Język

Czego NIE pakujemy na weekendowy wypad z dzieckiem?

Posted BlogDziecko w podróży

A dokładnie, czego nie zabieramy ze sobą wybierając się na weekend lub nieco dłuższy wyjazd z rocznym lub trochę większym i trochę mniejszym dzieckiem. Nie będziemy próbować tu robić wielkiej listy tego, co zabrać, bo to akurat dość łatwo daje się pozbierać, a według nas sztuką jest dopiero umieć wybrać to, co zostawić w domu i spokojnie spakować się w bagaż podręczny. A dlaczego podręczny? Na to pytanie chyba nie musimy odpowiadać. To, że im mniej bagażu założycie na swoje plecy, albo będziecie ciągnąć za sobą, tym łatwiej wam będzie poruszać się po lotnisku, po mieście, a nawet po własnym pokoju hotelowym jest chyba oczywiste. A przypominam, że cały czas będziecie mieć ze sobą do ogarnięcia kogoś znacznie ważniejszego niż bagaż, kogoś kto pochłonie większą część waszej energii i uwagi. Więc im mniej rzeczy zabierzecie ze sobą tym łatwiej wam będzie.

bagaż podręczny

To, co napiszemy poniżej może niektórym wydać się banalne, innym oczywiste, jeszcze inni już o tym czytali, bo przecież takich tekstów powstało przynajmniej 500, ale może uda nam się podsunąć komuś jakąś wartą uwagi myśl i uczynić czyjąś podróż przyjemniejszą.

1. Ponieważ w bagażu podręcznym liczy się każdy centymetr i każdy kilogram nawilżane chusteczki, bez których nigdy nie ruszacie się z domu, oczywiście bierzcie ze sobą, ale w domu zostawcie to urocze pudełko na nie, które jakaś kochana ciocia specjalnie dla was własnoręcznie udekorowała, albo inne plastikowe opakowanie, które dostaliście przy zakupie co najmniej 10 paczek chusteczek. My, jeżeli jedziemy na krótko, to nawet nie bierzemy ze sobą pełnego opakowania, ale takie do połowy opróżnione. I już trochę miejsca mamy zaoszczędzone, a że widywaliśmy rodziców, którzy w ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, że takie rzeczy zupełnie niepotrzebnie je zajmują, stąd w ogóle myśl, aby ten temat poruszyć. 

chusteczki nawilżane dla niemowląt

2. Mleko modyfikowane – nasz sposób na podróż przewiduje zastąpienie mleka kaszką dziecięcą już zawierającą mleko modyfikowane. Dostarcza ona Oli niezbędnej dziennej porcji mleka, a przy tym załatwia nam śniadanie i kolację. Jest to wybitnie użyteczne rozwiązanie, gdy trafi nam się hotel bez śniadania. Wystarczy butelka wody mineralnej i śniadanie dla Oli mamy załatwione przed wyjściem z pokoju. 

3. Miseczki na kaszkę też nie wozimy ze sobą. Zazwyczaj w pokoju hotelowym znajdziecie jakieś szklanki, które objętościowo świetnie nadają się do przyrządzenia posiłku dla dziecka. A na kolację i tak zazwyczaj lądujemy gdzieś w restauracji, gdzie po prostu prosimy o miseczkę dla niej. 

milk pudding for babies

4. Bawełniane śliniaczki. Roczne dziecko jedzące posiłek, przypomina czasem małą trąbę powietrzną, czego oznaki możemy znaleźć nie tylko na wszystkich ścianach dookoła, ale czasem nawet na suficie. To w domu, we własnym krzesełku. A co dopiero w podróży, gdzie nie ma krzesełka i nie ma jak utrzymać dziecka w jednym miejscu! Zwykłe bawełniane śliniaczki nie pomogą, ale tych chyba już w dzisiejszych czasach nikt nie używa. Na pewno zdążyliście już odkryć błogosławieństwo, jakim są te foliowe czy silikonowe śliniaki. Naszych używamy na co dzień w domu, ale szczególnie doceniamy je w podróży. Szerokie, duże a przy tym zmywalne. Po skończonym posiłku wystarczy opłukać, go pod kranem, a jak nam się poszczęści to może nawet wytrzeć chusteczką. 

śliniak dziecięcy

5. Ulubiona 50 centymetrowej lalka przytulanka! No niestety, musicie jakoś się z tym uporać, bo pomysł ciągnięcia ze sobą przez świat wielkiej lalki lub kochanego misia skutecznie odsuwa was od możliwości zmieszczenia się w bagaż podręczny. Zamiast niego z całej sterty zabawek, którą pewnie macie w domu, wybierzcie coś, co wypada najlepiej w stosunku wielkości do umiejętności przyciągnięcia uwagi dziecka. Polecamy książeczki! Łatwo można je wcisnąć do plecaka, a są w stanie zaciekawić, przynajmniej Olę, na całkiem długą chwilę.

6. Szpileczki. Tak mamuniu, Twoje szpileczki. I japonki, i klapki, i trampki… Chwila zastanowienia i wybierasz jedną (!) parę butów na cały wyjazd. Najlepiej coś wygodnego do biegania cały dzień, a o szpileczkach na romantyczną kolację wieczorem ze smutkiem zapominasz. Z resztą z małym dzieckiem o tych romantycznych kolacjach pewnie też… I szczerze mówiąc to chyba jest ten punkt, dzięki któremu zaoszczędzicie najwięcej miejsca :)dziecko w podróży

7. Wanienka do kąpieli! Nawet ta dmuchana, która zajmuje wybitnie mało miejsca zostaje w domu. Niech Wam nawet nie przejdzie przez myśl pomysł, że jest to rzecz niezbędna. No, może podróżując samochodem można ją wrzucić do bagażnika, ale przy locie samolotem to zdecydowanie przesada. Ale nie żałujcie tej decyzji, dzięki temu nauczycie się jak wykąpać niemowlę w każdych warunkach a i cały proces mycia skrócicie do minimum i zamiast półgodzinnej zabawy w wannie, 5 minutowy prysznic i będziecie mieć sprawę załatwioną.

dziecko w samolocie

8. Jak już jesteśmy przy kąpieli, to ręcznik raczej też zostaje w domu. No chyba, że wasz maluch ma wybitnie wrażliwą skórę i nie toleruje niczego co nie jest uprane w dziecięcym proszku. Wtedy nie ma wyjścia, ale też pamiętajcie, żeby wybrać ten najmniejszy, który macie w domu. A jeżeli dziecko nie jest tak wrażliwe, to nastawcie się koniecznie na korzystanie z ręczników hotelowych. 

A teraz mimo wszystko, tak na szybko o tym, czego nie można pominąć i trzeba zmieścić do bagażu podręcznego: pieluchy (plus te do kąpieli), apteczka (przynajmniej z lekami przeciwbólowymi i nawadniającymi), kosmetyki w małych buteleczkach – dla Oli przynajmniej coś do mycia i szczoteczka do zębów, balsam do opalania z wysokim filtrem, łyżeczka, obiadek w słoiku na drogę. Ubrania i tym podobne oczywistości pomijamy. A jakie Wy macie doświadczenia z pakowaniem? Mieścicie się jakoś, czy pakowanie oznacza dla was czystą rozpacz?

pakowanie bagażu podręcznego

Comments (3)
  1. Natalia | Biegun Wschodni 20/01/16 at 09:04

    Ja bym to jeszcze bardziej odchudziła. Planuję w ogóle nie używać chusteczek nawilżanych, więc i w podróży będą zbędne. Zamiast tego waciki kosmetyczne (suche) + woda, którą i tak mamy zawsze przy sobie. Dużym ułatwieniem jest też karmienie piersią, nawet do 2 roku życia. Pod warunkiem oczywiście, że ma się warunki. Odpadają słoiczki, butelki, mleczka itp

  2. Mama MI 16/07/16 at 21:36

    Właśnie wróciłam z pierwszych zagranicznych wakacji z 3 miesięcznym dzieckiem i zgadzam się, że karmienie piersią jest błogosławieństwem:) i jak dla mnie nie ma sensu wozić pampersow i pieluch do pływania, przynajmniej do cywilizowanych krajów, bo kupić je można wszędzie, chyba że Wasze dziecko jest wyjątkowo wrażliwe na zmianę pieluch. Za to dmuchany malutki basenik się świetnie sprawdził, nie trzeba było całej wanny wody napuszczac:)

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *