pamiętajcie, aby dawkować obydwa zgodnie z ulotką, a jeżeli to nie pomogą – szukać pomocy lekarza. W jakiej formie zabrać lek? Zazwyczaj dostępne formy to syrop, krople, czopki. My wozimy ze sobą syrop, wszystkie sprzedawane są w opakowaniach poniżej 100 ml wiec nie zajmują dużo miejsca, a jeżeli chodzi o czopki, to praktyczny aspekt ich stosowania sprowadza się tylko do sytuacji, gdy dziecko wymiotuje, więc zdecydowaliśmy się na syrop.

2. Lek nawadniający dla dzieci – mamy na myśli preparaty nawadniające i uzupełniające elektrolity w przypadku wystąpienia u dziecka wymiotów lub biegunki. W podstawowym wariancie apteczki ograniczamy się tylko do niego, bo i tak jeżeli biegunka zaostrzy się i utrzyma się dłużej, to będziemy kontaktować się z lekarzem i prawdopodobnie podawać leki na receptę. Łatwym do stosowania preparatem bez recepty jest na przykład HIPP ORS 200 (można stosować już od 4 miesiąca), ale z kolei gorzej się go przewozi, bo występuje w formie płynu w buteleczkach po 200 ml. Pakując bagaż podręczny lepiej sięgnąć po coś w proszku, na przykład Acidolit, czy Humana Elektrolyt, który w razie potrzeby rozrabiamy w szklance wody i podajemy dziecku. W czasie naszych wszystkich podróży ani razu nie musieliśmy podawać Oli takiego preparatu, ale na wszelki wypadek zawsze wozimy ze sobą saszetki.

3. Leki przeciwalergiczne. Wyjazdy wiążą się z przebywaniem w nowych warunkach, spotkaniem z nowymi roślinami, próbowaniem nowych potraw z nieznanymi składnikami, dlatego wydaje nam się całkiem rozsądne posiadanie pod ręką leków przeciwalergicznych na nagłe i niespodziewane reakcje. Rodzice małych alergików na pewno nie ruszają się z domu bez stosownych preparatów, ale nawet tym, których dzieci nie mają skłonności do alergii polecamy spakowanie czegoś na wszelki wypadek, może to być na przykład Fenistil w kroplach.

Jeżeli chodzi o podstawowy zestaw, to to by było na tyle. Wybierając się na weekend naprawdę nie musimy ciągnąć ze sobą całego plecaka leków. My zawsze wozimy te podstawowe, które pozwolą nam zapanować nad typowymi sytuacjami, ale rodzice dzieci, które na stałe przyjmują jakieś leki powinni pamiętać o spakowaniu ich w pierwszej kolejności!

W przypadku dłuższych podróży, kiedy bagaż pozwala nam na znacznie więcej i kiedy nasze dziecko będzie miało o wiele więcej okazji do zachorowania i uszkodzenia własnego ciała, możemy spakować szerszy wachlarz leków. Jeżeli zabierzecie ze sobą to wszystko, co wymienimy poniżej, będziecie chyba przygotowani na wszystkie możliwe przypadłości.

First aid kit

LISTA NR 2:

CO DOŁOŻYĆ DO APTECZKI NA DŁUŻSZY WYJAZD Z DZIECKIEM

1. Termometr

2. Leki przeciwbólowe na ząbkowanie – na przykład te w różnego rodzaju żelach do smarowania dziąseł

3. Woda morska na katar, dla maluszków w towarzystwie czegoś do wyciągania wydzieliny

4. Syrop na kaszel i tabletki na ból gardła

5. Plastry opatrunkowe na skaleczenia i zadrapania (dostępne również w sprayu!) i coś do dezynfekcji ran np. saszetki LEKO

6. Preparaty odstraszające komary a dla tych, którzy ciężko znoszą ugryzienia, środki łagodzące objawy po ukąszeniu. Chociaż tak naprawdę niemowlęta najlepiej chronić przed nimi bez użycia chemicznych substancji.

7. Środki przeciw chorobie lokomocyjnej, o ile Wasze dziecko na taką cierpi!

8. Kremy z wysokim filtrem dla najmłodszych. Pamiętajcie, że młodziutka skóra wymaga szczególnej ochrony przez słońcem, więc nie zapominajcie o regularnym smarowaniu maluchów.

9. Aby pomóc niemowlętom i starszym dzieciom w walce z dolegliwościami żołądkowymi możecie jeszcze wrzucić do bagażu jakiś probiotyk. Gama dostępnych na rynku jest szeroka i na szczęście większość jest dostępna w małych opakowaniach.

First Aid Kit

Do tej listy na pewno można jeszcze coś dodać, chociaż wydaje nam się, że z tymi preparatami Wasza apteczka będzie raczej kompletna. Aby zaoszczędzić miejsce i ułatwić sobie pakowanie pozbądźcie się opakowań, a ulotkę z informacją o sposobie stosowania przymocujcie do słoiczka czy blistra tabletek za pomocą gumki. Przed wyjazdem koniecznie przejrzyjcie wszystkie leki pod kątem ich daty ważności!

Jak już spakujecie całą apteczkę, niezależnie od jej wariantu, wybierając się na wycieczkę po Polsce zajrzyjcie w dokumenty i nauczcie się na pamięć PESEL-i Waszych dzieci, zapiszcie je sobie na karteczce lub po prostu zróbcie zdjęcie telefonem, przy wyjeździe do któregoś z państw Unii Europejskiej postarajcie się wyrobić Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego dla wszystkich członków rodziny, a poza jej granice rozważcie wykupienie ubezpieczenia.

First aid kit

BlogBaby in travel

Czego NIE pakujemy na weekendowy wypad z dzieckiem?

28/07/2015 — by Magdalena Kuźma0

packing-hand-luggage22-960x640.jpg

A dokładnie, czego nie zabieramy ze sobą wybierając się na weekend lub nieco dłuższy wyjazd z rocznym lub trochę większym i trochę mniejszym dzieckiem. Nie będziemy próbować tu robić wielkiej listy tego, co zabrać, bo to akurat dość łatwo daje się pozbierać, a według nas sztuką jest dopiero umieć wybrać to, co zostawić w domu i spokojnie spakować się w bagaż podręczny. A dlaczego podręczny? Na to pytanie chyba nie musimy odpowiadać. To, że im mniej bagażu założycie na swoje plecy, albo będziecie ciągnąć za sobą, tym łatwiej wam będzie poruszać się po lotnisku, po mieście, a nawet po własnym pokoju hotelowym jest chyba oczywiste. A przypominam, że cały czas będziecie mieć ze sobą do ogarnięcia kogoś znacznie ważniejszego niż bagaż, kogoś kto pochłonie większą część waszej energii i uwagi. Więc im mniej rzeczy zabierzecie ze sobą tym łatwiej wam będzie.

bagaż podręczny

To, co napiszemy poniżej może niektórym wydać się banalne, innym oczywiste, jeszcze inni już o tym czytali, bo przecież takich tekstów powstało przynajmniej 500, ale może uda nam się podsunąć komuś jakąś wartą uwagi myśl i uczynić czyjąś podróż przyjemniejszą.

1. Ponieważ w bagażu podręcznym liczy się każdy centymetr i każdy kilogram nawilżane chusteczki, bez których nigdy nie ruszacie się z domu, oczywiście bierzcie ze sobą, ale w domu zostawcie to urocze pudełko na nie, które jakaś kochana ciocia specjalnie dla was własnoręcznie udekorowała, albo inne plastikowe opakowanie, które dostaliście przy zakupie co najmniej 10 paczek chusteczek. My, jeżeli jedziemy na krótko, to nawet nie bierzemy ze sobą pełnego opakowania, ale takie do połowy opróżnione. I już trochę miejsca mamy zaoszczędzone, a że widywaliśmy rodziców, którzy w ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, że takie rzeczy zupełnie niepotrzebnie je zajmują, stąd w ogóle myśl, aby ten temat poruszyć. 

chusteczki nawilżane dla niemowląt

2. Mleko modyfikowane – nasz sposób na podróż przewiduje zastąpienie mleka kaszką dziecięcą już zawierającą mleko modyfikowane. Dostarcza ona Oli niezbędnej dziennej porcji mleka, a przy tym załatwia nam śniadanie i kolację. Jest to wybitnie użyteczne rozwiązanie, gdy trafi nam się hotel bez śniadania. Wystarczy butelka wody mineralnej i śniadanie dla Oli mamy załatwione przed wyjściem z pokoju. 

3. Miseczki na kaszkę też nie wozimy ze sobą. Zazwyczaj w pokoju hotelowym znajdziecie jakieś szklanki, które objętościowo świetnie nadają się do przyrządzenia posiłku dla dziecka. A na kolację i tak zazwyczaj lądujemy gdzieś w restauracji, gdzie po prostu prosimy o miseczkę dla niej. 

milk pudding for babies

4. Bawełniane śliniaczki. Roczne dziecko jedzące posiłek, przypomina czasem małą trąbę powietrzną, czego oznaki możemy znaleźć nie tylko na wszystkich ścianach dookoła, ale czasem nawet na suficie. To w domu, we własnym krzesełku. A co dopiero w podróży, gdzie nie ma krzesełka i nie ma jak utrzymać dziecka w jednym miejscu! Zwykłe bawełniane śliniaczki nie pomogą, ale tych chyba już w dzisiejszych czasach nikt nie używa. Na pewno zdążyliście już odkryć błogosławieństwo, jakim są te foliowe czy silikonowe śliniaki. Naszych używamy na co dzień w domu, ale szczególnie doceniamy je w podróży. Szerokie, duże a przy tym zmywalne. Po skończonym posiłku wystarczy opłukać, go pod kranem, a jak nam się poszczęści to może nawet wytrzeć chusteczką. 

śliniak dziecięcy

5. Ulubiona 50 centymetrowej lalka przytulanka! No niestety, musicie jakoś się z tym uporać, bo pomysł ciągnięcia ze sobą przez świat wielkiej lalki lub kochanego misia skutecznie odsuwa was od możliwości zmieszczenia się w bagaż podręczny. Zamiast niego z całej sterty zabawek, którą pewnie macie w domu, wybierzcie coś, co wypada najlepiej w stosunku wielkości do umiejętności przyciągnięcia uwagi dziecka. Polecamy książeczki! Łatwo można je wcisnąć do plecaka, a są w stanie zaciekawić, przynajmniej Olę, na całkiem długą chwilę.

6. Szpileczki. Tak mamuniu, Twoje szpileczki. I japonki, i klapki, i trampki… Chwila zastanowienia i wybierasz jedną (!) parę butów na cały wyjazd. Najlepiej coś wygodnego do biegania cały dzień, a o szpileczkach na romantyczną kolację wieczorem ze smutkiem zapominasz. Z resztą z małym dzieckiem o tych romantycznych kolacjach pewnie też… I szczerze mówiąc to chyba jest ten punkt, dzięki któremu zaoszczędzicie najwięcej miejsca :)dziecko w podróży

7. Wanienka do kąpieli! Nawet ta dmuchana, która zajmuje wybitnie mało miejsca zostaje w domu. Niech Wam nawet nie przejdzie przez myśl pomysł, że jest to rzecz niezbędna. No, może podróżując samochodem można ją wrzucić do bagażnika, ale przy locie samolotem to zdecydowanie przesada. Ale nie żałujcie tej decyzji, dzięki temu nauczycie się jak wykąpać niemowlę w każdych warunkach a i cały proces mycia skrócicie do minimum i zamiast półgodzinnej zabawy w wannie, 5 minutowy prysznic i będziecie mieć sprawę załatwioną.

dziecko w samolocie

8. Jak już jesteśmy przy kąpieli, to ręcznik raczej też zostaje w domu. No chyba, że wasz maluch ma wybitnie wrażliwą skórę i nie toleruje niczego co nie jest uprane w dziecięcym proszku. Wtedy nie ma wyjścia, ale też pamiętajcie, żeby wybrać ten najmniejszy, który macie w domu. A jeżeli dziecko nie jest tak wrażliwe, to nastawcie się koniecznie na korzystanie z ręczników hotelowych. 

A teraz mimo wszystko, tak na szybko o tym, czego nie można pominąć i trzeba zmieścić do bagażu podręcznego: pieluchy (plus te do kąpieli), apteczka (przynajmniej z lekami przeciwbólowymi i nawadniającymi), kosmetyki w małych buteleczkach – dla Oli przynajmniej coś do mycia i szczoteczka do zębów, balsam do opalania z wysokim filtrem, łyżeczka, obiadek w słoiku na drogę. Ubrania i tym podobne oczywistości pomijamy. A jakie Wy macie doświadczenia z pakowaniem? Mieścicie się jakoś, czy pakowanie oznacza dla was czystą rozpacz?

pakowanie bagażu podręcznego

BlogBaby in travel

Programy lojalnościowe linii lotniczych dla najmłodszych pasażerów

30/07/2015 — by Magdalena Kuźma0

a-1-960x664.jpg

Najmłodsi podróżnicy swoją przygodę z programami lojalnościowymi linii lotniczych w zasadzie mogą zacząć dopiero od momentu, kiedy będą posiadali własny bilet, czyli ukończenia 2 roku życia. Wcześniej niemowlę, bo według nomenklatury linii lotniczych takie dziecko jest nadal niemowlęciem, podróżuje na kolanach rodziców, płacąc za bilet tylko niewielką część. Wobec tego nie zbiera żadnych punktów ani mil. Ponieważ Ola lotem błyskawicy zmierza w kierunku tej granicy postanowiliśmy przybliżyć Wam trochę programy lojalnościowe, w których możecie wziąć udział lecąc samolotem z małym dzieckiem, a w zasadzie te, w których udział może wziąć Wasze dziecko.

Dziecko w samolocie

1. Lufthansa przygotowała specjalny program lojalnościowy dla dzieci i młodzieży w wieku od 2 do 17 lat. Polega on na tym samym, co program Miles&More dla dorosłych czyli gromadzeniu mil, które można potem wykorzystać na zakup biletów lotniczych. Przystąpić do programu JetFriends możecie tutaj, a na powitanie Wasz potomek otrzyma 2000 mil. Na założonym w programie koncie dziecko będzie gromadzić mile, które do ukończenia przez nie 18 roku życia się nie przedawnią. Oprócz możliwości zbierania mil, przystępując do programu dzieci zyskują jeszcze członkostwo w klubie, który poprzez stronę www zapoznaje je z tajnikami podniebnych podróży. Całkiem ciekawa strona. Na pewno nie przeznaczona dla niemowląt, ale starsze dzieci z pewnością zainteresuje.

Program dotyczy oczywiście nie tylko Lufthansy, ale wszystkich linii lotniczych będących członkami Star Alliance (Air Canada, Aegean Airlines, Austrian, Brussels Airlines, Croatia Arilines, LOT Polish Airlines, Scandinavian Airlines, SWISS, TAP Portugal, Turkish Airlines, Air China, Air India, ANA, Asiana Airlines, EVA Air, Shenzhen Airlines, Singapore Airlines, THAI, Air New Zealand, EGYPTAIR, Ethiopian Airlines, South African Airlines).

2. Wizz Air to linia lotnicza, która nie proponuje swoim pasażerom uczestnictwa w żadnym programie lojalnościowym polegającym na zbieraniu punktów, ale dla najmłodszych przygotowała coś specjalnego. Wygląda na to, że jest to jedyna linia lotnicza, która nie nakłada żadnych limitów wiekowych. Chyba dlatego, że ich program jest dość nietypowy. Zabawa polega na zbieraniu pieczątek w specjalnie przygotowanym paszporcie. Paszport Kapitana drukujemy ze strony Wizzair i zabieramy ze sobą na pokład. Po każdym locie zgłaszamy się do załogi po pieczątkę, a kiedy zapełnimy wszystkie 6 pól, nasza pociecha zostanie zaproszona na wizytę do kokpitu samolotu i spotkanie z pilotem. Pieczątki można zbierać już dla noworodka, a że zebranie 6 pieczątek trochę zajmuje, warto zacząć jak najszybciej.

3. Linie Emirates przygotowały dla najmłodszych program Skysurfers, w którym dzieci od 2 do 16 roku życia zbierają, podobnie jak rodzice mile, które mogą wymienić na zakup biletów lotniczych, gier, akcesoriów, sprzętu elektronicznego, czy wejściówek do Wild Wadi Water Park w Dubaju. W tych liniach, mile zebrane przez dziecko wygasają dość szybko, bo w przeciągu 3 lat, więc jeżeli będziecie latać Emiratami pamiętajcie o wykorzystaniu zgromadzonych punktów. Takie same zasady obowiązują w też w innych liniach grupy OneWorld, czyli na przykład liniach S7, American Airlines, AirBerlin, Finnair czy Qantas.

4. British Airways nie mają specjalnego programu dla dzieci, ale zamiast niego mają propozycję skierowaną do całych rodzin. Jest to Household Account, czyli wspólne konto milowe dla całej rodziny. W skrócie wybieramy głowę rodziny, która będzie zarządzała kontem i gromadzimy punkty w jego obrębie dla każdego uczestnika. Przywilej polega na tym, że punkty zgromadzone przez wszystkich członków rodziny mogą być wykorzystane dla dowolnego członka gospodarstwa. Do konta może być przypisanych maksymalnie 7 osób mieszkających pod tym samym adresem. Co więcej członkowie Executive Club mogę rozszerzyć listę o 5 osób nie mieszkających pod tym jednym adresem. Aviosy zbierane w programie nie tracą swojej ważności o ile konto jest aktywnie używane przynajmniej raz na 3 lata.

5. Program lojalnościowy w liniach KLM i Air France nazywa się Flying Blue, a przystąpić do niego może każdy powyżej drugiego roku życia. Oprócz tradycyjnego zbierania mil, program nie przewiduje żadnych dodatkowych atrakcji dla najmłodszych.

6. Scandinavian Airlines zapraszają do uczestnictwa w programie wszystkich, którzy nie ukończyli 18 roku życia. Zabawa nazywa się Euro Bonus i sprowadza się do tego, co wszystkie pozostałe, czyli zbierania mil, które można potem wykorzystać na zakup biletów lub noclegi w hotelach. Jedynym ukłonem w stronę najmłodszych jest 50% zniżka na zakup biletów przy wykorzystaniu zgromadzonych punktów. Zasady te dotyczą Scandinavian Airlines oraz innych linii z grupy, czyli airBaltic, Wideroe, Estonian Airlines i Atlantic Airlines.

Czy przystępować do jakiegoś programu lojalnościowego zdecydujcie sami, ale naszym zdaniem, skoro samo przystąpienie nic nie kosztuje warto się zapisać, być może kiedyś nazbieracie mil na jakiś fajny prezent.

Korzystając z usług różnych przewoźników dzieci często mogą liczyć, niezależnie od wzięcia udziału w programie lojalnościowym, na różne dodatkowe atrakcje. Niektóre linie przygotowują dla dzieci drobne prezenty w postaci maskotek, śliniaczków, smyczy na klucze czy innych gadżetów, a większość z nich zazwyczaj dysponuje obiadem w słoiczku.

Tymczasem polecamy nasz inny wpis o tym, co musicie wiedzieć przed lotem z niemowlakiem. Jeżeli jeszcze nie czytaliście, to zapraszamy – dowiecie się tam między innymi:

  • jak kupić bilet niemowlakowi,
  • ile on kosztuje,
  • ile lat ma niemowlak w samolocie,
  • jaki bagaż mu przysługuje,
  • jak zachować się na lotnisku,
  • czy można przewozić mleko i wodę w bagażu podręcznym,
  • co zrobić z wózkiem na lotnisku,
  • gdzie przewinąć dziecko.

Ola w samolocie

BlogBaby in travel

Chusta czy wózek? Co zabrać na city break?

17/07/2015 — by Magdalena Kuźma0

wozek4-960x640.jpg

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo szybko mija czas. Nie mamy pojęcia, kiedy to się stało, ale w końcu zorientowaliśmy się, że Ola już od dłuższego czasu nie jest niemowlakiem. W zasadzie nie wiadomo kiedy stała się małą dziewczynką. Czas od jej urodzenia do momentu, kiedy przestała być noworodkiem wydawał nam się trwać tak bardzo długo, ale z kolei okres jej niemowlęctwa minął  nie wiadomo kiedy. Na szczęście mamy poczucie, że dobrze go wykorzystaliśmy, przede wszystkim ze względu na spędzony wspólnie czas. A że przy tym udało nam się wspólnie odwiedzić kilka miejsc, tym bardziej się cieszymy.

Dzięki tym wyjazdom zdobyliśmy trochę doświadczenia w podróżowaniu z niemowlakiem i zanim zupełnie zapomnimy, jak to jest pakować się, przemieszczać i zwiedzać nowe miejsca z tak małym dzieckiem (bo jak nocować, już wiecie) chcemy Wam trochę o tym opowiedzieć.

Zaczniemy dziś od tego, co lepiej wziąć ze sobą na city break do Paryża, Moskwy, Barcelony, czy innego równie pięknego miasta na świecie: chustę czy wózek.

Pytanie stawiamy tak przede wszystkim dlatego, że wszelkiego rodzaju nosidła i plecaki na dziecko cieszą się ogólną złą sławą u lekarzy i fizjoterapeutów z powodu utrzymywania niemowlęcia w niekoniecznie prawidłowej postawie. Oczywiście są takie, które dziecku krzywdy nie zrobią, ale że nigdy do końca nie byliśmy pewni, czy jest to właśnie ten oglądany model, czy opinie w internecie napisali prawdziwi specjaliści, którzy się na tym znają, czy może jest to tylko reklama, zdecydowaliśmy się zainwestować w chustę, jako alternatywę dla wózka lub noszenia dziecka na rękach. Musimy przyznać, że konieczność dbania o dopiero kształtujący się kręgosłup dziecka bardzo do nas przemówiła i wybraliśmy to, co przynajmniej (oczywiście prawidłowo zamontowane) nie budzi wątpliwości ekspertów.

No i zbliżamy się w końcu do meritum, czyli co zabrać ze sobą na weekend biegania po mieście, szukania atrakcji, zabytków, odwiedzania nowych restauracji, lotu samolotem, jeżdżenia metrem itd.? Jaki „środek lokomocji” wziąć ze sobą dla naszego niemowlaka: chustę czy wózek?

Każda z tych dwóch opcji ma swoje plusy i minusy. Najprostsza odpowiedź brzmi: weźmy obydwa, ale kto znajdzie w bagażu podręcznym tyle miejsca, żeby jeszcze upchnąć tam chustę? Pewnie nikt, więc warto poświęcić parę minut na przeczytanie tego tekstu i przemyślenie decyzji przed wylotem.

ZACZNIJMY OD CHUSTY

Jest to całkiem sprytne narzędzie do noszenia dzieci. Pozwala dość wygodnie, dla mamy i dziecka, pokonywać różne dystanse, ale oczywiście nie jest do końca takie idealne. Zacznijmy jednak od zalet:

  • Zabranie chusty na weekendowy wypad daje nam przede wszystkim możliwość chodzenia po mieście nieograniczoną w zasadzie ilość czasu. Jeżeli w różnych nosidełkach zaleca się trzymać dziecko jak najkrócej, to w chuście spokojnie można nosić bobasa cały dzień. O ile oczywiście mama lub tata da radę bo pomimo, że zasadniczo nie czuje się w niej ciężaru dziecka, po dłuższym czasie chodzenia można się zmęczyć.
  • A kiedy już się zmęczmy, przychodzi czas na przystanek. Proszę bardzo – zdejmujemy chustę, składamy na pół, kładziemy na trawie i cała rodzina mieści się na odpoczynek. Z chustą w roli kocyka z łatwością zmienimy pieluchę i jednocześnie damy odpocząć sobie i maleństwu. Chusta do noszenia dzieci
  • Rzym czy Nowy Jork, Paryż lub Pekin, prędzej czy później będziemy chcieli lub musieli przemieszczać się po mieście za pomocą jakiegoś rodzaju komunikacji miejskiej. Czy będzie to metro, autobus czy trolejbus, a nawet taksówka, mając malucha przywiązanego do siebie bez trudu pokonamy wszystkie przejścia, zejścia do podziemia, ruchome i nieruchome schody, a nawet wskoczymy do autobusu w ostatniej chwili. Jednym słowem chusta daje nam większą mobilność i pozwala sprawnie pokonywać wszelkie miejskie przeszkody, jak choćby wysokie krawężniki w Kiszyniowie. Chusta do noszenia dziecka
  • Niektórzy pewnie z przyjemnością zauważą, że maluch spędzając cały czas przy mamie lub tacie (tak, tata też może nosić dziecko w chuście!) będzie jakby spokojniejszy. Może to kwestia właśnie przytulenia do rodzica, bliskości, ciągłego przebywania razem, a może po prostu niezłego widoku, który malec nagle zyskuje. Tyle nowych rzeczy do oglądania, że każdy by oniemiał!

Mimo, że całkiem sympatycznie nosi nam się bobaska przytulonego do siebie przez cały dzień, to musimy jednak spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie uczciwie, że taka opcja ma też swoje minusy.

  • Pamiętajcie przede wszystkim o tym, że chusta to dodatkowa warstwa, którą musimy na siebie założyć. Na siebie i na dziecko. W środku lata, przy 30 stopniach w cieniu, konieczność założenia na siebie chusty to co najmniej, jak wejście do sauny. Pot będzie równo kapał i z rodzica i z dziecka. I to pomimo wyboru tzw. letniej wersji, czyli wykonanej z cienkiego materiału. Takowe są dostępne, ale dodatkowa warstwa ubrania i przytulanie 37-stopniowego kaloryferka zawsze nas trochę rozgrzeje. Co z kolei zimą będzie zaletą tego rozwiązania!

    dziecko w chuście

  • No właśnie, zima. Zima to czas, kiedy chętnie skorzystamy z tej dodatkowej warstwy izolacyjnej, ale w połączeniu z kurtką, kombinezonem dziecka i innymi ciepłymi rzeczami będzie stanowiła raczej niewygodną kombinację. Nie możemy powiedzieć, że się nie da, ale łatwo nie będzie!
  • Ciepło czy zimno, zima czy lato, przywiązujemy do siebie dziecko, wywiązujemy węzeł i wyruszamy na zwiedzanie. Ale co z całym ekwipunkiem? Przecież nie możemy wyjść na cały lub chociażby pół dnia bez pieluch, chusteczek, wody, mleka, innego jedzenia, jakiejś zabawki, cieplejsze ubranko itd. No i pakujemy plecak albo inną torbę i zakładamy na siebie. Zaczyna nas powoli przechylać do przodu lub do tyłu. Nawet jeżeli drugiego rodzica obarczymy tym bagażem, to i tak oznacza konieczność noszenia tego cały czas, obok standardowych rzeczy, które i tak zawsze zabieraliście dla siebie. No, ale nie przesadzajmy, da się oczywiście to wszystko pomieścić w jednej torbie, aparat bierzemy w rękę, którą dzięki chuście będziemy mieć wolną i maszerujemy!Dziecko w chuście
  • Skoro już się spakowaliśmy, wszystkie rzeczy mamy gotowe i możemy wychodzić na podbój miasta, przystępujemy do wiązania chusty. Jeżeli dojdziemy do wprawy, pewnie będzie nam to zajmowało zaledwie chwilę, jednak na początku przygody z tym sposobem noszenia dziecka, montaż jest jedną z największych niedogodności. Nie dość, że mieszkają nam się paski i warstwy, ciągniemy za jedną, druga się nie rusza… Ehh wszystko od początku, przecież wiadomo, że dopiero prawidłowe zawiązanie chusty daje nam pewność, że trzymamy dziecko w prawidłowej postawie bez szkody dla jego kręgosłupa! Więc kiedy już po przynajmniej trzech próbach wywiązania wreszcie udaje nam się jakoś to wszystko zamontować, wychodzimy na dwór. Noszenie dziecka w chuście
  • I właśnie wtedy, gdy już zaczynamy rozkoszować się spacerem i szykujemy do zwiedzenia jednej z miejskich perełek, wąchamy…, nie? Tak? Jest! Trzeba zmienić pieluchę… I cała procedura zaczyna się od początku. Rozwiązujemy, zawiązujemy, plączemy i zaciskamy.

Nie ma lekko, prawda? Ale nikt nie obiecywał, że będzie.

Zobaczmy teraz, czy może lżej nam będzie, jak zabierzemy ze sobą wózek:

  • Składamy i pakujemy go do samochodu (to już pewnie macie opanowane do perfekcji), wyciągamy na lotnisku i już przed bramkami kontroli bezpieczeństwa zaczynamy żałować swojej decyzji. Wizja wpakowania wózka do otworu znacznie mniejszego niż jego gabaryty słusznie przyprawia nas o ból głowy. No nic, rozmontowujemy wózek na drobne części i jedna po drugiej umieszczamy na taśmie, a już po chwili rozpoczynamy przeciwną procedurę po drugiej stronie maszyny. dziecko w wózku
  • Największym postrachem dla wózka jest wiadomo co – schody. Ruchome też! W przypadku podróży z wózkiem na przykład przejażdżka metrem nie będzie już taka łatwa. Widząc długaśne schody prowadzące do stacji robi nam się gorąco i zaczynamy biegać wokół w poszukiwaniu windy, która zawiezie nas na peron. Oj, to nie ten peron? Czyżby to nie ta winda? A gdzie są wszyscy pozostali, którzy poszli schodami? Wrrr…Baby in the stroller
  • Wejście do autobusu też będzie wymagało on nas nieco aktywności fizycznej, zwłaszcza w miastach położonych na wschodzie Europy, gdzie jeszcze do wnętrza autobusów cały czas prowadzą schody!
  • Po długiej wędrówce miejskimi ulicami w końcu przychodzi czas na zjedzenie czegoś dobrego. Może jakaś lokalna fajna knajpka? Chętnie, aby tylko stoliki były wystarczająco daleko od siebie, żeby wózek nam sie zmieścił między nimi (od razu można wykluczyć turystyczne knajpki na piazza w Rzymie czy place Paryżu, gdzie zwłaszcza w ogródkach jeden stolik stoi prawie na drugim). Hmm, jeżeli nie na zewnątrz, to może w środku? Tylko żeby drzwi były wystarczająco szerokie, aby wjechać w nie wózkiem! Oj nie są… No trudno, malucha zawsze możemy wziąć na ręce, a wózek zostawić na zewnątrz. Na zewnątrz? Na pewno? Czy będzie tam bezpieczny? W końcu kosztował prawie tyle co używane auto!Baby stroller
  • Niełatwe jest życie rodzica z tym wózkiem, ale za to musimy docenić komfort dziecka, które wygodnie wyciągnie się w swoim wózku, wyprostuje, przekręci i zaśnie wtedy, kiedy najbardziej będzie tego potrzebowało. Nawet jeżeli będziemy chcieli posiedzieć gdzieś dłużej, nie musimy się martwić bo maluch w wózku będzie sobie spokojnie chrapał. Baby in the stroller
  • Do niewątpliwych zalet wózka należy też to, że cały ten dziecięcy majdan możemy zapakować do niego i wygodnie pchać przed sobą. Wiadomo, że lepiej pchać niż nosić to wszystko na własnych plecach przez cały dzień! Tego ciężaru wcale nie poczujemy i nie zostaniemy z mokrą plamą na plecach po plecaku.Ola w wózku w Emiratach Arabskich
  • A karmienie, pojenie, pielucha – wszystko to tez wygodnie załatwimy w wózku.

Jak widzicie każda z opcji ma swoje zalety i wady, wystarczy się dobrze zastanowić, które z nich wydają się nam najbardziej uprzykrzającymi życie. Prawda jest taka, że zazwyczaj nie podróżujemy w pojedynkę, ale w większym gronie i jest szansa, że wcale nie będziemy musieli przez cały wyjazd samodzielnie nosić dziecka w chuście, plecaka z pampersami, i Bóg wie czego jeszcze, ani też trzymając dziecko w jednej ręce drugą rozmontowywać wózka, aby wepchnąć go do skanera na lotnisku.

A nawet jeżeli wybieracie się gdzieś w pojedynkę, to chyba nie jedziecie na pustynię? Na każdym krańcu świata znajdzie sie ktoś, kto chętnie pomoże rodzicowi z dzieckiem. Pewnie nawet na pustyni!

I pamiętajcie, że wózek leci samolotem za darmo, a w większości środków komunikacji nie musimy kasować dla niego biletu.

Baby in travel

Uziemieni, czyli chore dziecko

04/06/2015 — by Magdalena Kuźma0

grounded1-960x720.jpg

No i stało się, wczoraj po raz pierwszy od czasu, kiedy podróżujemy z naszą córką, zostaliśmy zmuszeni do zrezygnowania ze swoich planów. Długi czerwcowy weekend miał pozwolić nam poznać trochę lepiej Bałkany. Belgrad, który „liznęśmy” w zeszłym roku, mieliśmy ciągle w pamięci i wiedzieliśmy, że chcemy tam wrócić na dłużej. Skrzętnie zaplanowaliśmy tę wizytę właśnie na ten czerwcowy weekend. Tymczasem zostaliśmy uziemieni przez chorobę Oli. Z dnia na dzień Ola się przeziębiła i prawie nie jest w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku, gorączkuje i ogólnie rzecz biorąc nie czuje się najlepiej. W takiej sytuacji jakikolwiek dłuższy wyjazd nie byłby przyjemnością, ani dla niej, ani dla nas, więc nie pozostało nam nic innego, niż pozostać w domu.

Dziecko w podróży

Decyzja nie była łatwa i została podjęta na godzinę przed planowanym wyjazdem na lotnisko. Pampersy były już spakowane, małe i większe ubrania też, kosmetyki w malutkich buteleczkach w plecaku, czysta karta pamięci już w aparacie, nawet odprawę online mieliśmy już zrobioną. Jednak już dawno temu obiecaliśmy sobie, że nasze podróże nigdy nie będą sie odbywały ze szkodą dla Oli, nie będą jej ponad miarę obciążały i będą wyłącznie przyjemnością dla całej naszej trójki. Wobec tego w tym przypadku nie mieliśmy innego wyjścia, niż odwołać całą wyprawę.

I co się w takiej sytuacji robi? W takiej, to już nic. Udajemy, że nic się nie stało i odwołujemy wszystkie możliwe rezerwacje. Ale tak naprawdę o wszystko powinniśmy zadbać dużo wcześniej. Podróżując z dzieckiem musimy się spodziewać nieoczekiwanych zwrotów akcji i robiąc plany na wakacje najlepiej dokonywać takich rezerwacji, które jak najpóźniej można odwołać. Rozpoczynamy już od biletów lotniczych. Nie, no bez przesady, tutaj różnica w cenie jest za duża i zawsze wybieramy ofertę najbardziej korzystną cenowo (przeczytaj więcej o podróżach lotniczych z niemowlakiem tutaj).

Ale już rezerwując hotele możemy wybrać te, które pozwalają odwołać rezerwację bez żadnych kosztów, jak najpóźniej przed przyjazdem. W komfortowej sytuacji są ci, którzy nie rezerwują noclegów wcześniej, a szukają ich będąc na już na miejscu, ponieważ nie muszą nic odwoływac. To nie jest jednak nasz ulubiony sposób organizacji, głównie ze względu na to, że nasze wyjazdy są za krótkie w stosunku do tego, co chcielibyśmy zobaczyć. Zwyczajnie szkoda nam czasu na miejscu na szukanie noclegu, zwłaszcza, gdy zwiedzamy kilka miast i potrzebujemy noclegów w różnych miejscach. Pisaliśmy już wcześniej o hotelowych programach lojalnościowych, które pozwalają swoim uczestnikom na nieco więcej, a więc na przykład odwołanie rezerwacji nawet tego samego dnia. Wczoraj taka opcja bardzo nam się przydała i dzięki temu nie straciliśmy żadnych pieniędzy anulując te pierwsze noclegi, które mieliśmy zaplanowane w Belgradzie (więcej o wyborze hotelu na podróż z dzieckiem znajdziesz tutaj).

Dziecko w podróży

Przy wypożyczeniu samochodu też warto zwrócić uwagę na możliwość anulowania rezerwacji, ale tu chyba w ogóle nie mamy wyboru. Zazyczaj po prostu możliwość darmowej rezygnacji upływa 48h przed datą odbioru auta. Przy późniejszym anulowaniu zostaniemy już obciążeni jakąś opłatą. Zależy ona od firmy, w której chcieliśmy wynająć samochód i jest to na przykład 50 euro w economycarrentals.com lub równowartość stawki za 1 dobę przy odwołaniu do 24 godzin w Avis, ale polecamy sprawdzić dokładnie dokonując rezerwacji w konkretnej firmie.

Wniosek jest jeden, będąc rodzicem trzeba być przygotowanym na takie nagłe zmiany planów i mieć je wkalkulowane w koszty. Choroba może się przecież przydarzyć zawsze, nawet na wyjeździe. Wychodząc naprzeciw wszystkim potencjalnym przypadłościom trzeba by było poruszać się z całą baterią leków, a wówczas spakowanie się w bagaż podręczny wyjeżdżając na weekend byłoby zupełnie niemożliwe. Dlatego my, jeżeli nie widzimy u naszej córki żadnych symptomów zbliżającej się choroby, podróżujemy wyłącznie z lekiem przeciwgorączkowym i czymś na wypadek biegunki. Co innego, gdyby nasze dziecko na stałe przyjmowało jakieś leki – wtedy nie byłoby rady. Takie trzeba zabrać zawsze i nie ma mowy o pozostawieniu ich w domu. Jednak nawet pakując takie specyfiki możemy zawsze sobie trochę pomóc w kwestii miejsca – szykując na przykład leki w tabletkach na weekendowy wyjazd nie wrzucamy do torby całego opakowania, tylko wyjmujemy jeden listek, który potencjalnie możemy w czasie takiego wyjazdu zużyć oraz ulotkę, aby zawsze móc do niej sięgnąć. Może kiedyś pokusimy się o napisanie trochę więcej o tym, co koniecznie zabieramy ze sobą i jak się spakować się w bagaż podręczny wyjeżdżając z dzieckiem na weekend lub większą walizkę na dwutygodniowe wczasy.

Dziecko w podróży

Jakąkolwiek chorobę w zasadzie trudno jest przewidzieć i mimo wszelkich starań, aby jej zapobiec, może się ona przydarzyć w najmniej odpowiednim momencie. Aby zapewnić sobie spokój ducha, a dziecku pomoc medyczną w każdej sytuacji, przed wyjazdem warto rozejrzeć się za ubezpieczeniem podróży. Takich ofert na rynku jest cała masa, a koszt ubezpieczenia kilkudniowego wyjazdu to nie jest duży wydatek. Wydając już kilkadziesiąt złotych możemy ubezpieczyć trzyosobową rodzinę na weekendowy wypad. Zanim jednak kupicie dodatkowe ubezpieczenie, sprawdźcie, czy już nie posiadacie jakiegoś. Na przykład niektóre karty kredytowe oferują różnego typu ubezpieczenia nawet w podstawowym pakiecie, wówczas dokupowanie  dodatkowych polis nie będzie konieczne. Takie ubezpieczenie nie wystarczy jednak do ubiegania się o wizę – często do złożenia wniosku wizowego wymagane jest ubezpieczenie turystyczne, wówczas nie obejdziemy się bez wykupienia polisy.

Oczywiście trzymamy kciuki, aby korzystanie z tych ubezpieczeń i dzielnie noszonych na plecach leków nie było nigdy konieczne, a Wasze wyjazdy odbywały się zawsze w towarzystwie wszystkich zdrowych członków rodziny i najlepszej atmosferze.

Pozdrawiamy wszystkich, którym udało się na ten weekend wyjechać i którzy właśnie zwiedzają fajne miejsca na świecie. Bawcie się dobrze!

Baby in travel

Dziecko w samolocie – poradnik, jak kupić bilet i nie zwariować na pokładzie

31/05/2015 — by Magdalena Kuźma13

on-board9-960x521.png

Wybierając się z Olą w podróż samolotem po raz pierwszy, mieliśmy oczywiście masę pytań, obaw i wątpliwości. Na pokładzie samolotów wiele razy spotykaliśmy ludzi podróżujących z małymi dziećmi, większymi i mniejszymi, niemowlakami i przedszkolakami, a więc wiedzieliśmy, że się da. Jeżeli chodzi o nasz wyjazd, to oczywiście zastanawialiśmy się, czy to jeszcze nie za wcześnie, czy może jeszcze nie teraz, jak się Ola zachowa w samolocie, co się robi z wózkiem, przecież musimy go ze sobą zabrać, czy w ogóle uda nam się jakoś spakować itd. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw zdecydowaliśmy się na ten pierwszy wyjazd. Było to kilka miesięcy temu, a od tego czasu podróżowaliśmy we trójkę samolotem już niejeden raz, pokonywaliśmy lotniskowe security i gościliśmy na pokładzie kilkunastu linii lotniczych, więc zdobyliśmy trochę doświadczenia i chcielibyśmy się nim podzielić, pomagając innym rodzicom rozwiać wszelkie wątpliwości związane z lotem samolotem i zaplanować dobrą podróż z niemowlakiem.

Jechać czy nie jechać?

Decyzję o tym, kiedy wybrać się z niemowlakiem w pierwszą podróż lotniczą, a w zasadzie, czy w ogóle się w nią wybierać pozostawiamy rodzicom. Ilu ludzi, i to nie tylko rodziców, tyle opinii na ten temat. Naszym zdaniem, o ile pediatra nie widzi żadnych przeciwwskazań i sami rodzice nie obawiają się o reakcję dziecka w samolocie, można myśleć o podróży. Chociaż większość linii lotniczych nie przyjmuje na pokład noworodków młodszych niż 2 tygodnie, to zalecenia lekarskie odnośnie podróży samolotowych są nieco bardziej restrykcyjne. Ogólny konsensus mówi, że ze zdrowym dzieckiem można latać od 10 tygodnia życia; od tej reguły istnieje wiele odstępstw uwzględniających m.in. czas i rodzaj porodu, czy potencjalne przewlekłe choroby dziecka, więc przed pierwszym wyjazdem polecamy zgłosić się do lekarza i upewnić, czy możemy spokojnie udać się w podróż. Pamiętajmy również o kalendarzu szczepień – planowanie podróży bezpośrednio po zaszczepieniu niemowlaka jest raczej ryzykowne. Nie mamy pewności, jak dziecko zareaguje na szczepienie, więc zanim wyruszymy dajmy mu kilka dni spokoju w domu. Ta porada dotyczy w sumie każdego rodzaju podróży, nie tylko tej samolotowej. Co jeszcze ważne, przed wylotem powinniśmy się również rozejrzeć za dokumentem, z którym malec będzie podróżować. Z naszego doświadczenia najlepszym rozwiązaniem jest wyrobienie dziecku od razu paszportu. Obywatel do 7 lat otrzymuje go w cenie 30 PLN na okres 5 lat. Dzięki posiadaniu paszportu będziemy mieli od razu dokument tożsamości dziecka na potrzeby krajowe i otwartą drogę na wszelkie wyjazdy zagraniczne.

Georgian beach

Jak kupić bilet niemowlakowi

Ciekawostką jest, że linie lotnicze za niemowlęta uznają dzieci do drugiego roku życia i dla takich standardowo nie przewidują oddzielnego fotela. Niemowlęta zazwyczaj podróżują na rękach lub kolanach rodziców. Oczywiście przewóz tak małego dziecka na osobnym fotelu nie jest niemożliwy. Jest to mało popularne rozwiązanie, ale rodzic może wykupić niemowlęciu oddzielne miejsce, o ile dysponuje specjalnie atestowanym sprzętem do przewozu dziecka. Tutaj do wyboru mamy dwa warianty: fotelik samochodowy atestowany do transportu samolotowego (montowany zazwyczaj na siedzeniu przy oknie, poza rzędami przy wyjściach awaryjnych) oraz specjalne pasy bezpieczeństwa CARES (dla dzieci od 10 do 20 kg). W obydwu przypadkach to zazwyczaj rodzic jest odpowiedzialny za przygotowanie sprzętu i co więcej powinien powiadomić linie lotnicze o zamiarze używania fotelika, często nawet dokonać zakupu biletu za pośrednictwem call center. Certyfikaty samolotowe dla ww. sprzętu należy przedstawić na lotnisku. Niektóre linie lotnicze posiadają własne foteliki (np. Virgin Atlantic), ale musimy pamiętać, aby dokonać jego rezerwacji z przynajmniej 12-godzinnym wyprzedzeniem. Rezerwując małemu dziecku osobne miejsce uzyskujemy również prawo do dodatkowego bagażu. Niezależnie od tego, jak będzie podróżował nasz niemowlak nie możemy mu kupić oddzielnego biletu, kupujemy go zawsze wraz z rezerwacją dla osoby dorosłej. Jedna osoba dorosła może zarezerwować bilet wyłącznie dla jednego niemowlęcia, a ich ogólna liczba na pokładzie jest ograniczona wewnętrznymi przepisami linii lotniczych, w tym ilością dostępnych pasów bezpieczeństwa.

Wydaje się, że rezerwacje dla dzieci powinny być tańsze od biletów dla osób dorosłych, jednak nie zawsze tak się dzieje. W tradycyjnych liniach lotniczych dzieci do drugiego roku życia korzystają z 90-procentowej obniżki taryfy, do której potem doliczane są opłaty lotniskowe. Inaczej sprawa kształtuje się w tanich liniach lotniczych – za przelot malucha pobierana jest stała opłata, która wynosi około 100 PLN (w dwóch najpopularniejszych liniach odpowiednio: 20€ w Ryanair, 25€ w Wizz Air), więc polując na okazyjne ceny biletów możemy rzeczywiście kupić sobie bilet taniej niż dziecku. Aby zapobiec takiej sytuacji, jeżeli cena biletu dorosłego jest niższa niż 25€, Wizz Air obniża taryfę dziecięcą do wysokości opłaty rodzica.

[photosetgrid layout=”2″]Baby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

W przypadku, gdy chcemy dokupić bilet dla niemowlaka do istniejącej już rezerwacji opiekuna, możemy to zrobić wyłącznie za pośrednictwem call center linii lotniczych. W tanich liniach koszt takiego połączenia jest dość wysoki, więc warto dobrze rozważyć kupno biletu dziecku, nawet jeżeli nie jesteśmy pewni jego podróży, przy zakupie biletów rodziców. Co więcej, w Wizz Air wymieniona wyżej obniżka przy zakupie przez telefon nie obowiązuje, przysługuje ona wyłącznie przy rezerwacji online. W liniach Ryanair bilet dla niemowlęcia zawsze kosztuje 20€.

Dzieci do drugiego roku życia nie uczestniczą w programach lojalnościowych linii lotniczych. Jeżeli jednak podejrzewamy, że nasze dziecko zostanie miłośnikiem lotnictwa oraz linii Wizz Air, możemy zabawić się w zbieranie pieczątek do Paszportu Kapitana (Captain’s Pass). Po odbyciu szóstego lotu i zdobyciu szóstego stempla, nasza pociecha zostanie zaproszona do kokpitu i będzie mogła usiąść za sterami Airbusa.

Gdzie się pomieszczą wszystkie pieluchy? Rzecz o bagażu niemowlaka

Limity bagażu przysługujące podróżującym z niemowlakami różnią się w zależności od linii lotniczych. Większość z nich zezwala dzieciom poniżej drugiego roku życia przewozić zarówno bagaż kabinowy, jak i rejestrowany. Niektórzy przewoźnicy np. Lufthansa czy British Airways przyznają niemowlakom takie same limity bagażowe, jak osobom dorosłym, inne ograniczają wagę torby do 10 kg (m.in. Air France, Emirates, czy Singapore Airlines). Zupełnie inną politykę przyjęły takie linie, jak Air Asia, czy Wizz Air, które nie przewidują dla dzieci poniżej 2 roku życia żadnego bagażu. Jedyna rzeczą, na transport, której zezwalają wszyscy przewoźnicy jest wózek. Podróżując z dzieckiem będziemy go mogli zawsze i korzystając z usług każdego przewoźnika zabrać ze sobą w cenie biletu. Ryanair wychodzi naprzeciw potrzebom rodziców z małymi dziećmi i pozwala, oprócz wózka dziecięcego, zabrać ze sobą jeszcze jedną rzecz: fotelik samochodowy, podstawkę podwyższającą lub łóżeczko turystyczne. Specjalistyczne serwisy parentingowe lubują się w sporządzaniu długich list rzeczy, które koniecznie musimy ze sobą zabrać wyjeżdżając z niemowlakiem. My ograniczymy się do jednej uwagi – na pewno nie należy zabierać na pokład zabawek wydających jakiekolwiek dźwięki, a im mniej rzeczy zabierzemy, tym łatwiej będzie nam podróżować.

Baby on the plane

Co robi niemowlę na lotnisku, czyli jak przejść odprawę i security check

Po przybyciu na lotnisko z dzieckiem w wózku, nawet jeżeli nie nadajemy bagażu rejestrowanego i jesteśmy odprawieni online, powinniśmy się udać do stanowiska odprawy (check in) w celu oznaczenia naszego wózka. Podróżujący z niemowlakami zazwyczaj obsługiwani są poza kolejnością, a na niektórych lotniskach wyznaczone są nawet specjalne miejsca odprawy rodzinnej. Wózek oznaczany jest naklejką z zakodowaną nazwą portu docelowego, ponieważ będzie podróżował tak, jak inne bagaże w luku. Na większości lotnisk możemy wybrać, czy oddajemy wózek przy stanowisku odprawy, czy zabieramy go ze sobą aż wejścia do samolotu. Jeżeli wolimy się go pozbyć już przy check in, możemy być poproszeni o oddanie go w specjalnym punkcie dla bagaży ponadwymiarowych (w przypadku, gdy jego rozmiar przekracza wymiary standardowego bagażu). Takie wczesne pozbycie się wózka zmusza nas do niesienia dziecka na ręku aż do wejścia do samolotu, ale z drugiej strony pozbawia konieczności przechodzenia z nim przez kontrolę bezpieczeństwa. Niestety wózek, jak każdy inny bagaż musi zostać prześwietlony, co wymaga od rodziców demontażu pojazdu na drobne kawałki i przepchnięcia go przez urządzenie o wyraźnie mniejszych wymiarach niż wózek. W dużych portach lotniczych po przebyciu kontroli bezpieczeństwa czasami spotykamy przygotowane przez linie lotnicze lub lotnisko wózki, udostępnione na czas pobytu w porcie rodzinom, które zdecydowały się swój wózek nadać.

[photosetgrid layout=”5″]Baby on the planeBaby on the planeBaby on the planeBaby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Jeżeli chodzi o kontrolę bezpieczeństwa, to tutaj mamy specjalnie wyznaczone stanowisko, gdzie obsługiwani są rodzice z dziećmi oraz osoby przewożące w bagażu podręcznym niezbędne lekarstwa. Wynika to często z większych rozmiarów skanera (i tak nie wystarczających i wymagających rozłożenia wózka na części pierwsze) oraz innych regulacji dotyczących przewozu płynów obowiązujących podróżnych z dziećmi do lat 2. Mleko, inne pokarmy, napoje i leki dla dziecka mogą przekraczać standardowy limit płynów (1 l po 100 ml) przewidziany dla bagażu podręcznego. Maksymalne ilości nie są dokładnie określone, pamiętajmy jednak, że chodzi tu o jedzenie i picie na czas podróży, a nie na dwa tygodnie wczasów. Wszystkie produkty muszą zostać prześwietlone, a na te płynne dostaniemy specjalny pojemnik, w którym przejadą one przez skaner. Jeżeli nie przewozicie więcej płynów niż dozwolone ilości, możecie śmiało ustawiać się do któregokolwiek stanowiska.

Po przejściu kontroli, oczekując na boarding zazwyczaj mamy do dyspozycji kilka udogodnień dla rodzin z dziećmi. Przed odlotem warto skorzystać ze specjalnych pokoi opieki nad dzieckiem, gdzie możemy spokojnie nakarmić dziecko czy zmienić pieluchę. Na pewno dużo wygodniej przewiniemy malucha tutaj niż w samolotowej mikrotoalecie. Jeżeli nasz bobas zasnął, a ma wrażliwy sen, na czas oczekiwania na wejście do samolotu możemy udać się do specjalnych stref ciszy. Musimy tylko pamiętać, że wszyscy przychodzą tam w poszukiwaniu spokoju, więc postarajmy się nie przeszkadzać.

Baby on the plane

Niektórzy podróżni chętnie korzystają z licznych saloników biznesowych, czyli VIP lounges. Oferta saloników zależna jest od lotniska, niektóre z nich przygotowane są dla pasażerów poszukujących ciszy i odpoczynku, a z maluchem będziemy nic, tylko robić zamieszanie. Szukajmy więc takich, które chętnie witają dzieci, mają przygotowane kąciki zabaw dla najmłodszych i krzesełka do karmienia. Place zabaw dla dzieci starszych i młodszych znajdują się na większości lotnisk, chociaż te starsze będą pewnie bardziej zainteresowane rozrywką multimedialną. Taka również bywa dostępna na lotniskach, ale zazwyczaj tych większych. Na szczęście młodsze dzieci doceniają wysiłki obsługi lotnisk i chętnie spędzają czas na placach zabaw z rówieśnikami.

[photosetgrid layout=”3″]Baby on planeBaby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Boarding, czyli załadunek pasażerów do samolotu, rozpoczyna się około 40 minut przed planowanym odlotem. Rodziny z dziećmi wpuszczane są zazwyczaj poza kolejnością, prawdopodobnie dlatego, że zajęcie miejsca, pozapinanie pasów i zabezpieczenie bagażu podręcznego zajmuje nam trochę więcej czasu niż pozostałym pasażerom. Jeżeli zdecydowaliśmy się korzystać z własnego wózka na terenie lotniska, zgłaszamy się z nim do odpowiedniej bramki. Jeżeli boarding odbywa się z rękawa, jesteśmy uratowani, jedziemy wózkiem do końca i oddajemy go obsłudze przy drzwiach samolotu. Jeżeli jednak mamy zostać przewiezieni do samolotu autobusem, zaczynają się schody. Dosłownie. Od bramki musimy wówczas zejść na dół, na płytę lotniska i najczęściej do dyspozycji mamy wyłącznie schody. Wtedy czeka nas noszenie wózka i dziecka po schodach, co jak wiedzą rodzice, nie należy do przyjemności. Przy samolocie składamy wózek i pozostawiamy go tuż obok schodów, którymi dostajemy się do wnętrza maszyny. Niektóre linie lotnicze, te lepsze, pomagają rodzicom zabezpieczyć wózek przed przekazaniem go do luku i oferują duże worki foliowe, dzięki którym w miejscu docelowym odbierzemy wózek czysty i suchy. To, gdzie znajdziemy go po wylądowaniu, zależy od wewnętrznych procedur każdego lotniska. W niektórych portach szukamy swojego wózka na pasie wraz z innymi bagażami, w innych w punkcie bagażu ponadwymiarowego, a w jeszcze innych na płycie, zaraz po wyjściu z samolotu. Opuszczając samolot pamiętamy, aby się nie spieszyć i rozejrzeć, czy nasz wózek przypadkiem nie leży gotowy do odbioru.

Jak na razie idzie nam nieźle, pokonaliśmy już check in, kontrolę bezpieczeństwa i docieramy do samolotu dość sprawnie, mając w ręku karty pokładowe dla całej rodziny i kontrolując większość spraw. Ale co może się wydarzyć na pokładzie? To, jak dzieci znoszą podniebne podróże, są to oczywiście kwestie indywidualne, ale jest parę rzeczy, które możemy zrobić, aby taką podróż im ułatwić. Najpierw jednak o tym, co powinni wiedzieć rodzice na temat ogólnych zasad podróżowania samolotem w towarzystwie niemowlęcia.

[photosetgrid layout=”2″]Baby on the planeBaby on plane[/photosetgrid]

Czy lot z niemowlęciem da się w ogóle jakoś przetrwać?

Najważniejszą kwestią dla rodziców jest to, o czy mówiliśmy już wcześniej, czyli fakt, że zazwyczaj dziecko do drugiego roku życia nie posiada własnego miejsca w samolocie, a podróżuje na kolanach lub rękach osoby dorosłej. Wygodne to to nie jest, zwłaszcza w tanich liniach, gdzie ilość miejsca jest ograniczona. Nie jest to jednak aż tak straszne, aby powstrzymać nas przed udaniem się w podróż w ogóle. Musimy jednak przyznać, że im mniejsze dziecko, tym jest to łatwiejsze. A konkretnie, im mniej się dziecko rusza i kręci. Malucha w każdym wieku obowiązują podstawowe zasady bezpieczeństwa takie, jak innych pasażerów, czyli zapięcie pasów. Jeżeli przewozimy dziecko na kolanach, tzw. infant otrzymuje przy wejściu na pokład specjalny pas bezpieczeństwa, który rodzic najpierw przypina do swojego pasa, a następnie zabezpiecza wokół malucha. Jeżeli trasa lotu przewiduje podróż nad większymi zbiornikami wodnymi, oprócz pasa dostaje również kamizelkę ratunkową. Wkładamy ją pod siedzenie i mamy nadzieję, nie spotkać się z koniecznością jej wyciągania.

[photosetgrid layout=”3″]Baby on the planeBaby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Zazwyczaj najtrudniejszą częścią podróży dla małego pasażera jest start i lądowanie. Większy hałas, zmiana ciśnienia, zatykające się uszy często wywołują u niemowlaków histeryczny płacz. Nie ma co się dziwić, niejeden dorosły ciężko to znosi. Aby pomóc maluchowi odetkać uszy, dobrze jest mieć pod ręką dla niego coś do picia, wodę lub mleko. Można również spróbować smoczka. Przełykanie śliny pomoże dziecku wyrównać ciśnienie w uszach i pozbyć się niekomfortowego uczucia.

W zależności od długości podróży i pory dnia, malec może zrobić się głodny w czasie lotu. Jeżeli musimy przygotować mu mleko modyfikowane nie wahajmy się zwrócić się do personelu pokładowego z prośbą o wodę. Co prawda w tanich liniach będziemy musieli raczej za nią zapłacić, ale dziecko nakarmimy. Podróżując tradycyjnymi liniami na dłuższych trasach dziecko może, jak każdy inny pasażer, liczyć na posiłek. Bobas otrzymuje słoiczek z obiadkiem, mleko, wodę lub sok oraz owoc. Karmimy dziecko siedząc na swoim miejscu, w samolocie nie ma żadnego miejsca odosobnienia, gdzie moglibyśmy się udać na spokojne karmienie.
Po jedzeniu, wiadomo, może zajść pilna konieczność zmiany pieluchy, na szczęście każda z samolotowych toalet jest wyposażona w przewijak, także śmiało możemy się tam wybierać. Chociaż ilość miejsca jest tam ograniczona, pieluchą na pewno zmienimy. Dobrym rozwiązaniem zapewniającym podstawową higienę naszemu dziecku przy korzystaniu z publicznych przybytków są jednorazowe podkłady higieniczne; dzięki nim bez strachu przewiniemy malucha w każdym miejscu. Minusem toalet samolotowych jest trochę większy hałas niż w kabinie samolotu, ale w sumie nie powinno to maluchowi przeszkadzać.

[photosetgrid layout=”2″]Baby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Pamiętajmy o tym, żeby zabrać ze sobą na pokład ulubione zabawki naszego dziecka, coś co zajmie jego uwagę na jak najdłuższy czas, a jednocześnie pozwoli jakoś przetrwać współpasażerom, czyli nie będzie wydawać żadnych pisków, ani grać melodii przez cały lot. Wyobraźcie sobie płaczące dziecko i rodziców próbujących uspokoić je piszczącą zabawką… nie do wytrzymania. Nieocenione będą takie zabawki, które sprawią radość dziecku i utrzymają je w miarę w spokoju przez jak największą część lotu. Tu już każdy rodzic będzie wiedział najlepiej, co spakować, pamiętając też o wymiarach bagażu.

Podróżując z dziekciem na dłuższych trasach możemy korzystać ze specjalnego kojca, podwieszanego łóżeczka, które przyczepiane jest przy pierwszych rzędach siedzeń, czy przy specjalnych przepierzeniach oddzielających klasy lub części samolotu. Aplikując o kojec, otrzymamy miejsce w pierwszym rzędzie tuż przy nim. Dzięki temu nie tylko maluch będzie miał wygodę, ale i my będziemy mieli więcej przestrzeni dla siebie i naszych rzeczy. Różne linie lotnicze dysponują różnego typu kojcami i warto to sprawdzić przed wylotem, ale generalnie są one przeznaczone dla dzieci ważących do 10 kilo i niemających ukończonego pierwszego roku życia. Jeżeli macie starsze dziecko, sprawdźcie u źródła, bo niektóre linie oferują łóżeczka dla dzieci nawet do 2 roku życia. Tanie linie w ogóle nie oferują takich udogodnień. Łóżeczko, choć nie wygląda na szczególnie mocne jest naprawdę bardzo stabilne i można mu zaufać wkładając do niego swojego malca. Najlepiej sprawdza się w przypadku najmłodszych dzieci, które włożone tam na czas snu, zabezpieczone pasami nie są w stanie samodzielnie się wydostać. Pozwala to rodzicom chwilę odpocząć, a nawet się zdrzemnąć, chociaż zasady bezpieczeństwa zalecają niepozostawianie dziecka bez opieki przez cały lot. Nawet, jeżeli się nie zdrzemniemy dużo lżej zniesiemy podróż mając możliwość odłożenia bobasa choć na chwilę, niż gdybyśmy musieli trzymać go na rękach przez cały czas. Oczywiście na czas startu i lądowania łóżeczko musi zostać złożone, a dziecko przypięte pasem bezpieczeństwa do pasa rodzica lub jeśli skorzystaliśmy z tego rozwiązania, usadzone w specjalnym foteliku lub przypięte pasami CARES.

[photosetgrid layout=”13″]Baby on the planeBaby on the planeBaby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Jak widzicie lot z dzieckiem można spędzić w całkiem miłej atmosferze, ale chcemy zachęcić Was do tego, aby pozwolić taką samą atmosferę zachować innym pasażerom. Uciszenie maleńkiego dziecka płaczącego podczas lotu nie zawsze jest możliwe, ale już powstrzymanie większego przed wchodzeniem w zbyt bliski kontakt z innymi pasażerami, jak najbardziej. Pomimo, że nasz maluszek jest najpiękniejszy, najsłodszy i najsympatyczniejszy na świecie, nie każdy musi mieć ochotę na zabawę z nim, a już w ogóle niedopuszczalne jest, aby dziecko samo biegało po samolocie i budziło śpiących pasażerów. Miejmy się na baczności i pozwólmy w spokoju podróżować innym, wówczas sami też będziemy inaczej postrzegani, lepiej traktowani i nie będziemy słyszeć tych ciężkich westchnień siadając obok innych osób w samolocie.

[photosetgrid layout=”3″]Baby on the planeBaby on the plane[/photosetgrid]

Wszystko to nie wygląda tak strasznie, prawda? A po pierwszej wspólnej wyprawie sami stwierdzicie, że przynajmniej logistycznie nie ma w podróżowaniu samolotem z dzieckiem nic strasznego. Oczywiście odrobina organizacji jest niezbędna, ale tak samo, jak w przypadku każdego innego rodzaju podróży. Jeżeli jednak po przeczytaniu powyższego tekstu macie nadal jakieś pytania, nadal coś Was nurtuje, pytajcie śmiało! Postaramy się, w miarę możliwości, odpowiedzieć i pomóc rozwiać wszelkie wątpliwości. A jeżeli wiecie już wszystko i czujecie się gotowi, to ruszajcie w drogę, powodzenia!

Baby in travel

Pierwsza wycieczka z dzieckiem – niemowlak w hotelu

20/05/2015 — by Magdalena Kuźma7

hotel211-960x640.jpg

PIERWSZY WYJAZD Z DZIECKIEM

Pierwsza wyprawa z nowym członkiem rodziny to na pewno spore przeżycie dla każdego rodzica. W domu młodzi rodzice otoczeni wszystkimi niezbędnymi sprzętami, czują się bezpiecznie i są spokojni o codzienne rytuały zapewniające spokój i im, i dziecku. W końcu jednak przychodzi ten moment, kiedy zapragną wybrać się na wakacje lub choćby krótki weekendowy wypad poza swoje cztery ściany. Jak sobie ze wszystkim poradzić, jak zaplanować wyjazd, na co zwrócić uwagę, aby mieć wszystko pod kontrolą, a wakacje z maluchem były dla wszystkich przyjemnością? Na podstawie własnych doświadczeń zebraliśmy kilka porad na co, oprócz ceny i lokalizacji, warto zwrócić uwagę przy wyborze hotelu na rodzinny wyjazd. Zobacz, czego można się spodziewać i czego oczekiwać od hotelu, gdy w jego progu stajesz ze swoim maleństwem.

Hotel

FORMALNOŚCI

Niezależnie od tego, czy wybieramy się na wyjazd zorganizowany, czy w podróż na własną rękę przy wyborze hotelu pamiętamy, aby zwrócić uwagę, czy jest to obiekt akceptujący najmłodszych wśród swoich gości. W wyszukiwarce zaznaczamy, że poszukujemy noclegu dla osób z dzieckiem, a przy rezerwacji pokoju podajemy również dane malucha. Pamiętajmy, że fakt, iż dane najmłodszego występują na rezerwacji może nam się przydać w niektórych krajach również przy pozyskiwaniu wizy, gdyż taka rezerwacja często jest niezbędna do złożenia wniosku wizowego. Na wschodzie również wskazane jest dokonanie rejestracji pobytu wszystkich gości w hotelu, także pamiętamy o przedstawieniu na recepcji paszportów wszystkich członków rodziny. Poza tym personel hotelu widząc rezerwację z dzieckiem może się po prostu odpowiednio przygotować na przyjęcie małego gościa.

Aby uprzyjemnić sobie pobyt i zapewnić dziecku spokojny sen można uśmiechnąć się do obsługi z prośbą o pokój, którego okna wychodzą na cichą stronę, a nie na ruchliwą ulicę czy hotelowy bar. Do tego nie zapominamy o wywieszkach „Don’t Disturb”. Często w środku dnia obsługa hotelu poza standardowym sprzątaniem zagląda do pokoju także, aby dostarczyć prasę, czy sprawdzić i uzupełnić minibar, więc chcąc zapewnić niemowlęciu spokojny odpoczynek w ciągu dnia możemy posłużyć się dostępnymi w pokoju wywieszkami. Jeżeli chcemy zupełnie zrezygnować z wizyt obsługi przy meldowaniu się możemy zaznaczyć taka prośbę.

hotel

PODSTAWA POBYTU – ŁÓŻECZKO

Podstawowym i najważniejszym wyposażeniem pokoju, którego możemy oczekiwać od hotelu odwiedzając jego progi z dzieckiem jest łóżeczko. W ofercie hotelu zazwyczaj znajduje się informacja, czy dany obiekt może dostawić łóżeczko do pokoju, czy nie. Usługa ta jest w większości przypadków bezpłatna, jednak lepiej to sprawdzić. Zaraz po zarezerwowaniu pokoju warto skontaktować się z hotelem i zaznaczyć, że będziemy potrzebowali łóżeczka. W szczycie sezonu lub w miejscach popularnych wśród rodzin z dziećmi mimo, że hotel posiada kilka łóżeczek dziecięcych może ich po prostu dla wszystkich nie wystarczyć. Taka sytuacja przydarzyła nam nas w Omanie w miejscowości Sur, gdzie w nadmorskim hotelu okazało się, że łóżeczek zabrakło i nasza córka musiała spać w łóżku razem z rodzicami. Skutek tego był taki, że kolejnego dnia Ola była jedyną wyspaną osobą w naszej rodzinie.

Wraz z łóżeczkiem powinniśmy oczywiście otrzymać poduszkę oraz kocyk dla malucha. Często zdarza się jednak, że obsługa o tym zapomina i bywa, że zastajemy w pokoju „gołe” łóżeczko turystyczne. Można wtedy śmiało upomnieć się o pościel dla dziecka i nawet, jeżeli hotel nie dysponuje taką, personel na pewno postara się o coś, co pozwoli naszemu maluchowi wyspać się w komfortowych warunkach. Należy wiedzieć też, że różne hotele przygotowują dzieciom różne posłania i nie zawsze ich jakość jest proporcjonalna do ceny i poziomu hotelu. Jadąc na wakacje możemy się spodziewać dla naszego dziecka warunków od zwykłego turystycznego łóżeczka po naprawdę urocze, drewniane, profesjonalne łóżko. Może się też zdarzyć, że personel hotelu zapyta nas o wiek dziecka, aby odpowiednio przygotować łóżeczko – przecież przy dwu- czy trzymiesięcznym dziecku będziemy potrzebować łóżeczka z materacem na najwyższym poziomie, a przy rocznym dziecku z kolei na najniższym. W większości przypadków jednak otrzymujemy łóżeczko z materacem w najniższym możliwym położeniu, co przy maleńkim dziecku sprawia, że musimy się trochę pogimnastykować wkładając i wyjmując malucha. Jednak do tej pory nie trafiliśmy na nic gorszego niż łóżeczko, które otrzymaliśmy w hotelu na Białorusi. Piękne białe łóżeczko okazało się mieć tak wysokie ściany, że aby odłożyć do niego Olę, trzeba było mieć ręce przynajmniej o pół metra dłuższe. Po pierwszej nocy łóżeczko poszło w odstawkę, a kolejną noc Ola spędziła na wyciągniętym z niego materacu ułożonym na podłodze między dwoma „dorosłymi” łóżkami.

HotelJeżeli obawiamy się, że nasz hotel nie będzie w stanie przygotować łóżeczka lub opinie o jakości posiadanych przez niego łóżeczek są niezadowalające (tu fora internetowe są świetnym źródłem informacji) możemy zawsze rozważyć zabranie ze sobą własnego łóżeczka turystycznego. Chociaż łóżeczko turystyczne tak naprawdę turystycznym jest tylko z nazwy, bo zazwyczaj to wielka i ciężka paczka, to jeżeli podróżujemy samochodem, pewnie uda nam się gdzieś upchnąć dodatkowy pakunek. Ale co gdy podróżujemy samolotem? Tu też nie jesteśmy na straconej pozycji, wszystkie linie lotnicze bez dodatkowych opłat zezwalają na przewóz wózka, a niektóre również dodatkowych akcesoriów dziecięcych. Bardzo korzystnie wobec innych linii wypada Ryanair, który pozwala nam zabrać nam aż dwa sprzęty dla dzieci wózek dziecięcy plus fotelik samochodowy, podstawkę podwyższającą lub właśnie łóżeczko turystyczne. Nie da się jednak ukryć, że znacznie wygodniej będzie zdać się w tej kwestii na wyposażenie hotelu i nie transportować zbędnych rzeczy przez pół świata. Nawet jeżeli dostarczone przez hotel łóżeczko nie spełni waszych wymagań, na pewno jakoś sobie poradzicie. Kreatywność rodziców w trosce o własne dzieci nie zna granic, a im mniej rzeczy zabierzemy ze sobą, tym wygodniej nam będzie podróżować.

[photosetgrid layout=”4″]Baby cotBaby cotBaby cotBaby cot[/photosetgrid]

Wiedząc o tym, ile miejsca zajmuje łóżeczko, warto też zwrócić uwagę na wielkość rezerwowanego pokoju. Nawet najlepsze łóżeczko przyprawiać nas będzie o złość, jeżeli zarezerwujemy tak mały pokój, że po jego wstawieniu ani nie będziemy mieli jak się ruszyć, ani gdzie bawić się z dzieckiem. A jeżeli do tego przyjedziemy do pokoju wózkiem, to już w ogóle strach myśleć. Tutaj często z pomocą przychodzą nam programy lojalnościowe różnych sieci hoteli, gdzie uzyskując nawet najniższe poziomy uczestnictwa, możemy liczyć na podwyższony standard, a tym samym i metraż pokoju. Szczególnie polecamy uważać i zawsze sprawdzać wielkość pokoju w uroczych hotelach mieszczących się w historycznych kamienicach w centrach miast. Tu warunki rzadko pozwalają właścicielom na wygospodarowanie dużych pokoi i wstawienie łóżeczka dziecięcego często może w ogóle nie być możliwe.

MALUCH W KĄPIELI

Ważną rzeczą podczas wyjazdu z dzieckiem jest również wyposażenie łazienki. Chociaż na wykąpanie niemowlaka bez użycia wanienki istnieje wiele sposobów, to ci, którzy nie widzą możliwości poradzenia sobie bez niej powinni sprawdzić, czy ich hotel nie ma jej na wyposażeniu. Wanienka niemowlęca bywa dostępna, ale rzadko, więc przed rezerwacją pokoju można sprawdzić, czy w danym pokoju oferuje on wannę czy prysznic i zastanowić się, gdzie łatwiej nam będzie wykonać wszystkie zabiegi higieniczne.

Jeżeli chodzi o kwestie związane z kąpielą, to bardzo przyjemnie zaskoczył nas jeden z hoteli dostarczając do pokoju wraz z łóżeczkiem zestaw dziecięcych kosmetyków z myjką do ciała. Niewielka kosmetyczka z buteleczkami szamponu, mydła i balsamu do ciała, to było coś, co sprawiło, że szczególnie doceniliśmy obsługę hotelu. Przy rezerwacji pokoju z dzieckiem powinniśmy spodziewać się też dodatkowego ręcznika dla malucha.

[photosetgrid layout=”2″]BathroomBathroom[/photosetgrid]

Ostatnią rzeczą związaną z opieką nad niemowlęciem, która bywa dostępna w hotelach, a która naszym zdaniem jest najmniej przydatna, jest przewijak. Niektóre hotele proponują dostarczenie go do pokoju, ale wydaje nam się że można sobie doskonale poradzić bez niego używając hotelowego łóżka. Przydaje się on tylko w przypadku najmniejszych dzieci, a zajmuje oczywiście sporo miejsca.

DODATKOWE SPRZĘTY, CZYLI NA CO JESZCZE ZWRÓCIĆ UWAGĘ

Jest jeszcze coś, co może nam ułatwić pobyt w hotelu z dzieckiem. Nie jest to rzecz niezbędna, ale może być przydatna, a rozejrzenie się za nią nie wszystkim może przyjść od razu do głowy. Mamy na myśli elektryczny czajnik. Szczególnie docenią go rodzice karmiący dzieci mlekiem modyfikowanym. Dzięki niemu przygotują dziecku mleko, wyparzą butelki po karmieniu lub też po prostu podgrzeją obiad w słoiczku. Hotele, które wygrywają rankingi jako przyjazne dzieciom, oferują również podgrzewacze do butelek, nawilżacze powietrza oraz zabezpieczenie kontaktów i szuflad. Oczywiście szansa, że do takiego właśnie trafimy jest niewielka, więc warto po prostu w zwykłym hotelu zwrócić uwagę na wyposażenie pokoju.

Hotel

ŚNIADANIE W HOTELOWEJ RESTAURACJI

My zazwyczaj pobyty w restauracji hotelowej ograniczamy tylko do śniadań, ale bardzo ważnym elementem jej wyposażenia jest krzesełko dla dzieci. Tego, czy jest ono dostępne zazwyczaj nie sprawdzimy dokonując rezerwacji, ale jeżeli już znajdziemy je na miejscu zanim pozwolimy naszemu dziecku w nim usiąść sprawdźmy, czy na pewno jest stabilne i czy jest wyposażone w pasy bezpieczeństwa. Dzięki temu nie tylko wygodnie nakarmimy dziecko, ale i spokojnie zjemy własny posiłek. W przypadku dłuższych wizyt w restauracji można rozejrzeć się za pomieszczeniem, w których możemy nakarmić dziecko piersią lub zmienić pieluszkę.

[photosetgrid layout=”3″]HotelHotelHotel[/photosetgrid]

WÓZKIEM PO HOTELU

Jeżeli już wybierzemy sobie ten najlepszy, świetnie wyposażony hotel, usytuowany wedle upodobań przy samej plaży lub w centrum miasta, to zwróćmy uwagę na jeszcze jedną rzecz. Przecież nawet najcudowniejsze miejsce naszego pobytu będziemy w czasie wakacji często opuszczać, dlatego też upewnijmy się czy obiekt dysponuje takim błogosławieństwem jak winda. Wyobraźmy sobie pokój na przykład na trzecim piętrze i konieczność noszenia wózka po schodach przy każdym wyjściu i powrocie do niego. W okolicy recepcji może po prostu nie być miejsca, do bezpiecznego pozostawienia wózka, a poza tym nasze dziecko może właśnie postanowić, że oto najlepiej zasypiać będzie właśnie w wózku. Obiekt bez windy będzie dla nas raczej utrapieniem i nawet kilkudniowy pobyt będziemy wspominać marnie.

CHECK IN I CHECK OUT

Korzystając z uprzejmości obsługi, odwiedzając hotel z małym dzieckiem możemy zawsze liczyć na mniej restrykcyjne traktowania ustalonych przez hotel godzin zameldowania i wymeldowania. Wiadomo przecież, że dzieci potrafią płatać najróżniejsze figle w najmniej odpowiednich momentach i opuszczenie pokoju na czas, mimo najszczerszych chęci, bywa czasami niemożliwe. W sytuacjach awaryjnych takie ulgowe traktowanie jest to dość wygodne, jednak nie warto tego nadużywać. Oprócz dobrej woli personelu we wcześniejszym zameldowaniu, czy późniejszym wymeldowaniu mogą nam przyjść z pomocą wspominane wcześniej statusy w programach lojalnościowych. Często uczestnictwo w nich pozwala nam pozostać w pokoju w dniu wyjazdu nieco dłużej niż standardowa 12:00 i na przykład pozwolić maluchowi spokojnie dokończyć drzemkę, a rodzicom bez pośpiechu pozbierać wszystkie swoje rzeczy.

Hotel

Większość z opisanych przez nas udogodnień proponowanych jest przez hotele będące członkami międzynarodowych sieci dbających o standard obsługi gości. Niewielkie lokalne hotele, niebędące członkami żadnych sieci mają własne standardy obsługi gości, w tym przyjmowania najmłodszych, i w nich często będziemy mogli liczyć na opcje podstawową czyli łóżeczko. Jednak nie jest to regułą i nawet w najmniejszym obiekcie możemy trafić na ludzi z wyobraźnią, którzy postarają się ułatwić nam wypoczynek z dzieckiem.

hotel