Język

Poranek w Suchumi: kawa i domino

Posted Blog

Kiedy Bóg rozdawał narodom ziemie, Abchazi nie przyszli. Pojawili się dopiero następnego dnia przepraszając i tłumacząc, że mieli gości. „Nie mogliśmy ich przecież zostawić” – mówili. Oczywiście wszystkie ziemie już były rozdzielone, ale wzruszony Bóg powiedział: jest jeszcze jeden zakątek, najpiękniejszy ze wszystkich, chciałem zostawić go dla siebie, ale oddam wam. Tak Abchazi osiedlili się w jednym z najpiękniejszych zakątków świata. To oczywiście tylko legenda, jaką możemy usłyszeć w wielu państwach, a droga Abchazji do własnego państwa była długa i wyboista, jednak odpoczywając w cieniu palm nad Morzem Czarnym możemy naprawdę poczuć się jak w raju.

Sukhumi Abkhazia

Suchumi, chluba Związku Radzieckiego

Poranek w Abchazji przywitał nas upałami, panujący tutaj subtropikalny klimat powoduje, że latem mimo wczesnej pory temperatura przekracza 30 stopni C. Odruchowo pierwsze kroki skierowaliśmy na wybrzeże, morska bryza i cień rzucany przez palmy dają odrobinę ochłody, a widok na ośnieżone masywy Kaukazu schodzące wprost do morza skutecznie poprawia nastrój. Kilka dekad temu Suchumi uchodziło za najbardziej luksusowy kurort ZSRR i najpiękniejszą riwierę Morza Czarnego. Dziś samo miasto nie wygląda okazale. Niewiele zostało z miasta będącego mieszaniną orientu i socrealizmu. Stare budynki się rozpadają, a nowe budowane są w raczej kiczowatym stylu, jedyne co się wyróżnia to odremontowane nabrzeże. Jednak po przejściu kilkuset metrów okazuje się, że to tylko kilka odrestaurowanych budynków, parę fontann, mała architektura, a dalej zaczynają straszyć ruiny starego portu morskiego, ładne zadbane chodniki ustępują ogólnemu bałaganowi.

Sukhumi, Abkhazia

Wracamy pod nabrzeżną kolumnadę, to centralny punkt deptaku, w okolicach znajduje się najwięcej restauracji, wieczorami panuje największy tłok, kilka kroków stąd obraduje rząd, obok zbudowano nową siedzibę teatru dramatycznego. Wczesnym rankiem w mieście otwarta jest tylko mała kawiarenka. Mamy mały problem, gdyż nie mamy lokalnej waluty, czyli rosyjskich rubli, sprzedawca na gruzińskie lari reaguje mocno alergicznie. W kwestii dolarów mówi, że nie zna kursu. Na szczęście nie przeszkadza mu to poczęstować nas kawą – mówi, że zapłacimy następnym razem.

Coffee in Abkhazia

Kawa z piasku

W Abchazji parzenie kawy to cały rytuał, który odbywa się na rozgrzanym piasku. Po uprzednim wsypaniu kawy i cukru, tygielek z wodą stawia się na gorący piasek. Kawę doprowadza się do wrzenia, gdy napar zaczyna się unosić, a na powierzchni powstaje gęsta kremowa piana, proces natychmiastowo się przerywa. Aby otrzymać mocniejszy i bardziej intensywny napar można po doprowadzeniu kawy do wrzenia, odstawić ją na moment i podgrzać ponownie. Na czym polega sekret parzenia na piasku? Właśnie na tej możliwości dokładnej kontroli nad procesem parzenia poprzez regulowanie głębokości zanurzenia tygielka, czy jego kąta nachylenia. No i świetnie to wygląda. Kawa jest pyszna, podawana w małych czarkach podobnych do tych na espresso, czarna jak smoła, gęsta i aromatyczna. Aby ukryć gorzkość do kawy niejako z automatu dodawany jest cukier.

Coffee in Abkhaziakawa w Abchazjikawa w Abchazji

Republika dominowa

Delektując się kawą przyglądamy się kawiarnianym gościom na sąsiednim stolikom. Wszyscy piją kawę, palą papierosy, ale to co odróżnia tę od innych europejskich kawiarni to domino. Gra, która dominuje w Abchazji, grają w nią dosłownie wszyscy od dzieci po starców, na niektórych stolikach gra się również w szachy, ale to pewnie wpływy dużej ormiańskiej diaspory w Suchumi. Palące słońce, palmy i domino nasuwają skojarzenia z Karaibami, gdzie gra w domino jest również bardzo popularna. Pamiętacie określenie republika bananowa dla krajów politycznie uzależnionych od Wielkiego Brata? Ze względu na podobną sytuację polityczną Abchazji i republik bananowych oraz wysoką popularność domina w tych państwach, ktoś kiedyś ukuł na nie wspólne określenie „republika dominowa”. Abchazi na pewno by się nie ucieszyli z tego określenia ale faktem jest, że przy pomocy domina starali się zaistnieć na międzynarodowej scenie. W 2011 roku w Suchumi zorganizowano mistrzostwa świata w domino i były to pierwsze i jak dotąd ostatnie międzynarodowe zawody w Abchazji. Wszyscy żyli tymi zawodami, pokładali nadzieje, że po przyjechaniu wielu reprezentacji z całego świata droga Abchazji do uznania na arenie międzynarodowej będzie stała otworem. Mistrzostwa były sukcesem organizacyjnym, mimo protestów Gruzji przyjechało ponad 200 zawodniczek i zawodników z ponad 25 krajów świata, również z Unii Europejskiej czy USA. Wygrała Dominikana i na tym koniec, nie zmieniło to sytuacji geopolitycznej w Abchazji ani o jotę. 

Domino w Abchazji Dominoes in Abkhazia

Korzenie domina sięgają Chin i Indii. Obecnie, oprócz najbardziej kojarzących się z grą krajów Ameryki Łacińskiej, gra się również w całym Maghrebie i na Bliskim Wschodzie. W Abchazji rozgrywka odbywa się trochę inaczej, najczęściej na pieniądze, bez kojarzącego się z grą zgiełku i krzyków, gra toczy się w całkowitej ciszy. Albo z atencji do samej gry, a może żeby nie przeszkadzać grającym obok szachistom? Może stawki są tak duże, że jedynymi przejawami wzmożonego napięcia są odpalane jeden za drugim papierosy? Grać w domino można na wiele sposobów, te najpopularniejsze, turniejowe zasady nie przypominają znanej nam z przedszkola gry. Na stronie międzynarodowej federacji domino możemy przeczytać, że losowość tej gry jest mniejsza niż pokera i wymaga o wiele większych zdolności intelektualnych. Grają starcy i młodsi, hazardowe tło gry schowane jest na bok, nie przypomina znanych z pokera rzucanych na stół banknotów, wszystko liczone jest na wielkich drewnianych liczydłach, a rozliczenie następuje na końcu. Te liczydła, które do dziś możemy spotkać w niektórych sklepach na wschodzie zastępują znany graczom w domino cribbage, czyli specjalną deskę z otworami, na której każdy z graczy ma swój tor i przesuwając kołeczki zaznacza liczbę zdobytych punktów. Potrzeba matką wynalazku, a tutaj wystarczą stare liczydła.

Chess in Sukhumi

Gra wciąga, nawet nie zauważamy jak dużo czasu spędziliśmy na obserwacji graczy. W związku z tym, że słonce było coraz wyżej i robiło się naprawdę gorąco, gracze powoli znikali. Powrócą w to samo miejsce wieczorem. My postanawiamy udać się na poszukiwanie hotelu. Z tym akurat poszło dość łatwo, ale nakręceni grą szukaliśmy jakiś kropkowanych kamieni na pamiątkę, a z tym nie było tak prosto. Na szczęście w Polsce poszło już łatwiej, sami w zasadzie od nowa poznajemy tę grę, w czym dzielnie oczywiście asystuje nam Ola.

Comments (3)
  1. polakogruzin 29/09/15 at 16:49

    Dobrze, że macie takie pozytywne wrażenia z Abchazji, dobrze, że otworzyła się ona na turystów i że można bezpiecznie wjechać z Gruzji. Zanim ja ze swoimi „wpisami” dojadę tam to jeszcze chwilę minie więc tym bardziej miło przeczytać o tym ciężkim kawałku Kaukazu u kogoś :)

    • Magdalena Kuźma 29/09/15 at 18:36

      Rzeczywiście wrażenia mamy jak najbardziej pozytywne i szczerze polecamy wycieczkę w te rejony!

  2. Sylwia 30/12/18 at 11:05

    Jak ja zazdroszczę! Cudowne miejsce, chciałabym kiedyś tam pojechać. A co do kawy z piasku, to identyczną piłam kilkanaście lat temu w restauracji we…Lwowie. Smak pamiętam do dzisiaj. Najbardziej gęsta jaką piłam. Pozdrawiam :)

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *