Język

Jeśli nie wino, to co? Mołdawskie doznania piwne

Posted BlogOn the table

– Ale wiesz, co jest w Europie najzabawniejsze?

– Co?

– Drobne różnice. Mają tam te same g… , co tu, ale tam są trochę inne. 

– Na przykład?

– W Amsterdamie możesz w kinie kupić piwo. I to nie w papierowych kubkach. Dają ci normalne szklanki. A w Paryżu możesz kupić piwo w McDonaldzie.

W Kiszyniowie też! Przekonaliśmy się o tym, gdy spacerując główna arterią miasta trafiliśmy na restaurację McDonald’s. Zamiast reklamy Big Maca powitał nas banner reklamujący piwo. Piwo w McDonaldzie? Od razu przyszedł nam na myśl ten kultowy dialog z Pulp Fiction. W związku z tym, że i tak chcieliśmy właśnie nakarmić Olę, postanowiliśmy się zatrzymać i spróbować tego, co tam mają. W zasadzie to niezłe rozwiązanie, bo chyba nic innego z menu McDonald’s nie skusiłoby nas do zatrzymania się w tym barze. Piwo okazało się bardzo słabe, wodniste i zupełnie bez smaku. Do tego po otwarciu się wypieniło. Biorąc pod uwagę jego walory, to ten gushing był nawet korzystny. 

Beer in McDonalds, Chisinau

Pić piwo w Mołdawii 

Ruszyliśmy dalej zastanawiając się, czy już zupełnie wszędzie na świecie dominuje bezsmakowy międzynarodowy lager i postanowiliśmy się przekonać, jak to jest w Mołdawii. Pić piwo w Mołdawii to trochę, jak wódkę w Belgii, albo rum w Gruzji. No trudno, ale skoro już postanowiliśmy, to musimy to sprawdzić. Obecnie w Kiszyniowie barów i restauracji jest na potęgę, ze znalezieniem piwa nie ma problemu. Gorzej, gdy chcemy wypić coś beczkowego, bo wszędzie dominuje puszka i butelka. A w zasadzie dominuje piwo Chişinău w puszce i butelce. Ten browar zupełnie zdominował rynek. 

Chişinău, czyli Kiszyniow, to sztandarowy produkt browaru Efes Vitanta, który znajduje się w stolicy. Tam skierowaliśmy swoje kroki, aby dowiedzieć się, że niestety nie oferuje on żadnych wycieczek dla indywidualnych turystów, więc musieliśmy się zadowolić zwiedzeniem niewielkiej sali wystawowej. Browar ponad 10 lat temu trafił w ręce tureckiej grupy Efes i prawdopodobnie wtedy przestał produkować dobre piwa. Większość obecnie warzonych tam piw to zwyczajne lagery, przypominające te, które można kupić na całym świecie. Piwo nie zachwyca nawet pite w przybrowarnej restauracji. Widać, że browar rozwija się w tym samym kierunku, co inne na świecie. Oprócz podstawych Chişinău Blonde, Draft, Aoea oraz Chişinău Specială Tare produkuje też różne miksy piwa z lemoniadą czy z colą. Jedyna rzecz, która odróżnia go od europejskich lagerów to ciekawie zdobione butelki i kapsle otwierane pociągnięciem zawleczki. 

Naszą piwną przygodę kontynuowaliśmy następnego dnia. W czasie zakupów w supermarkecie przyjrzeliśmy się lokalnej ofercie. Tutaj również dominował Chisinau. Oprócz niego do wyboru było wiele gatunków piw ukraińskich i rosyjskich. Większość z nich już kiedyś piliśmy i nie znaleźliśmy nic, co zrobiłoby na nas wrażenie. 

Chisinau beer

Szukaliśmy czegoś nietypowego i trafiliśmy na piwo Kellers z minibrowaru Makler Plus. Jak się potem okazało był to bardzo dobry wybór. Kolejny raz przekonaliśmy się, że warto zwracać uwagę na to, co jedzą i piją miejscowi – w tym piwie jako jedynym były wyraźne braki na półkach.

Jest ono niestety dostępne tylko w butelkach PET. Taki system to domena wszystkich krajów byłego ZSRR. Nas szczerze mówiąc piwo sprzedawane w PET-ach raczej nie zachęca do konsumpcji. Kellers produkowany jest przez minibrowar mieszczący się w Budeşti. Przetestowalismy dwa piwa z niego pochodzące: jasne o ekstrakcie 11% i 4% alkoholu oraz ciemne o parametrach 14% ekstraktu i 4,7% alkoholu. Co ciekawe oba piwa są niepasteryzowane. Jasne nie było złe, jednak dopiero ciemne okazało się strzałem w dziesiątkę. Bardzo ładny, prawie czarny kolor, obfita, średniopęcherzykowa, ładnie koronująca piana, aromat chmielowy, smak słodowy z aromatami czekoladowymi, palonymi i umiarkowaną goryczką. Z czystym sercem możemy polecić to piwo.

Kellers beer, Moldova
Postanowiliśmy kontynuować nasze piwne wędrówki, jednak internet był bezlitosny – okazało się, że najlepsze, co można wypić z mołdawskich browarów mamy już za sobą. Z ciekawszych rzeczy, wszyscy polecali mały browar restauracyjny, który znajdował się dosłownie 500 metów od naszego hotelu. Jak to zwykle bywa z rzeczami położonymi tuż pod nosem, dotarliśmy tam dopiero ostatniego dnia naszego pobytu. 

Kiszyniów Beer House 

Beer House to, jak na warunki mołdawskie, lokal ekskluzywny, co widać między innymi po cenach, porównywalnych do innych tego typu obiektów w Europie Zachodniej. Klientela też jakby zachodnia, brak lokalnej młodzieży, której tłumy widać  w innych barach miasta. Browar oprócz piwa oferuje również bogate menu, jednak potraw lokalnych jest w nim niewiele. Wygląda to trochę tak, jakby mołdawianie wstydzili się swojej tradycji kulinarnej. Sam lokal sprawia miłe wrażenie: wnętrze z drewnianymi ławami, na ścianach kamień. Lokal jest dość duży, ale mimo, że odwiedzamy go w weekendowy wieczór, świeci pustkami. Centralne miejsce zajmuje duży bar, za którym znajduje się serce minibrowaru, czyli warzelnia z rocznym wybiciem ponad 2000 hektolitrów. 

Beer house brewery, Chisinau

My usiedliśmy na dużym tarasie, którego zieleń ładnie oddziałała nas od ulicy i  przystapiliśmy do próbowania piw. Można je zamówić w różnych pojemnościach, a najmniejszą, degustacujną jest 250 ml. Gdy okazło się, że do wyboru są tylko cztery piwa, nie zawracaliśmy sobie głowy szkłem degustacyjmym i zamówiliśmy od razu o dużym.

Beer House brewery, Chisinau

Dostępne piwa, zaczynając od jasnych, to BH Blonda (niefiltrowane), BH Blonda (filtrowane), mieszane BH Extra (niefiltrowane) oraz ciemne BH Bruna, również niefiltrowane. Piwa nie sprawiały złego wrażenia, były zdecydowanie lepsze od mołdawskiej średniej. Wszystkie były bardzo pijalne, lekko goryczkowe, bez wyraźnych defektów. Z tych czterech zdecydowanie wybijało się ciemne niefiltrowane. Duża, gęsta piana, mocne palone nuty, lekka goryczka sprawiły, że  bardzo przypadło nam ono do gustu. 

Beer House brewery, ChisinauBeer House brewery, ChisinauBeer House brewery, ChisinauBeer House brewery, Chisinau

Po krótkiej przygodzie z piwem wróciliśmy jednak bez żalu do wina i zrobiliśmy zapasy do zabrania ze sobą do domu. Reasumując – Mołdawia to jednak wino, a wino to Mołdawia. Jeśli jednak postawnowicie sięgnąć po piwo, to również możecie trafić na coś dobrego. Generalnie ciemne piwa wydają się tam ciekawsze, a z perłek  polecamy minibrowary Kellers oraz BeerHouse w Kiszyniowie. Piwo raczej nie będzie czymś, dla czego warto przyjechać do Mołdawii, ale już tam będąc możecie pokusić się o spróbowanie kilku lokalnych produktów.

Comments (0)

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *