main

Blog

Kiszyniów – między Wschodem a Zachodem

02/07/2015 — by Magdalena Kuźma6

moldova025-960x640.jpg

Mongolia? Macedonia? Gdy wróciliśmy z Mołdawii niektórzy nie do końca byli pewni, gdzie właściwie byliśmy. Rzeczywiście kraj ten jest mało znany i informacje o nim rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Nawet ostatnia wielka afera bankowa, w której z mołdawskich banków ukradziono miliard dolarów nie była szeroko komentowana w światowych mediach. To pokazuje, że naprawdę mało kto zna ten kraj i w ogóle pamięta o jego obecności w Europie. A Wy jakie macie skojarzenia z Mołdawią? W najbliższych dniach chcielibyśmy przybliżyć Wam ten kraj, a zaczniemy dziś od Kiszyniowa, jednej z jego stolic.

Moldova, Chisinau

Jednej ze stolic? Tak, mimo, że na świecie jest wiele państw dzielących obowiązki stolicy na kilka miast, tutaj sytuacja jest wyjątkowa. Lewobrzeżne terytorium Dniepru to separatystyczna Naddniestrzańska Republika Mołdawska ze stolicą w Tyrasopolu a południowe tereny kraju to Autonomiczne Terytorium Gagauzji ze stolicą w Komracie. Teraz, w czasie konfliktu w sąsiedniej Ukrainie i po dokonanej przez Rosję aneksji Krymu, regiony te rosną w siłę. Maleje natomiast znaczenie Kiszyniowa, formalnej stolicy całej Republiki Mołdawii.

Jak wobec narastających nastrojów separatystycznych sąsiednich stolic zachowa się Kiszyniów, tego nie wie nikt. Odpowiedzi na te pytanie nie przyniosły ostatnie wybory w Mołdawii. Mimo zwycięstwa proeuropejskich partii, którym nawet szybko udało się utworzyć rząd z premierem Chiril Gaburici, sytuacja nadal się nie ustabilizowała. Premier już zdążył podać się do dymisji, a opozycja żąda nowych wyborów i zbliżenia się do Rosji. Z ciekawostek dotyczących życia politycznego w Mołdawii można przytoczyć fakt, że obecnego prezydenta Nicolae Timofti parlament wybierał przez trzy lata. Czy Kiszyniów utrzyma kurs w kierunku zachodu? Wcale nie jest to pewne, gdyż nastroje w społeczeństwie są zgoła inne niż wyniki wyborów. Gdyby nie to, że ze względu na problemy z finansowaniem, do wyborów nie dopuszczono nowego, cieszącego się kilkunastoprocentowym poparciem, prorosyjskiego ugrupowania, ich wyniki mogłoby być zupełnie inne. Jednak w zakończonych niedawno wyborach na mera Kiszyniowa proeuropejskim partiom udało utrzymać Dorina Chirtoacę na tym stanowisku. 

5 rzeczy do zrobienia w Kiszyniowie

To zawieszenie między wschodem a zachodem da się zauważyć już wjeżdżając do miasta. Jadąc z lotniska pierwsze, na co zwrócimy uwagę, to dwa stojące po obu stronach ulicy olbrzymie bloki, tworzące swego rodzaju bramę do miasta. Kierując się w stronę centrum mijamy coraz większe gmachy, różnych kształtów i wysokości  – już wiemy, gdzie jesteśmy. Takie wielkie osiedla budowano tylko w bloku wschodnim. W centrum, zmiana klimatu, główna ulica Stefana III Wielkiego to już zachód, sieciowe bary szybkiej obsługi, drogie butiki, migające neony. To wszystko to jednak tylko złudzenie, budynki są wyremontowane lub przykryte reklamami tylko w przyziemiu. Wystarczy podnieść głowę nieco wyżej, aby znowu odnaleźć mołdawski wschód.

Centralnym punktem miasta jest plac Wielkiego Spotkania Narodowego. Plac ten, zwany „pępkiem Kiszyniowa”, tętni życiem nie tylko w weekendy, codziennie spacerują tu setki Mołdawian, widać wiele młodzieży z notebookami, korzystającej z darmowego WIFI. W weekendy dochodzi tutaj do prawdziwych spotkań narodowych, zarówno prounijnych, jak i prorosyjskich demonstracji.

[photosetgrid layout=”22″]Sobór Narodzenia Pańskiego w KiszyniowieSobór Narodzenia Pańskiego w KiszyniowieŁuk Triumfalny w KiszyniowieChisinau[/photosetgrid]

Na środku placu znajduje się wielki łuk triumfalny. Jeden z symboli miasta został zbudowany z okazji zwycięstwa Rosjan nad Turkami i włączenia całej Bessarabii do Imperium. Po drugiej stronie ulicy znajduje się siedziba rządu, gdzie po ratyfikowaniu przez parlament, podpisano między innymi umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Taki właśnie jest Kiszyniów, jak cała Mołdawia, pełen sprzeczności, rozdarty między wschodem a zachodem.

Moldova, Chisinau

W czasie naszej wycieczki mieliśmy szczęście trafić na działaczy Samowara, organizacji pozarządowej, która w ramach happeningu serwowała na placu parzoną w prawdziwych samowarach herbatę. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim same urządzenia, dawno już niewidziane. Wypolerowane na wysoki połysk srebrne i złote, z wielkimi rurami wyprowadzającymi gorące powietrze ponad głowy zgromadzonych nie pozwoliły nam przejść obok siebie obojętnie. Naprawdę dobrze zachowane, nadal działające samowary w dzisiejszych czasach wydają się nam już rzadkością, tymczasem na kiszyniowskiej ulicy – proszę bardzo, pijemy właśnie zaparzoną w nich herbatę!

Plac z przyległym parkiem stanowi również miejsce wypoczynku i rozrywki mieszkańców Kiszyniowa. W niedzielne popołudnie zapełniony jest przez odpoczywające na ławeczkach starsze osoby, młodsze grające w wielkie szachy i dzieciaki ganiające gołębie. To tutaj Ola zawarła swoją największą w Kiszyniowie przyjaźń z nieco starszą dziewczynką, turystką ze wschodniej Rosji. Dziewczyny tak się świetnie bawiły, że wspólne ganianie gołębi trudno im było przerwać. Niestrudzone gołębie wciąż nadlatywały, a dziewczynki z ciągle nową energią nie pozwalały im przysiąść ani na chwilę. Czas pożegnania udało nam się jakoś przetrwać, duży „przytulasek” i w końcu rozeszły się każda w swoją stronę.

[photosetgrid layout=”12″]Moldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, Chisinau[/photosetgrid]

My do największej prawosławnej świątyni miasta. To klasycystyczny Sobór Narodzenia Pańskiego wzniesiony na placu Wielkiego Spotkania Narodowego na początku XIX wieku. Po czasach komunizmu, kiedy to pełnił on funkcje wystawowe, ponownie, już jako świątynia został otwarty w 1996 r. Wtedy też odbudowano zniszczoną wcześniej dzwonnicę.

Moldova, Chisinau

Nie jest to jedyny obiekt sakralny wart odwiedzenia w Kiszyniowie, wiele cerkwi po latach działalności jako Muzeum Religii i Ateizmu przechodzi remonty i jest odnawiana, szczególnie pięknie wyglądają one w środku. Na pewno warto odwiedzić również synagogę oraz cmentarz żydowski.

5 najważniejszych obiektów sakralnych Kiszyniowa

Kierując się na północny – zachód mijamy ulubiony przez Puszkina Park Stefana Cel Mare, z jego pomnikiem stojącym u wejścia. Zaraz obok znajduję się ciekawy Pałac Prezydencki – budynek w swojej formie przypominający szklany zamek z czterema wielkim basztami. Po drugiej stronie ulicy, tworząc spory kontrast ze złotym pałacem, znajduje się szary, betonowy monumentalny budek Parlamentu Mołdawii.

[photosetgrid layout=”13″]Moldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, Chisinau[/photosetgrid]

Po drodze zauważamy dom mieszkalny, który należał do Vladimira Herta. Zbudowany w stylu wiedeńskiego baroku jest jedną z perełek Kiszyniowa. Jego główna fasada jest bogato zdobiona płaskorzeźbami, warto zwrócić uwagę na liczne kute wykończenia, głównie motywy roślinne. Całość zwieńczona jest kopułą. Równie ciekawie wygląda wnętrze z freskami i malowidłami na sufitach i ścianach.

Spacerując ulicami Kiszyniowa polecamy odejść od głównej arterii. Już po kliku krokach trafiamy na swoisty miks rozpadających się kurnych chatek z ogromnymi blokami. Przeogromny kontrast. Centrum z neonami i drogimi butikami tworzy wrażenie zachodniej stolicy, a już kilka kroków dalej znajdujemy typowo wschodnią wieś. Koniecznie musicie odwiedzić targ centralny, wielkie targowisko wylewające się na pół centrum miasta. Można tu kupić wszystko, ale z punktu widzenia turysty najciekawsze są lokalne wyroby spożywcze i wino.

Chisinau market

Z centralnego placu kierując się na południowy – wschód zobaczymy ciekawy ratusz, pocztę główną oraz targ artystyczny, na którym możemy kupić tandetne pamiątki oraz nieliczne ludowe rękodzieło. Idąc dalej trafiamy na dwa ciekawe mołdawskie pomniki: Grigorija Kotowskiego, bolszewickiego dowódcy, który walczył o przyłączenie Besarabii do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej oraz pomnik Wyzwolenia poświęcony „wyzwoleniu” Kiszyniowa w sierpniu 1944 roku przez wojska sowieckie. Obu tym monumentom towarzyszą hotele Cosmos i Kiszyniów również będące swojego rodzaju symbolami stolicy.

Najważniejsze pomniki Kiszyniowa

Wyglądają one podobnie jak całe miasta. Odnowiony tylko w przyziemiu, ze świecącymi z daleka kasynowymi jednorękimi bandytami, monumentalny budynek Cosmosu z zewnątrz prezentuje się ciekawiej niż w środku. Im wyżej, tym standard pokoi niższy, pięć górnych pięter w ogóle wyłączonych jest z użytku, a ostatnie, jak wieść gminna niesie, zajmuje agencja towarzyska. Droga większości gości jest prosta: od kasyna, poprzez bar, do agencji lub to samo, tylko w przeciwnym kierunku. Pokoje urządzone są raczej skromnie, jedyne, co zwróciło naszą uwagę, to dwie szklanki i karafka do wina na wyposażeniu. Po korkociąg nie trzeba daleko chodzić, na każdym piętrze znajdziemy etażową, czyli osobę, której zgłaszamy wszelkie swoje potrzeby. Jedynym, czego nie oferuje hotel Cosmos jest łóżeczko dziecięce. Ale, jak napisaliśmy, z każdym problemem należy zgłosić się do etażowej i na wszystko znajdzie się rada. W czasie naszego pobytu Ola korzystała na zmianę z naszego łóżka i swojego posłania stworzonego z kilku koców i czystej pościeli. O jej wygodę ani bezpieczeństwo nie musieliśmy się martwić, choć nie da się ukryć, że bardziej byśmy byli zadowoleni ze zwykłego łóżeczka turystycznego. W każdym razie Ola wysypiała się nie gorzej od nas i nie narzekała na żadne niewygody.

Cosmos hotel

Sam budynek hotelu wyraźnie kontrastuje z otoczeniem. Tuż obok znajdują się główne centra handlowe Kiszyniowa, w tym największe z angielska zwane MallDova. Być może, aby nie antagonizować ani rosyjsko- ani mołdawskojęzycznej części społeczeństwa wybrano właśnie nazwę angielską. Sieciowe fastfoody i centra handlowe mimo, że mają nawet przyjazne nazwy, nie pasują do Kiszyniowa, wyrywają się z szarości miasta, świecąc neonami wyglądają na zupełnie obce. Podobnie zresztą, jak kasyna, które dla odmiany przypłynęły ze wschodu po tym, jak Putin zakazał ich działalności w Rosji. Kolejna tragedia Mołdawii – przejmowanie tych nienajlepszych rzeczy zarówno z zachodu, jak i ze wschodu.

MallDova, Chisinau

Tym razem Kiszyniów nas nie zachwycił, widoczne zmiany w tkance miejskiej nie wydają się iść w dobrym kierunku. Jak będzie następnym razem, nie wiadomo. Warto się wybrać, aby samemu poczuć to miasto, szczególnie, że Kiszyniów jest punktem wyjścia do odwiedzenia wszystkich innych atrakcji Mołdawii. O nich przeczytacie w kolejnych artykułach.

BlogNa stole

Wino na Malcie: pełne skarbów piwnice Marsovin

29/05/2015 — by Magdalena Kuźma8

wino37-960x640.jpg

Jak to możliwe, że na wyspie o historii osadnictwa sięgającej kilku tysięcy lat, na której znajdują się najstarsze w Europie wolnostojące świątynie, najlepsze winnice chwalą się tylko stuletnią historią. Wszystkiemu winni są Brytyjczycy. W XIX wieku, podczas ich panowania na wyspie, wykarczowano wszystkie uprawy niszcząc długoletnią historię winorośli i postanowiono uprawiać bawełnę.

Uprawę winorośli na wyspie zapoczątkowali już Fenicjanie, następnie kolejno Grecy i Rzymianie rozwijali maltańskie winnice. Nawet panowanie arabskie nie zdołało zniszczyć tej tradycji na wyspie. W XVI wieku dużym impulsem do rozwoju przemysłu winiarskiego na wyspie było pojawienie się Zakonu Maltańskiego. Wraz z Joannitami pojawiły się nowe techniki uprawy, a eksport wina był tak wielki, że ze względu na braki odpowiedniego areału hodowlę prowadzono w formie pergoli. Pojawienie się Brytyjczyków przerwało ten złoty okres. Całe szczęście eksperyment z bawełną nie trwał długo. Na przełomie XIX i XX wieku popyt na bawełnę się skończył. Wtedy również na wyspie zaczęły pojawiać się pierwsze istniejące do dziś winnice.

Maltese wineyards

W planach podróży na Maltę mieliśmy bliskie spotkania z tutejszymi winami, ale nie spodziewaliśmy się, że już po przejechaniu kilku kilometrów natkniemy się na uprawę winorośli. Pierwsze wrażenie – jakie to wszystko małe. Podczas kolejnych dni poruszania się po wyspie co raz trafialiśmy na małe poletka. Mimo tego, że Malta ma dogodne warunki pod uprawę winogron, to czy te małe winnice mogą dostarczyć surowca do produkcji 70 000 hl wina rocznie? Oczywiście nie, większość maltańskich win produkowana jest z winogron transportowanych z Włoch. Nie było to dla nas do końca zaskoczeniem, podobnie sytuacja ma się w Liechtensteinie, rozmiarami zbliżonym do Malty, gdzie owce transportowane są z Austrii (więcej o winie w Liechtensteinie tutaj).

Maltese wineyards

Obecna powierzchnia winnic, położonych na Malcie i Gozo to ok. 500 ha. Całość produkcji należy do pięciu głównych kompanii winiarskich, z czego dwie mogą poszczycić się dłuższą niż kilkunastoletnią historią. Do najstarszych należą Delicata, założona 1907 roku oraz Marsovin założony w 1917 roku. Pozostałe: Camilleri Wines, Montekristo i Meridiana powstały pod koniec XX wieku. W związku z tym, iż nie chcieliśmy odbierać Oli możliwości zabawy na plaży zrezygnowaliśmy z odwiedzenia ich wszystkich. Zaczęliśmy od Marsovin, która wydała nam się najbardziej interesująca. Po pierwsze, w przeciwieństwie do Delicata, produkuje wina z owców pochodzących z Malty i Gozo, po drugie do produkcji używa rdzennych odmian winorośli, a po trzecie udostępnia swoje piwnice zwiedzającym.

[photosetgrid layout=”13″]Marsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, Malta[/photosetgrid]

Nasze kroki skierowaliśmy do Paolo, to tutaj mieści się główna siedziby firmy. Turystom umożliwia się zwiedzanie tylko części kompleksu. Najpierw w części muzealnej możemy zapoznać się z dawnymi technikami winiarskimi oraz historią Marsovin. Do piwnic, które powstały w XVII wieku, w czasie rozkwitu sztuki winiarskiej na Malcie schodzi się wąskimi, krętymi schodami. Budowniczymi i pierwszymi użytkownikami piwnic byli Joannici. Dziś znajduje się tutaj ponad 100 000 butelek i kilkaset dębowych beczek. Na pewno nie są to piwnice mołdawskiej Cricovy, ale na tak małej wyspie wszystko wydaje się większe i bardziej imponujące. W pierwszej sali zza krat możemy podziwiać „bibliotekę” win, czyli zbiór wszystkich gatunków i roczników win przechowywany od początku istnienia firmy. Warunki panujące w piwnicach wydają się idealne do przechowywania tych trunków. Dalej mijamy ekspozycję przyrządów używanych przy produkcji i butelkowaniu napoju bogów. Ściany natomiast przyozdobione są elementami przypominającymi o historii tego miejsca. Głównym elementem ekspozycji są beczki służące do przechowywania wina i mimo, że są pełne, to nie do końca daliśmy wiarę przewodnikowi, że znajdują się w nich gatunkowe wina. Setki turystów, hałas, zmiany oświetlenia na pewno nie są najlepszymi warunkami do dojrzewania wysokiej jakości wina. Część ekspozycji przedstawia znany nam proces produkcji „maltańskich szampanów”. Kompania Marsovin szczyci się Cassar de Malte, właśnie winem musującym, które produkowane jest ze szczepu chardonnay. Sam proces produkcji jest identyczny ze sposobem produkcji francuskich szampanów.

[photosetgrid layout=”13″]Marsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, Malta[/photosetgrid]

Najciekawsze miało dopiero nastąpić – po zwiedzaniu udaliśmy się na degustację. W sali przeznaczonej do rozsmakowania się w produktach Marsovin z cokołu zerkał na nas Chevalier Anthonym Cassara, człowiek który w 1918 roku postanowił porzucić uprawę pomarańczy, zajął się uprawą winorośli dając początek Marsovin. Dziś to tylko tradycja, gdyż jak opowiadał przewodnik potomkowie założycieli nawet nie bywają w winiarni. Samą degustacją odrobinę się rozczarowaliśmy, wina nam zaproponowane okazały się później jednymi ze słabszych produkowanych przez Marsovin. Oprócz jakości trunków dziwna była też forma prezentacji, która raczej przypominała sprzedaż bezpośrednią, niż opowieść o winie samym w sobie. Na pewno działa to w przypadku wycieczek, które chętnie i licznie odwiedzają kompleks. Nas wizyta nie zachwyciła, gdyż nastawialiśmy się na gatunki z endemicznych dla Malty szczepów winogron.

[photosetgrid layout=”2″]Marsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, Malta[/photosetgrid]

Na szczęście w sklepach na Malcie można kupić ciekawe wina. Wieczorem degustowaliśmy wytwarzane z rosnącego tylko tu szczepu gellewza wino 1919 Red, D.O.K. z 2010 roku. Wino przypadło nam do gustu, głęboka czerwona barwa, intensywne owocowe aromaty z wyczuwalnymi czekoladowymi nutami, bardzo pijalne, delikatne. W czasie wyboru wina warto zwrócić uwagę na wzorowane na włoskich, maltańskie certyfikaty winne. Oznaczenie I.G.T mówi o tym, że wino zostało wyprodukowane z regionalnych winogron. Certyfikat D.O.K świadczy o tradycyjnych sposobach uprawiania winorośli, zbioru owoców i produkcji wina. W skali jakości wina I.G.T mieszczą się między winami stołowym i winami klasy D.O.K. Nie jest to jednak regułą, gdyż czasami wina niespełniające kryteriów regionalności mogą charakteryzować się świetną jakością.

Marsovin Cellars, Malta

W czasie kolejnych okazji próbowaliśmy La Torre z Marsovin, białego wina z drugiej charakterystycznej dla Malty endemicznej odmiany winogron girgentina. Wino z lekkim kwiatowym aromatem, orzeźwiające, wydaje się doskonałe na maltański klimat. W przyfabrycznym sklepie kupiliśmy również wino Ulysses, wytworzone z winogron z francuskiego szczepu winogron shiraz, w całości ręcznie zbieranych w niewielkich rodzinnych winnicach w Gozo. Czerwone wino, mimo, że dość ciężkie również doskonale nam smakowało.

Degustacja trunków z innych winiarni wypadła o wiele gorzej. Stołowe Delicaty mimo tego, że kilka euro tańsze od win z Marsovin według nas są o wiele gorszym wyborem. Ostatecznie z odwiedzenia Delicaty zrezygnowaliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że zakład ten nie posiada żadnych winnic na Malcie. Meridiana natomiast wytwarza tylko wina produkowane ze szczepów międzynarodowych.

Ostatnim naszym spotkaniem z maltańskimi winami była wizyta w lotniskowym duty-free, gdzie okazało się, że ceny są wyższe niż w sklepach w Valletcie. Tak więc będąc na Malcie rozkoszujcie się winami w czasie pobytu!

[photosetgrid layout=”2″]Marsovin Cellars, MaltaMarsovin Cellars, Malta[/photosetgrid]

WP Google Maps Error

In order for your map to display, please make sure you insert your Google Maps JavaScript API key in the Maps->Settings->Advanced tab.

Blog

Plaże na Malcie – zwiedziliśmy je wszystkie #2

20/05/2015 — by Magdalena Kuźma0

St-Peters-Pool2-kopia-960x640.jpg

Dlaczego Malta? Morze, słońce, zabytki, wino no i plaże. No właśnie, jedni uważają, że plaże to największy minus Malty, inni, że atut wyspy. Przed wybraniem się tam na wakacje musicie wiedzieć, że plaże na Malcie bardzo się różnią i często to, co Maltańczycy uważają za plażę znacznie odbiega od marzeń o nadmorskim wypoczynku przeciętnego wakacyjnego turysty. Aby się przekonać, co naprawdę proponuje wyspa postanowiliśmy przejechać całe wybrzeże i przetestować wszystkie, od najmniejszych, skalistych położonych na uboczu, po te, najbardziej znane, piaszczyste. Poniżej prezentujemy nasze obserwacje, dla ułatwienia Maltę podzieliśmy na północno-zachodnią i południowo-wschodnią. Polecamy przejrzeć przed podjęciem decyzji o lokalizacji hotelu.

Dziś druga część: MALTA POŁUDNIOWO-WSCHODNIA

1. Paceville Beach to plaża nad zatoką St. George’s Bay w St. Julian’s, w samym środku rozrywkowej części miasta. Plaża jest piaszczysta, podzielona na dwie części, z których mniejsza należy do pobliskiego hotelu, większa natomiast jest ogólnodostępna. Woda jest dość czysta, piasek w miarę czysty, całość psują tylko przejeżdżające tuż obok samochody. Teren wokół jest pełen dyskotek, barów i ogólnie pojętej rozrywki.

OCENA OLI: 6/10
PLUSY: piaszczysty brzeg
MINUSY: płatny parking
INFRASTRUKTURA: toalety, wypożyczalnia sprzętu wodnego, w okolicy bary i restauracje

[photosetgrid layout=”13″]Paceville BeachPaceville BeachPaceville BeachPaceville Beach[/photosetgrid]

2. Balluta Bay Beach to kolejna plaża położona w St. Julian’s. Znajduje się w zatoce, tuż nad głowami plażowiczów przebiega ruchliwa droga, piasku faktycznie jest tam niewiele, bo zaraz na  brzegu zaczynają się schody. Skalne bloki służące za miejsce do plażowania nie zapowiadają raczej dobrego wypoczynku.

OCENA OLI: 1/10
PLUSY: brak
MINUSY: brak piasku, brak miejsca na plaży, brak parkingu, poza pobliskimi ulicznymi miejscami parkingowymi
INFRASTRUKTURA: o leżakach, czy wodnym sprzęcie nie ma mowy, miejskie restauracje dostępne wokół

[photosetgrid layout=”3″]Balluta Bay Beach, MaltaBalluta Bay Beach, MaltaBalluta Bay Beach, Malta[/photosetgrid]

3. Buġibba Perched Beach – plaża położona w miejscowości Buġibba nad zatoką św. Pawła. Znajduje się kilka kroków od pełnego barów i restauracji centrum miasteczka. Sama plaża nie robi dobrego wrażenia, skalista, gdzieniegdzie wyłożona kamiennymi blokami. W kilku miejscach wysypany jest drobny żwirek. Skalny uskok, na którym położona jest nadmorska promenada i droga daje kojący cień. W zasadzie na tym kończą się plusy tej plaży.

OCENA OLI: 3/10
PLUSY: brak
MINUSY: skaliste wybrzeże, nieciekawa okolica
INFRASTRUKTURA: niedaleko znajduje się wiele barów i mały park wodny

[photosetgrid layout=”13″]Buġibba Perched Beach, MaltaBugibba Perhed Beach MaltaBuġibba Perched Beach, MaltaBuġibba Perched Beach, Malta[/photosetgrid]

4. Salina Bay Beach to miejsce przeznaczone do kąpieli, bo plaża w tym przypadku to za dużo powiedziane, położone w zatoce Salina. Skaliste wybrzeże, poprzetykane wielkimi kamiennymi blokami, które pozwalają na przycupnięcie nad wodą. Wejście do morza ułatwiają zamontowane barierki. Kapiel tutaj to wątpliwa przyjemność, a o wizycie z małym dzieckiem można zapomnieć.

OCENA OLI: 2/10
PLUSY: czysta, spokojna woda
MINUSY: skaliste wybrzeże, brak piaszczystego dojścia do wody
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”3″]Salina Bay Beach, MaltaSalina Bay Beach, MaltaSalina Bay Beach, Malta[/photosetgrid]

5. Pwales Beach jest to mały kawałek wybrzeża w Zatoce św. Pawła dosłownie wydarty z zatoki. Skalisto-kamienista, wąska plaża, położona przy ruchliwej drodze. Nic ciekawego.

OCENA OLI: 1/10
PLUSY: ładny widok na zatokę
MINUSY: położenie, otoczenie, brak miejsca do zaparkowania
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”2″]Pwales Beach MaltaPwales Beach Malta[/photosetgrid]

6. Blue Grotto to jaskinie uznawane za jedną z największych atrakcji turystycznych Malty. Z oddali można co prawda podziwiać ten najbardziej rozpoznawalny widok na wyspie, jednak bez wynajęcia łodzi i wpłynięcia do wewnątrz jaskiń stracimy to, co najważniejsze. Tuż przy przystani można się wykąpać, prawdziwej plaży jednak tam nie znajdziemy, są tam po prostu barierki ułatwiające zejście do wody z betonowego nabrzeża.

OCENA OLI: 3/10
PLUSY: łatwy dojazd
MINUSY: dużo ludzi, brak piasku
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”2″]Blue Grotto, MaltaBlue Grotto, Malta[/photosetgrid]

7. St. Thomas Bay to zatoka, której wody od południa oblewają miejscowość Marsaskala. W zatoce znajdziemy aż trzy plaże do wyboru, poczynając od tej sztucznej, piaszczystej, najlepszej do wypoczynku, przez tę z wielkimi skałami i niewielkim piaszczystym terenem, gdzie zejście do wody jest znacznie gorsze, po tę, również skalistą, ale za to z ciekawą legendą. Tuż nad wodą znajduje się opuszczony hotel – miejska legenda głosi, że jest to jedna z byłych rezydencji Muammara Kaddafiego rozgrabiona po obaleniu dyktatora. Plaża tylko dla wytrwałych, z pewnością nie dla najmłodszych.

OCENA OLI: ogólnie 5/10
PLUSY: łatwy dojazd do wszystkich
MINUSY: brak dobrego dojścia do wody, brak piasku w przypadku tych skalistych plaż
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”2″]St Thomas Bay MaltaSt Thomas Bay Malta[/photosetgrid]

8. Pretty Bay to w zasasdzie kilka bardzo różnych plaż położonych w zatoce w miejscowości Birżebbuġa. Idąc od północy najpierw trafimy na skaliste wybrzeże, które raczej nie zachwyca i nie daje nadziei na wygodne plażowanie. Przechodząc przez marinę na drugą stronę cypla dotrzemy na piękną piaszczystą sztuczną plażę. Wspólną cechą obu miejsc jest mało romantyczny widok na Malta Freeport, z drugiej strony może widok zbliżających się do portu statków ma w sobie jakiś urok… Pomimo sąsiedztwa portu woda jest tu czysta i dość spokojna.

OCENA OLI: 6/10
PLUSY: łatwy dojazd, część piaszczysta bardzo zadbana, łagodne zejście do wody, spokojne wody zatoki
MINUSY: widok na port, na skalistej części brak dogodnego zejścia do wody
INFRASTRUKTURA: na piaszczystej plaży do wynajęcia są leżaki i parasole, niedaleko boiska, w okolicy miejskie restauracje i bary

[photosetgrid layout=”3″]Birżebbuġa beach, MaltaBirżebbuġa beach, MaltaBirżebbuġa beach, Malta[/photosetgrid]

9. St. Peter’s Pool to ostatnie już kąpielisko położone na południowo-wschodnim krańcu wyspy. Jest to trochę bajkowo wyglądający naturalny basen wyżłobiony w skale. Miejsce bardzo ciekawe, na pewno warte odwiedzenia, woda jest tu lazurowa i krystalicznie czysta. Mimo dość trudnego dojazdu wąskimi polnymi dróżkami, a potem jeszcze konieczności zejścia schodami bywa tutaj sporo ludzi. Trudne warunki dojścia rekompensują wspaniałe widoki. Do wody najlepiej dostać się skacząc ze skał, wszędzie jest głęboko, więc z dzieckiem, zwłaszcza małym, plażować będzie trudno. My nawet nie budziliśmy Oli, która zasnęła po drodze do St. Peter’s Pool, bo nie miałaby jak zamoczyć choćby nóżek.

OCENA OLI: 2/10
PLUSY: widoki, krystaliczna lazurowa woda
MINUSY: trudny dojazd, trudne dojście, brak dogodnego zejścia do wody
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”13″]St Peters Pool, MaltaSt Peters Pool, Malta St Peters Pool, Malta St Peters Pool, Malta[/photosetgrid]

10. Plaża Marsaxlokk znajduje się w mieście odwiedzanym przez turystów głównie w niedziele ze względu na odbywający się tam wtedy targ rybny. W tym czasie plaża może być zapełniona. Trudno pochwalić okolicę, z wybrzeża mamy widok na elektrownię albo port. Pomimo swojego sąsiedztwa plaża jest raczej piaszczysta, wody są czyste i spokojne. Z brzegu można podziwiać łodzie luzzo wpływające lub wypływające z portu i to właśnie to może być głównym powodem do spędzenia tam więcej czasu.

OCENA OLI: 4/10
PLUSY: krystaliczna, lazurowa woda, łagodne zejście do morza
MINUSY: otoczenie, widok
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”3″]Marsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, Malta[/photosetgrid]

Blog

Malta – idealne miejsce na emeryturę

13/05/2015 — by Magdalena Kuźma3

malta-do-6022-960x640.jpg

Ostatnio spędziliśmy na Malcie kilka dni i doszliśmy do wniosku, że jest to idealne miejsce do życia na emeryturze.

Malta jest to wprost idealny kraj dla starszych ludzi, ciepły, niezbyt drogi i niewielki; całą wyspę można przejechać w ciągu godziny, a życie toczy się tam całkiem spokojnie. Jeszcze lepiej niż emerytem byłoby być rentierem, ale dopóki żadne z nas nim nie jest, myślimy o Malcie jako miejscu na spędzenie zwykłej emerytury. Wymarzyliśmy sobie, jak mógłby wyglądać dzień takiego emeryta na Malcie.

Wstajemy rano niespiesznie w jednej z małych rybackich wioseczek Marsaxlokk. Południe wyspy jest mniej turystyczne, a nasza miejscowość prawdziwe oblężenie przeżywa tylko w niedziele, kiedy setki turystów przybywają na targ rybny dlatego zdecydowaliśmy się tutaj zamieszkać. Przed sezonem rano jest tu pustawo. Najpierw idziemy na spacer nadmorskim bulwarem, obserwujemy powracających z porannych łowów rybaków. Po chwili zatoka zapełnia się kolorowymi łódkami zwanymi luzzo. Na bulwarze robi się coraz tłoczniej, starsi mieszkańcy czekają na powrót swoich dzieci i wnuków z połowów. Słońce wschodzi wyżej i jednak przybywa nieco turystów.

[photosetgrid layout=”132″]Marsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, Malta[/photosetgrid]

W licznych nadmorskich restauracjach coraz większy ruch, najczęściej wymawiane słowa to Cisk i Kinnie. Ten pierwszy napój to zwykłe piwo – międzynarodowy lager, ale produkcji maltańskiej. Smakuje zupełnie, jak ten sam lager w Rosji, Hiszpanii czy RPA. No ale reklama robi swoje, turyści popijają je ze smakiem. Dzieci i zmotoryzowani sięgają po Kinnie – kolejny maltański napój, tym razem bezalkoholowy, o gorzko – słodkim smaku, tworzony z mieszaniny ekstraktu gorzkich pomarańczy chinotto oraz śródziemnomorskich ziół. Warto spróbować, ale trudno polubić. My, emeryci, wraz z naszymi sąsiadami oddajemy się codziennemu rytuałowi picia porannego espresso. Kiedy robi się naprawdę tłoczno, czas uciekać.

[photosetgrid layout=”2″]Marsaxlokk, MaltaMarsaxlokk, Malta[/photosetgrid]

Dziś w planach mamy wizytę w stolicy. Na Malcie odległości są niewielkie więc zastanawiamy się czy pojechać autem, czy może autobusem. Wybieramy komunikację publiczną, w końcu w planach mamy wieczorną kolację z Olą, która przylatuje odpocząć na Malcie ze znajomymi. Ostatnio historyczny tabor komunikacji miejskiej został wymieniony, a autobusy są jakby bardziej punktualne. Podróż będzie trwała dłużej, ale dojedziemy bezpośrednio na miejsce, maltańskie autobusy dojeżdżają wszędzie.

Z okien autobusu podziwiamy okolicę. Charakterystyczne dla wyspy są kamienne mury grodzące pola, drogi i posesje. Zbudowane z luźno ułożonych kamieni bądź ociosanych bloków skalnych, często obrośnięte ogromnymi kaktusami tworzą niesamowity klimat. Gęsta sieć murów pokrywa całą wyspę, ale szczególnie urokliwie wygląda to w naszej okolicy; żwirowe, wąskie drogi wraz z kamiennymi płotami tworzą bajkowe krajobrazy.

[photosetgrid layout=”13″]MaltaMaltaMaltaMalta[/photosetgrid]

Po kilkudziesięciu minutach podróży znajdujemy się już w stolicy – Valletcie. Miasto żyje o wiele szybciej niż senne południe, od razu widać, że to stolica. Przebiegające uliczkami „białe kołnierzyki” tworzą kontrast z licznymi wolno snującymi się turystami. Wąskie przecinające się pod kątem prostym uliczki miasta, dzięki wysokiej zabudowie dają odrobinę ochłody w czasie największych upałów, ale liczne schody i górzyste krajobrazy miasta nie zachęcają do spaceru. Większość turystów kieruje swoje kroki do konkatedry świętego Jana, potem do Pałacu Wielkiego Mistrza, a już nieliczni docierają do końca półwyspu, żeby odwiedzić fort św. Elma. To tutaj i w bitwie pod Lepanto w XVI wieku Imperium Osmańskie poniosło największe starty, które były początkiem jego upadku.

[photosetgrid layout=”32″]MaltaMaltaMaltaMaltaMalta[/photosetgrid]

Wracając do rzeczywistości w końcu trafiamy do głównego punktu naszej podróży. Jako emeryci oczywiście często odwiedzamy gabinet lekarski. Wita on nas przyjemnym chłodem. W oczekiwaniu przeglądamy wiszące w poczekalni ryciny przywołujące chlubną tradycję maltańskiej służby zdrowia: od czasów Rycerskiego Zakonu Szpitalników Św. Jana z Jerozolimy, którzy w czasach panowania na Malcie zorganizowali tutaj jeden z najlepszych szpitali w Europie, po czasy I wojny światowej, gdy Malta nazywana była pielęgniarką Europy, a w jej szpitalach pomoc uzyskało ponad 20 000 rannych. Wizyta jak wiele rzeczy na Malcie przebiega bardzo sprawnie. Do wieczornego spotkania mamy jeszcze kilka godzin, więc kierujemy się do naszych ulubionych miejsc w stolicy. Ogrody Barrakka dają nam odrobinę ochłody. Popołudniową kawę wypijamy podziwiając wspaniałe widoki na maltańskie Trójmiasto, zwane również w języku angielskim „The Cottonera”. Owe trzy miasta to Birgu, Bormla i Isla położone na południowy wschód od Valletty. Panorama wielkiej zatoki zdominowana jest przez dachy kościołów oraz mury fortyfikacji, które broniły kraju w czasie najazdów osmańskich. Najciekawszy jest Fort św. Anioła w Birigu, który wraz z Fortem św. Elma stanowił główną oś obrony przed atakiem osmańskim. Dziś jest jedną z trzech znajdujących się na świecie eksterytorialnych posiadłości Suwerennego Zakonu Maltańskiego. Maltańscy Rycerze rezydowali na wyspie od XVI wieku, mimo że za sprawą Napoleona zostali zmuszeni do opuszczenia wyspy, pamiątki po ich działalności widać nie tylko w stolicy. Wszędzie możemy natknąć się na świadectwa ich bytności, czy to w postaci Kościołów, fortów warownych, czy też wież obserwacyjnych.

[photosetgrid layout=”23″]MaltaMaltaMaltaMaltaMalta[/photosetgrid]

Mamy jeszcze trochę czasu, więc postanawiamy na nasze spotkanie udać się łódką. Ze stolicy promem miejskim odpływamy w kierunku Silemy. Odwracamy się, aby zobaczyć, jak zachodzące słońce pięknie oświetla Vallettę. Ten pocztówkowy widok z wieżami kościołów i dominującą kopułą Kościoła Karmelitów znany jest większości turystów.

Malta

Po krótkiej podroży przez Sliemę docieramy do St. Julian’s. Idąc obserwujemy zmieniający się klimat wyspy, charakterystyczne dla stolicy liczne drewniane balkoniki pokrywające fasady domów zanikają. Kamiennice stają się mniejsze, mniej zdobione, ale przybywa charakterystycznych dla wyspy umieszczanych tuż obok drzwi wejściowych patronów domów, w postaci ceramicznych figur, czy reliefów. Kiedyś każdy maltański dom miał swojego patrona. Ponadto nad drzwiami lub na dachach można zauważyć bycze rogi, które mają podobno odstraszać złe duchy.

[photosetgrid layout=”212″]MaltaMaltaMaltaMaltaMalta[/photosetgrid]

W końcu docieramy do naszego umówionego miejsca – Paceville, części St. Julian’s. Tutaj klasyczna zabudowa ustępuje hotelowym molochom. Dzielnica pełna jest restauracji, barów, dyskotek i stanowi centrum nocnego życia Malty. Czas na kolację – tutaj możemy dowolnie wybierać, maltańska kuchnia jest bardzo zróżnicowana. Obecnie dominują w niej wpływy włoskie oraz brytyjskie. Możemy wybierać od makaronów, pizzy, owców morza, przez steki po klasyczne fish and chips. Malta posiada też własne charakterystyczne potrawy, do najsławniejszych należą bragioli, czyli wołowe zrazy oraz przyrządzany na wiele sposobów królik.

W oczekiwaniu na Olę zamawiamy lampkę wina, maltańskiego. W tym ciepłym klimacie nie może oczywiście zabraknąć upraw winogron i produkcji wina.

Malta

Dlaczego Ola i jej przyjaciele się spóźniają, może nie przestawili zegarków? A może spojrzeli na niewłaściwy zegar. Jedna z maltańskich legend mówi, że na każdej z dwóch wież kościoła powinien znajdować się zegar wskazujący inną godzinę. Zegar z niewłaściwą godziną ma za zadanie zmylić diabła. Z resztą nie ważne, rozkoszując się dobrym winem w blaskach zachodzącego słońca, przy znośnej w końcu  temperaturze poczekamy ile będzie trzeba…

Malta, Valetta

Czy to nie brzmi jak idealne miejsce na to, aby się zestarzeć? Póki do emerytury nam jeszcze daleko, a Ola dopiero stawia swoje pierwsze kroki, wspólnie zwiedzamy wyspę, poznając jej najciekawsze zakątki.

[photosetgrid layout=”4″]Ola na MalcieOla na MalcieOla na MalcieOla na Malcie[/photosetgrid]

W kolejnym wpisach opowiemy Wam o naszych doświadczeniach z maltańskimi winami i polecimy najlepsze plaże na wyspie.

Blog

Jak dostać się z Bergamo do Livigno

12/05/2015 — by Magdalena Kuźma0

liv22-960x640.jpg

A właściwie: jak dostać się z lotniska w Bergamo do Livigno nie płacąc za transport 60 euro od osoby.

Dla tych, którzy dysponują gotówką i nie cierpią na ból „czterech liter” od długiego siedzenia w jednym miejscu dobrym rozwiązaniem będzie Livigno Express, który wprost z lotniska Orio al Serio dowozi narciarzy na stoki Livigno. Podróż co prawda trwa 4 godziny i kosztuje 55 – 60 euro za osobę dorosłą, plus kolejne 44 – 48 euro za dziecko do lat 12 w jedną stronę, zależnie od dnia i pory przejazdu (w soboty cennik jest odrobinę bardziej przyjazny, odpowiednio 40-45 i 32-36 euro; dane z 2015 roku). Nasza trzyosobowa rodzina, aby skorzystać z tego rozwiązania musiałaby wydać przy najlepszych wiatrach 154 euro za podróż w jedną stronę. Raczej sporo, więc rozejrzeliśmy się za tańszym rozwiązaniem. Nie jest to oczywiście połączenie bezpośrednie, ale dla nas nie było to wcale minusem.

Bergamo

Oto co robimy, aby dostać się z portu lotniczego w Bergamo do Livigno:

1. Z lotniska Orio al Serio wydostajemy się za pomocą miejskiego autobusu, który dowozi nas do dworca kolejowego w Bergamo za 2,30 euro za osobę. Dzieci do wysokości 1 metra podróżują bezpłatnie (wózek również). Aby dotrzeć na przystanek po wyjściu z lotniska kierujemy się w prawo. Za bilety płacimy wyłącznie gotówką w automacie na przystanku lub w kiosku naprzeciw wyjścia z lotniska. Autobus kursuje co 20 minut, a czas przejazdu do dworca kolejowego to 15 minut. Teoretycznie dworzec kolejowy jest pierwszym przystankiem, ale jako, że jest to zwykły miejski autobus może on zatrzymać się na żądanie gdzieś wcześniej.

Bergamo train station

2. Na dworcu kolejowym nabywamy bilet na trasę Bergamo – Lecco – Tirano w cenie 10,20 euro. Pociąg, w który wsiądziemy w Bergamo jedzie tylko do Lecco, a że trwa to 40 minut, więc się nie rozsiadamy. W Lecco zmnieniamy pociąg na ten do Tirano. Odjeżdża on oczywiście z innego peronu, a do przejścia podziemnego prowadzi co? Schody! A na właściwy peron? Też schody! Dla podróżujących z wózkiem lub większym bagażem niezbyt szczęśliwe rozwiązanie. Być może jest gdzieś podjazd lub winda, ale na poszukiwania nie ma czasu, bo na przesiadkę jest dosłownie kilka minut. W tym pociągu spędzimy więcej niż chwilę, bo prawie 2 godziny, więc spokojnie możemy odpocząć. W tym czasie można się nawet zdrzemnąć. W pociągu regionalnym dzieci do 15 roku życia podróżują za darmo. Jeszcze uwaga dotycząca biletów: te, które kupujemy na dworcu w kasie nie są wystawione na konkretną godzinę, więc przed wejściem do pociągu należy je skasować w kasowniku gdzieś na stacji. Nieskasowany bilet jest nieważny i naraża nas na otrzymanie mandatu. No chyba, że trafimy na tak miłego konduktora jak nasz, i na tzw. piękne oczy Oli jedziemy dalej – a pan konduktor wypisze datę podróży długopisem.

[photosetgrid layout=”4″]TrenitaliaTrenitaliaTrenitaliaTrenitalia[/photosetgrid]

3. W Tirano przesiadamy się na autobus. Przejściem podziemnym przechodzimy na drugą stronę torów, na dworzec autobusowy. Tam kupujemy bilet do Bormio i „rozkoszujemy” się kolejną godziną w podróży. Trasę tę pewnie udałoby się pokonać szybciej, ale autobus zajeżdża do kilku miasteczek po drodze, więc nastawiamy się na godzinną podróż. Bilet kosztuje 4,50 euro.

[photosetgrid layout=”4″]TiranoTirano, BormioTirano, ItalyTirano, Italy[/photosetgrid]

4. Z uroczego Bromio czeka nas już ostatnia godzina podróży do samego Livigno (dokładnie godzina i 10 minut). Koszt biletu to 4,50 euro.

Bormio, Italy

Porównując sam czas przejazdu uzyskamy wynik podobny do bezpośredniego autobusu, jednak w praktyce, biorąc pod uwagę wszystkie przesiadki cała podróż będzie trwała jednak trochę dłużej. Plusem naszego rozwiązania jest duża oszczędność finansowa, bo pozwala ono zaoszczędzić około 20 – 40 euro od osoby. Dla urozmaicenia podróży można zwiedzić mijane po drodze urocze górskie miasteczka, jak Tirano czy Bormio, odpocząć przy włoskiej pizzy, czy filiżance espresso.

Blog

7 powodów, aby nie jechać do Liechtensteinu

04/05/2015 — by Magdalena Kuźma5

glow-960x789.png

7 powodów, aby nie jechać do Liechtensteinu, czyli czemu nie polecamy wycieczki do Vaduz. A jeżeli już koniecznie chcesz się tam wybrać, przeczytaj co zwiedzić, aby wyciągnąć jak najwięcej z tego wyjazdu.

1. Zamek Vaduz – średniowieczny zamek górujący nad miastem. Pięknie położony na zboczu góry jest symbolem Liechtensteinu, a w szczególności jego stolicy. Historia zamku sięga XII wieku, najstarsze wschodnie skrzydło pochodzi właśnie z tego okresu, jednak największa część budowli powstała w wieku XVI. Pierwszymi właścicielami zamku była rodzina Werdenberg-Sargana. Jak można przeczytać w przewodnikach warta uwagi jest znajdująca się w środku kaplica św. Anny z gotyckim ołtarzem z XV wieku. Wszystkich chcących ją zobaczyć i gotowych rozpocząć wspinaczkę pod górę od razu uprzedzamy – zamek, symbol miasta i państwa nie jest udostępniany zwiedzającym. Także ten, kto wdrapie się na górę musi zadowolić się widokiem średniowiecznych murów wyłącznie z zewnątrz oraz panoramą miasteczka uroczo położonego w dolinie. Tabliczki „własność prywatna” rozczarowują, jednak na pocieszenie trzeba zauważyć, że zamek faktycznie nadal pełni funkcję, dla której został zbudowany – stanowi rezydencję lokalnych władców. Obecnie jest pierwszą rezydencją księcia Liechtensteinu.

[photosetgrid layout=”12″]Vaduz, LiechtensteinVaduz Castle, LiechtensteinVaduz Castle, Liechtenstein[/photosetgrid]

Jeżeli jednak apetyty na obejrzenie zamku zostały rozbudzone, całkiem niedaleko można zwiedzić inny, równie  atrakcyjny zamek – Gutenberg Castle w Balzers.

Balzers Castle, Liechtenstein

2. Ulica Städtle – główny deptak Vaduz to niewielka uliczka ciągnąca się od ratusza do dzielnicy rządowej. Spacer od parlamentu do siedziby władz miejskich nie zajmie więcej niż 5 minut. Na tym niewielkim obszarze mieści się większość atrakcji miasta, a na szczególną uwagę zasługują budynek parlamentu i siedziba rządu.

[photosetgrid layout=”13″]Governemnt Building of LiechtensteinVaduz City Hall, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinLiechtenstein[/photosetgrid]

3. Wino – jest to jedna z wizytówek Liechtensteinu. Pierwsze winnice można spotkać tuż za ścisłym centrum Vaduz, kilka kroków od ulicy Städtle. Jednak określenie winnica wydaje się tu być nieco na wyrost, ponieważ przypominają one raczej przydomowe ogródki. W całym kraju jest tylko kilkanaście hektarów winnic, a znaczna część wina księcia Liechtensteinu pochodzi z Austrii, gdzie znajduje się większość posiadłości książęcych. Zakup lokalnego Rieslingu jest więc dość trudny i kosztowny. Zainteresowanym lokalnym winem polecamy udać się do Weingut des Fürsten von Liechtenstein Fürstliche, czyli winnic księcia Liechtensteinu, gdzie można pospacerować pomiędzy uprawami winorośli, dowiedzieć się więcej na temat wina z okolicznych upraw i oczywiście spróbować najlepszych odmian wina. Trzeba jednak wiedzieć, że taka atrakcja bardzo słono kosztuje, a najchętniej przyjmowane są tam grupy turystów. W sklepie na terenie winnicy znajdziemy butelki z całego świata, od Kaliforni po RPA, a w tym cztery pochodzące z terenu Liechtensteinu. Winnica jest szczególnie dumna ze swoich upraw pinot noir i chardonnay.

[photosetgrid layout=”123″]Vaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, LiechtensteinVaduz winery, Liechtenstein[/photosetgrid]

4. Znaczki pocztowe – Liechtenstein zajmuje ważne miejsce w filatelistycznym świecie. Przechadzając się ulicą Städtle na pewno trafisz na muzeum tego kolejnego dobra narodowego księstwa. Wielkość i instytucji i eksponatu, jest wprost proporcjonalna do wielkości kraju. Muzeum przedstawia  wszystkie wydane w historii Liechtensteinu znaczki pocztowe w imponującej liczbie 300 serii od 1912 roku. W znajdującej się tuż obok informacji turystycznej można wbić sobie do paszportu pieczątkę Liechtensteinu o kształcie, a jakże – znaczka pocztowego.

[photosetgrid layout=”3″]Postage Stamp Museum, Vaduz, LiechtensteinPostage Stamp Museum, Vaduz, LiechtensteinPostage Stamp Museum, Vaduz, Liechtenstein[/photosetgrid]

5. Zakupy – Vaduz najwyraźniej liczy na turystów z grubymi portfelami. Wystarczy wejść na Städtle i pierwsze, co rzuca nam się w oczy to dwa sklepy z najlepszymi markami zegarków. Zagraniczni turyści chętnie tu zaglądają, ale uwaga – większe zakupy należy poważnie rozważyć, ponieważ przy bieżącym kursie franka szwajcarskiego, który jest walutą Liechtensteinu, są one średnio opłacalne. Co ciekawe branża jest w Vaduz zdominowana przez jednego właściciela – trzy na cztery sklepy położone w centrum prowadzone są przez tę samą osobę czy firmę.

Vaduz, Liechtenstein

6. Większość naszych czytelników jest w wieku znacznie lub nieznacznie, ale przekraczającym 18 lat, więc nawet fakt, że w Liechtensteinie alkohol jest dostępny znacznie młodszym niż średnio w Europie nastolatkom, nie będzie dla was jakimś specjalnym magnesem przyciągającym do Liechtensteinu. Z resztą znajdzie się w Europie kilka łatwiej dostępnych krajów, w których tak, jak w Liechtensteinie piwo i wino można kupić już w wieku 16 lat.

[photosetgrid layout=”2″]Vaduz, LiechtensteinVaduz winery, Liechtenstein[/photosetgrid]

7. Jest jeszcze jedna atrakcja Vaduz – wycieczka po mieście czerwonym mini pociągiem. Przejazd może być czymś atrakcyjny dla rodziców z dziećmi, na szczęście raczej tymi starszymi niż Ola. Nam się jeszcze upiekło i nie musieliśmy dać się obwieźć po trasie, której pokonanie pieszo zajmuje prawdopodobnie mniej więcej tyle samo czasu, co przejechanie kolejką. Jedna runda trwa ok. 30 minut i kosztuje 10,50 CHF od osoby. Wydaje nam się, że trasę kolejki można bez wysiłku pokonać pieszo i to w raczej podobnym czasie.

Vaduz Train, Liechtenstein

I to tyle, jeżeli chodzi o atrakcje miasta, które nas zupełnie nie urzekły. Jest jednak coś, na co zwróciliśmy w Vaduz uwagę. A jest to mała architektura oraz rzeźby, które jak gdyby nigdy nic porozrzucane są po centrum miasta. Niby nic takiego, a jednak liczne rzeźby i instalacje nadają miastu przyjaznego charakteru. Tak naprawdę zwróciliśmy na nią uwagę chyba dlatego, że generalnie bardzo lubimy takie elementy uprzyjemniające przestrzeń publiczną i doceniamy sytuacje, kiedy sztuka wychodzi na ulice. Vaduz może poszczycić się całkiem niezłą kolekcją rzeźb na ulicy Städtle, a tych, którzy mieliby ochotę na dłuższe spotkanie ze sztuką zaprasza położone przy tej samej ulicy Muzeum Sztuki czyli Kunstmuseum Liechtenstein.

[photosetgrid layout=”132″]Vaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, LiechtensteinVaduz, Liechtenstein[/photosetgrid]

Blog

Katedra w Ulm – najwyższy kościół na świecie

30/04/2015 — by Magdalena Kuźma0

u3-960x669.jpg

Kolejnym przystankiem na trasie naszej podróży w Alpy było niemieckie Ulm. To niewielkie położone nad Dunajem miasto odwiedziliśmy ze względu na znajdującą się w centrum katedrę. Dlaczego katedra ta jest warto odwiedzenia? Powodów jest kilka:

1. Jest to obecnie najwyższy na świecie chrześcijański budynek sakralny. Jego gotycka wieża mierzy 161,53 m.

Ulm Minster, Germany

2. W latach 1890 – 1901 był to najwyższy budynek na świecie. Palmę pierwszeństwa katedra straciła na rzecz nowego świata i budynków w Filadelfii i Nowym Jorku. Przy okazji można zauważyć jak dokonuje się postęp – na początku XX wieku najwyższe budynki osiągały 160 metrów podczas kiedy na początku XXI wieku możemy spoglądać w dół z ponad ośmiusetmetrowego Burj Khalifa (więcej o Burj Khalifa przeczytasz tutaj).

[photosetgrid layout=”1″]Ulm Minster, Germany[/photosetgrid]

3. Wieża, a w zasadzie umieszczony prawie na jej szczycie taras widokowy. Miejska legenda głosi, że przy dobrej pogodzie widać stąd Alpy. Niestety nie było nam dane się przekonać – taras widokowy był zamknięty. Żałujemy, bo akurat ładna pogoda sprzyjałaby pięknym widokom, a może nawet moglibyśmy rzeczywiście ujrzeć Alpy.

Ulm Minster, Germany

4. Budowa tego kościoła trwała prawie 500 lat, a że po przybyciu do Ulm naszym oczom ukazały się rusztowania, przyszło nam do głowy że to może coś na wzór Sagrady Familii, czyli kościół w ciągłej budowie (o Sagrada Familia przeczytaj tutaj). Okazało się jednak, że to tylko prace konserwatorskie, a budowa katedry została ukończona w 1890 roku.

[photosetgrid layout=”3″]Ulm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, Germany[/photosetgrid]

5. Katedra sama w sobie prezentuje się imponująco. Uwagę przykuwają zarówno zdobienia zewnętrzne,  jak i wnętrze obecnie luterańskiej świątyni. W środku szczególne wrażenie robi kaplica Besseserów z zachowanymi witrażami z XV wieku.

[photosetgrid layout=”4″]Ulm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, GermanyUlm Minster, Germany[/photosetgrid]

Katedra wywarła na nas umiarkowane wrażenie, ale jeżeli wybieracie się w tamte strony, to warto zobaczyć ją i całe miasteczko na własne oczy. Może bardziej się wam poszczęści i zobaczycie Alpy z tarasu widokowego. Należy też pamiętać, że to niewielkie miasto wydało na świat tak wielką postać, jak Albert Einstein. Jego pomnik można odnaleźć w jednej z uliczek starego miasta, niedaleko Munsterplatz, gdzie znajduje się katedra.

[photosetgrid layout=”13″] Ulm, Germany Ulm, Germany Ratusz, Ulm, GermanyUlm, Germany[/photosetgrid]

WP Google Maps Error

In order for your map to display, please make sure you insert your Google Maps JavaScript API key in the Maps->Settings->Advanced tab.

Blog

Plaże na Malcie – zwiedziliśmy je wszystkie #1

19/05/2015 — by Magdalena Kuźma17

plaza68-960x640.jpg

Dlaczego Malta? Morze, słońce, zabytki, wino no i plaże. No właśnie, jedni uważają, że plaże to największy minus Malty, inni, że atut wyspy. Przed wybraniem się tam na wakacje musicie wiedzieć, że plaże na Malcie bardzo się różnią i często to, co Maltańczycy uważają za plażę znacznie odbiega od marzeń o nadmorskim wypoczynku przeciętnego wakacyjnego turysty. Aby się przekonać, co naprawdę proponuje wyspa postanowiliśmy przejechać całe wybrzeże i przetestować wszystkie, od najmniejszych, skalistych położonych na uboczu, po te, najbardziej znane, piaszczyste. Poniżej prezentujemy nasze obserwacje, dla ułatwienia Maltę podzieliśmy na północno-zachodnią i południowo-wschodnią. Polecamy przejrzeć przed podjęciem decyzji o lokalizacji hotelu.

Dziś prezentujemy pierwszą część: MALTA PÓŁNOCNO-ZACHODNIA

1. Ghadira Beach leżąca w Mellieħa Bay to najdłuższa piaszczysta plaża na Malcie. Położona przy głównej drodze prowadzącej do portu promowego do Gozo. Plaża jest dość szeroka, długa, posiada łagodne zejście do wody i pełną infrastrukturę – bary, restauracje. Do tego na miejscu można wypożyczyć skutery wodne, motorówki. Miejsce to z racji swojej popularności i wielu hoteli umiejscowionych w okolicy jest zazwyczaj bardzo zatłoczone, ale jest to jedna z lepszych plaż na wyspie. Można tam świetnie spędzić czas zarówno z dzieckiem, młodszym i starszym, jak i bez dzieci. To plaża z prawdziwego zdarzenia.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: piaszczysty brzeg, łagodne zejście do wody, zaplecze sanitarne
MINUSY: położona obok hałaśliwej drogi, niewiele miejsc parkingowych w okolicy
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, punkty gastronomiczne, atrakcje wodne

[photosetgrid layout=”3″]Ghadira Beach, MaltaGhadira Beach, MaltaGhadira Beach, Malta[/photosetgrid]

2. Mistra Beach to ciekawa położona z dala od głównych szlaków mała plaża. Leży w jednym z zakoli zatoki św. Pawła, niedaleko wyspy, u której skał, jak głosi legenda, rozbił się właśnie Paweł z Tarsu w czasie swojej podróży do Rzymu. Jest to głównie piaskowo-żwirowa plaża, raczej wąska, ale kameralna i spokojna. W sezonie pewnie szybko kończy się na niej miejsce, ale można spróbować. Tak naprawdę lepsze warunki są tu do spędzania czasu w wodzie, niż na brzegu.

OCENA OLI: 5/10
PLUSY: kameralność, położenie z dala od szlaku, dobre miejsca do obozowania camperem lub pod namiotem
MINUSY: wybrzeże piaszczysto żwirowe, niewielkie rozmiary
INFRASTRUKTURA: brak

[photosetgrid layout=”2″]Mistra beach, MaltaMistra beach, Malta[/photosetgrid]

3. Armier Beach oraz Little Armier Beach to dwie leżące niedaleko siebie plaże położone nad zatoką Armier Bay. Plaże są szerokie, piaszczyste usiane palmami. Little Armier Beach jest bardziej dzika. Jest to jedna z niewielu plaż, z której nie mamy widoku na wielkie gmachy hotelowe, za to na horyzoncie majaczy trzecia maltańska wyspa – Comino. Jak na wszystkich plażach po stronie północnej fale są tu nieco większe. Dzięki temu, że położone na uboczu Armier Beach i Little Armier są mniej oblegane przez turystów, a mogą być dość wygodne do zabawy z dzieckiem.

OCENA OLI: 6/10
PLUSY: piaszczysty brzeg, brak skał, palmy, mniejsza popularność
MINUSY: duże fale
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, bary, duże parkingi

[photosetgrid layout=”3″]Little Armier, MaltaLittle Armier BeachArmier Beach, Malta[/photosetgrid]

4. Ramla Beach niewielka plaża leżąca w zatoce Ramla. Większość wybrzeża należy do Ramla Bay Resort, gdzie można wypożyczyć leżaki, parasole i skorzystać z zaplecza gastronomicznego. Na brzegu wysypana jest niewielka ilość piasku. Obok znajduje się port do przeprawy promowej na wyspę Comino i w zasadzie jest to chyba jedyny powód, aby ją odwiedzić. Nie należy mylić tego miejsca z o wiele ciekawszą plaża o tej samej nazwie położoną na pobliskiej wyspie Gozo.

OCENA OLI: 5/10
PLUSY: widok, spokojne, przejrzyste wody zatoki
MINUS: niewielki obszar plaży, hotelowy charakter
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne w pobliskim hotelu

Ramla Beach, Malta

5. Paradise Bay to miejsce zapierające dech, leży w przepięknej zatoce, tuż pod wysokim klifem. Auto możemy zaparkować na dużym parkingu na górze, a w dalszą wędrówkę musimy udać się wąskimi schodami – to największy minus tego miejsca. Sama plaża jest piaszczysta, otoczona pięknymi klifami i skałami; rajski widok zmącony jest położonym obok hotelem i przystanią promową – tuż obok jest przeprawa promowa do Gozo. Na miejscu znajduje się wypożyczalnia parasoli, leżaków oraz restauracja. Mimo tego, że plaża położona jest w zatoczce woda bywa wzburzona, ale jest przejrzysta. Dno kamieniste. Piękna plaża, tylko wymaga wysiłku, aby do niej dotrzeć.

OCENA OLI: 7/10
PLUSY: urokliwość miejsca, piaszczysty brzeg
MINUSY: kamieniste dno
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne, parking

[photosetgrid layout=”13″]Paradise Beach, MaltaParadise Beach, MaltaParadise Beach, MaltaParadise Beach, Malta[/photosetgrid]

6. Golden Beach – najbardziej znana plaża w zachodniej Malcie. Szerokie, piaskowe wybrzeże i czysta woda czynią ją wręcz idealnym miejscem do wypoczynku. Jednym minusem jest panujący tutaj przez cały dzień  tłok. Od wczesnych godzin rannych brzeg morski pełny jest entuzjastów opalania i kąpieli wodnych, z kolei wieczorami miejsce to przyciąga pięknymi zachodami słońca. Część plaży wydzielona jest dla gości stojącego obok hotelu Raddison. Przy wejściu na plażę znajduje się restauracja, w okolicy parkingu liczne bary i kioski. Można wynająć parasole, leżaki, skorzystać z jazdy na bananie, nartach wodnych czy paralotni. Idealne miejsce na spędzenie czasu z dzieckiem, płasko, szeroko, łagodne zejście do wody.

OCENA OLI: 7/10
PLUSY: piaszczysta wybrzeże
MINUSY: tłok, płatny parking
INFRASTRUKTURA: leżaki, parasole, zaplecze gastronomiczne, parking, sporty wodne

Golden Beach, Malta

7. Għajn Tuffieħa Beach – kolejna odwiedzona przez nas plaża w zachodniej Malcie, położona nad zatoką Għajn Tuffieħa (zwaną Riviera Bay). Nasza ulubiona maltańska lokalizacja, głównie ze względu na malownicze położenie, zatoka pięknie wcina się to w ląd. Aby dotrzeć do plaży czeka nas kilkuminutowy spacer w dół. Widoki są wspaniałe niezmącone hotelową architekturą. Sama plaża jest piaskowa, dość kameralna, fale rozbijające się o skały tworzą niesamowite wrażenie. Na dole znajduje się bar i wypożyczalnia leżaków.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: kameralność, piaszczysty brzeg, piękne widoki
MINUSY: konieczność zejścia do plaży w dół, a po wypoczynku wdrapania się na górę, płatny parking
INFRASTRUKTURA: bar i wypożyczalnia leżaków

[photosetgrid layout=”13″]Għajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa BeachGħajn Tuffieħa Beach[/photosetgrid]

8. Gnejna Bay to plaża położona całkiem blisko poprzedniej – od Għajn Tuffieħa oddzielona tylko niewielkim cyplem, jednak ta zatoczka jest trochę mniej urokliwa niż opisywana wyżej. Plaża wysypana jest piaskiem. Dostępna jest wypożyczalnia rowerów wodny i leżaków. To miejsce też możemy z czystym sumieniem polecić do wypoczynku z dzieckiem. Z Gnejna można dojść na jedyną na Malcie plażę nudystów.

OCENA OLI: 8/10
PLUSY: łatwy dojazd, piaszczysta plaża
MINUSY: płatny parking
INFRASTRUKTURA: wypożyczalnia rowerów wodnych i leżaków

[photosetgrid layout=”12″]Gnejna Bay, MaltaGnejna Bay, Malta Gnejna Bay, Malta[/photosetgrid]

Drugą część Malty opiszemy już jutro, ale jeżeli poszukujecie najpiękniejszej plaży na wyspie, to raczej powinniście wybierać z tych powyżej. To w północno-zachodniej części wyspy jest najwięcej tych prawdziwych, piaszczystych plaż. Jak wyglądają plaże po drugiej stronie Malty? O tym opowiemy jutro, a tymczasem możecie dokładnie zlokalizować każdą z wyżej wymienionych.