Rewolucja piwna w Abchazji
Abchazja to niewielkie quasi-państwo położone nad morzem Czarnym. Obecnie po latach walk o niepodległość stara się stworzyć prawdziwe podwaliny państwowości, jednak ciągle w miastach straszą ruiny, a na drogach można spotkać leje po bombach. Czy w takich warunkach da się normalnie żyć? A tym bardziej czy mogłaby pojawić się coś na kształt piwnej rewolucji?
Tym bardziej, że na Kaukazie pija się wino! Gruzini uznawani są nawet za wynalazców tego trunku, a każdy porządny gospodarz produkuje własny trunek i w piwniczce posiada jego całkiem spory zapas. Mimo to piwo oczywiście również znajduje swoich amatorów. W niespełna ćwierćmilionowym kraju istnieją aż trzy browary, których produkty, obok rosyjskich piw koncernowych, dominują w sklepach i restauracjach. Największym jest państwowy Pivovarenniy Zavod Sukhumskiy, położony w stolicy browar produkował piwo Suchumskie w dwóch wersjach klasycznej i Ivanych – niespasteryzowanej. Ta druga jest podobno ciekawsza, ale nie jest już dostępna. Suchumskie to zwyczajny lager ze słabą pianą, złotym kolorem i średnim nagazowaniem. W aromacie wyraźny słód i lekka nuta chmielowa. Smak słodowy, goryczka niska. Nic specjalnego.

Drugim browarem jest położony niedaleko Gagry Abkhazian Drinks Co. Kompania, podobnie jak ta położona w stolicy, produkuje jeden gatunek piwa, ale oprócz tego liczne napitki bezalkoholowe, kwas chlebowy itp. Piwo Assir to ich flagowy produkt, który niestety wypada o wiele gorzej w porównaniu z i tak słabym Suchumskim. Kolor jasny, piana słaba, w zapachu jak i smaku nic się nie dzieje, dominującą nutą jest alkohol.
Ostatnim, ale najciekawszym browarem jest stosunkowo nowy, pierwszy w Abchazji browar restauracyjny Stara Praha w Gagrze. Dość duży lokal położony nad samą plażą kusi głównie rosyjskich turystów. Średnia cena piwa jest tu kilkanaście razy wyższa niż w sąsiednich restauracjach.

Trafiamy tam jeszcze przed otwarciem, umówieni z piwowarem, który oprowadza nas po niewielkim zakładzie, chwaląc się warzelnią, sprowadzoną prosto z Czech. Sprzęt wyglądał raczej na wysłużony, ale pasji w piwowarze wiele. Opowiadał o jego mistrzu z Czech, który przyjechał wraz ze sprzętem, surowcami i wszystkiego go nauczył. Obecnie browar zarówno słód, chmiel, jak i drożdże sprowadza z Ukrainy. Ekskursję skończyliśmy przy nalewaku, gdzie piwo jest ręcznie nalewane do 1,5 litrowych PET-ów. Po naklejeniu firmowej etykiety piwo trafia do sprzedaży.
Przechodząc do najważniejszego, czyli piw, browar od początku oferuje trzy rodzaje piw dolnej fermentacji. Dwa jasne i jedno ciemne. Na pierwszy ogień poszło Oldenburg Jantarnoye. Piwo jasne, barwa złota, piana niestety zerowa. W smaku lekka goryczka, nasycenie bardzo lekkie. W sumie o piwie nie da się nic więcej powiedzieć, generalnie brak wad, a jeszcze mniej zalet.
Drugim testowanym piwem było piwo ciemne, o bardzo ładnym, czekoladowym głębokim kolorze. Piana biała, ulotna. Aromat słodowy w miarę picia przebijają się miodowo – kwiatowe aromaty, chmielu brak. W smaku dominuje kawa z gorzkim finiszem kawowo-palonym. To chyba najbardziej nam posmakowało i uznaliśmy je za najlepsze piwo z browaru.
Na koniec sięgnęliśmy po Oldenburg jasne, które w przeciwieństwie do pozostałych charakteryzowało się obfitą, ładną, zostawiającą koronkowanie na kuflu, drobnopęcherzykową pianą. Kolor złoty. Na tym jednak zalety piwa się kończą. Piwo było zepsute i nadawało się tylko do ścieku, a w aromacie dominowały szambo, jakieś merkaptany i gotowane warzywa.
Podsumowując, abchaska piwna rewolucja jeszcze nawet nie dojechała na dworzec fiński w Sankt Petersburgu. Ludzie bardzo mili, pełni zapału, ale efekty średnie. Abchazja była kolejnym winnym krajem po Mołdawii, w którym postanowiliśmy sprawdzić rynek piwa. Wypadła gorzej, ale i uwarunkowania są tam zupełnie inne. Z drugiej strony piwa z Browaru Restauracyjnego Stara Praha swobodnie można porównać są do pierwszych wypustów z białostockiego browaru Gloger.










Comments (0)