Język

Browar Miejski Gloger

Posted BlogOn the table

Pod koniec XIX wieku w położonym pod Białymstokiem Jeżewie Starym Zygmunt Gloger, znany etnograf i historyk rozpoczął warzenie piwa. Browar istniał do 1954 roku i przez cały okres funkcjonowania cieszył się bardzo dobrą renomą. Obecnie to tylko historia i zabytkowe ruiny nieopodal Tykocina. Do tej tradycji postanowili nawiązać twórcy nowego białostockiego browaru rzemieślniczego Gloger. Czy im się to udało? Postanowiliśmy to sprawdzić. 

Browar Miejski Gloger

Piwna rewolucja u bram

Polskę zalewa piwo nowej fali, mamy już ponad 100 nowych browarów, kilkaset premier piwnych rocznie. Fala rewolucji dotarła również na Podlasie. Obok już istniejących minibrowarów Słodowy Dwór i Stara Szkoła nadszedł czas na Browar Miejski Gloger. W czasach rozkwitu piwnej turystyki, często browar staje się wizytówką regionu czy miasta i przyciąga turystów. Tak było również z nami. Mimo, że nie jesteśmy piwnymi sensorykami, to podczas naszych wędrówek po świecie w niektóre miejsca wybieramy się tylko po to, aby odwiedzić browar czy festiwal piwny. Na wieść o nowej warzelni, szczerze ucieszyliśmy się i liczyliśmy na ciekawą produkcję z naszego miasta, która obok oczywistych naturalnych walorów, historii, kultury i zabytków mogłaby być jednym z powodów dla odwiedzenia Podlasia.

BROWAR MIEJSKI GLOGERMiejski Browar GlogerMiejski Browar Gloger

Browar Miejski Gloger

Browar położony jest trochę na uboczu, przy drodze wylotowej z miasta w kierunku Augustowa. Obok warzelni otwarto salę restauracyjną i tam skierowaliśmy swoje pierwsze kroki. Całość sprawia dobre wrażenie. Jak w wielu browarach restauracyjnych centralny punkt lokalu stanowi część warzelni. Budynek jest dość duży, na zapleczu znajduje się również spory ogródek. Dziwią tylko godziny otwarcia restauracji: w tygodniu zamykana jest o 21.00. Praktyka pokazuje jednak, że gdy klienci dopisują, czas pracy jest trochę przedłużany. Do piwa możemy spróbować również kuchni polskiej z golonką i kiełbaskami na czele. Wegetarianie nie znajdą tu niczego ciekawego, pozostaliśmy przy piwie. Zaskakujący jest fakt, że browar od początku wystartował z ofertą aż dziesięciu warzonych na miejscu piw. Dość odważne. Piwa dostępne są z beczki i w butelkach. Niestety smuci brak degustacyjnych pojemności, które są już standardem w lokalach serwujących szeroki wybór dobrej jakości piw. Wszystkiego nie dało się spróbować na miejscu, zapoznaliśmy się tylko z częścią produkcji, ale kilka butelek pozostałych gatunków zabraliśmy do domu.

BROWAR MIEJSKI GLOGER

Pustka, czyli górna fermentacja

Jako wielbiciele piw nowofalowych rozpoczęliśmy od India Pale Ale, które jak się potem okazało było jednym z najsłabszych piw w ofercie browaru. Piwo niepasteryzowane, 16°Blg, 6,2% alkoholu. Ani w lokalu, ani na etykiecie nie znaleźliśmy informacji, jakie chmiele i słody zostały użyte do warzenia piwa, ani ile wynosi IBU. Ten brak informacji dotyczy wszystkich „Glogerów”. Polska IPA jest ciemna, mętna i ma bardzo słabą pianę, aromatów praktycznie żadnych. Na pewno nie spodziewajcie się cytrusów, żywiczności i podobnych, kojarzących się z amerykańskimi chmielami aromatów. Smak również nas rozczarował, goryczka okazała się bardzo słaba. Piwo to szczególnie źle wypadło testowane z butelki, na miejscu w browarze wydawało nam się ciut lepsze. 

Gloger Herbowy, czyli piwo pszeniczne górnej fermentacji o 12,6°Blg i 5,4% alkoholu. Pierwsze wrażenia mieliśmy pozytywne, dość dobra piana, przyjemny wygląd. W aromacie na pewno nie dominowały banany, jak mogliśmy przeczytać na etykiecie, mimo to piwo było całkiem przyjemne. Głównie wyczuliśmy nuty pszeniczne. Piwo bardzo wytrawne, orzeźwiające, chociaż dominująca w smaku kwasowość nie wszystkim może przypaść do gustu. Warto zwrócić uwagę na nazwę Herbowe – to przed czasami Kompanii Piwowarskiej sztandarowy produkt browaru Dojlidy z Białegostoku. Mimo że był to zwyczajny lager, do dziś ta nazwa dobrze kojarzy się w tym regionie. Wydaje się jednak, że Gloger Herbowy nie powtórzy sukcesu tamtego piwa.

BROWAR MIEJSKI GLOGER
 
Kolejnym degustowanym było piwo Rubinowe, czyli Red Irish Ale o ekstrakcie 12,5° i 5% alkoholu. Kolor miedziany, piana ładna, ale bardzo nietrwała. Aromat słaby, słodowy, podobnie jak smak. Ciężko wyczuć jakiekolwiek nuty chmielowe, goryczka o dziwo umiarkowana, ale bardzo szybko znikająca. Piwo sprawiło wrażenie pustego. Bez żalu przeszliśmy do kolejnego.

Na miejscu w lokalu obsługa najbardziej polecała Stouta, co chyba nie jest do końca  dobrym posunięciem. Piwo to jest co najwyżej średnie. Ekstrakt 14°, 5,7% alkoholu, kolor ciemnobrązowy, piana ciężka do wzbudzenia, nietrwała. W Gloger Stoucie dominują aromaty palone. Piwo wydało nam się raczej słabo chmielone, goryczka była niewielka, a ogólne wrażenie kiepskie. Jak możemy przeczytać na etykiecie, z założenia piwo miało być treściwe, z aromatem kawy i karmelu. Jednak aby którąś z tych rzeczy w nim odnaleźć trzeba się naprawdę postarać.

Dolna fermentacja, czyli klasyka też leży 

Zaczęliśmy od piwa Marcowego. Historycznie piwo marcowe produkowane było w pierwszych tygodniach wiosny i leżakowało aż do jesieni. Swoją sławę zawdzięcza głównie monachijskiemu festiwalowi Oktoberfest. Tutaj raczej piwo nie było aż tak długo leżakowane, mimo to Gloger Marcowy wypadł dość dobrze. Złota barwa, słodowy smak, piana niestety szybko ulotna. Dość pijalne. Ekstrakt 13,7°, zawartość alkoholu 5,8%.

Drugim „dolniakiem” jakiego spróbowaliśmy był Gloger Premium, reklamowany jako klasyczny pils. Kolor złoty, piania ładna, biała, ale szybko opadająca, w smaku wyczuwalna goryczka. Mogłoby to być całkiem dobre piwo, gdyby nie bardzo nieprzyjemny aromat. Znawcy branży pewnie napisaliby, że to DMS, jednak my, jako że nimi nie jesteśmy, ograniczymy się do wyrażenia swojej ogólnej dezaprobaty dla tego piwa, a zwłaszcza jego aromatu. Ekstrakt 13,5°, zawartość alkoholu 5,2%.

BROWAR MIEJSKI GLOGER

Golger Złote z kolei oceniliśmy jako najgorsze piwo z tego browaru (ekstrakt 10°, 4,1% alkoholu). Barwa słomkowa, piany praktycznie brak, za to w aromacie dominuje zgnilizna, jakby nuty siarkowodoru. Zapach jest silny, wręcz odpychający. Piwo niestety poszło w odstawkę, żeby nie powiedzieć, że wylądowało w zlewie. W związku z tym, że podobne wrażenie odnieśliśmy przy Classicu (12,5°, 5,2%) dalej nie szukaliśmy i na tym zakończyliśmy nasze spotkania z browarem Gloger. Szkoda, że te dwa piwa, również nazwami nawiązujące do marek produkowanych kiedys przez Browar Dojlidy, okazały się pełne wad.

W ofercie browaru są jeszcze dwa piwa: Brylant Jasny i Pszeniczne Ciemne. Nazwa Brylant Jasny miała na pewno nawiązywać do cenionego, sztandarowego produktu browaru w Jeżewie Starym. Czy im się udało polecamy sprawdzić samodzielnie, my na razie zrezygnujemy. Na podstawie wypróbowanych rodzajów wydaje nam się, że piwa Gloger nie są warte swojej, bądźmy szczerzy, wygórowanej ceny. Tym bardziej, że rynek piw kraftowych oferuje ogromny wybór o niebo lepszych piw, w znacznie lepszych cenach. Za tę kwotę spokojnie można napić się czegoś naprawdę dobrego.

Żeby nie przedstawiać wszystkiego w czarnych barwach, musimy przyznać, że estetyczna strona projektu Gloger ma się całkiem nieźle. Etykiety na butelkach są klasyczne, ale dzięki temu estetyczne i robiące dobre wrażenie. Docenić należy też ciekawe kapsle z logo browaru. Pozostaje mieć nadzieję, że warzelnia zacznie się rozwijać i z czasem zaproponuje coś lepszego. Może to po prostu kwestia pierwszej warki, a z każdą następną poziom jakości będzie się podnosił, zobaczymy. Może na początek trzeba było skupić się i dopracować kilka gatunków piwa, a nie od razu warzyć dziesięć? Kto wie? Do tego przydałoby się więcej informacji na temat konkretnych piw na ich etykietach. Zabrakło nam choćby opisów zastosowanych odmian chmieli, słodów, czy wartości IBU.

Browarowi Gloger życzymy powodzenia w dalszej produkcji i trzymamy kciuki za podniesienie jakości, bo inicjatywa z przywołaniem tradycji dobrych lokalnych piw jest świetnym pomysłem i wróżbą potencjalnego sukcesu na rynku kraftu, ale i świetną okazją do zapoznania szerszego grona Białostoczan z innymi niż standardowy lager gatunkami piw.

Pierwsze trzy piwa testowaliśmy z beczki i butelki, pozostałe z butelki.

Gloger Browar Miejski

Comments (4)
  1. Nieustanne Wędrowanie 12/07/15 at 11:24

    Świetny pomysł na wpis :) We Wrocławiu też mamy coś podobnego (tak przynajmniej mi się wydaje) :)

  2. lukasz 12/07/15 at 11:26

    WOW – pierwszy raz słyszę – fajna sprawa te lokalne browary – warto promować!

  3. PatTravel 12/07/15 at 13:40

    Lubię takie wpisy, co zresztą widać u mnie ;p

  4. Darek 11/08/15 at 10:36

    I am so excited about the craft-beer revolution in Poland. I live right on the Czech-Polish border – a few years ago the Polish beer was a joke in comparison to Czech products, but it took a radical turn since then. Czech beer scene is boring and conservative, Polish rules.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *