„Ulisses” – podejście drugie. Dublin Jamesa Joyce’a
Chyba każdy kiedyś próbował lub przynajmniej nosił się z zamiarem spróbowania przeczytania „Ulissesa” Jamesa Joyce’a. My też. Ale uczciwie przyznaliśmy się przed sobą, że żadnemu z nas to nie wyszło. Cała nadzieja w naszej córce, może ona uratuje honor rodziny. Ma na to jeszcze trochę czasu a na razie będzie świadkiem drugiego podejścia rodziców do tego tematu. Zdecydowaliśmy, że to właśnie Ulisses i inne dzieła Joyce’a poprowadzą nas uliczkami Dublina.
1. Pierwszy punkt naszej wycieczki znajduje się poza ścisłym centrum miasta, na ulicy Eccles. Mieszkanie pod numerem 7, w którym Leopold Bloom rozpoczął swój słynny dzień już dziś nie istnieje. Pod numerem 7 znajduje się szpital a znak Mater Private Hospital mieści się dokładnie tam, gdzie kiedyś były drzwi wejściowe do domu Bloom’a. Fanów „Ulissesa” ucieszy zapewne fakt, że drzwi zostały uratowane przed zniszczeniem w czasie rozbiórki kamienicy i znajdują się dziś w James Joyce Center przy North Great George’s Street. Naprzeciw szpitala na Eccles Street prywatna klinika pod numerem 78 ozdobiła swój budynek szczegółami związanymi z powieścią Joyce’a. Nie dajcie się jednak zwieść, to nie jest prawdziwy dom Bloom’a.


2. Leżący nieopodal kościół Św. Jerzego również pojawił się w Ulissesie. To jego dzwony dobiegały do uszu głównego bohatera będącego w swoim domu przy Eccles St. 7. Kościół zbudowano na początku XIX wieku. Jego cechą charakterystyczną jest sześćdziesięciometrowa iglica i czterokolumnowy portyk. W 1991 został on przekształcony w obiekt świecki i od tego czasu pełnił różne funkcje, między innymi był siedzibą teatru. Dziś jest w remoncie a dzwony, których bicie słyszał Bloom zostały przeniesione do Taney Church w Dundrum.
3. Szybko przenieślimy się na O’Connel Street, gdzie znaleźliśmy pomnik Charlesa Stewarta Parnella. Postać polityka jest zdominowana przez stojący za nim siedemnastometrowy obelisk wykonany z litego marmuru. Ideały, o które walczył Parnell były również bliskie Joyce’owi, więc wielokrotnie gościł on w twórczości Joyce’a. Ten XIX-wieczny polityk był przywódcą ruchu na rzecz autonomii Irlandii i o mały włos osiągnąłby sukces w latach 80. XIX wieku czyli 30 lat przed faktycznym ogłoszeniem niepodległości przez Irlandię. Postać Charlesa Parnella pojawia się u Joyce’a między innymi w „Portrecie artysty z czasów młodości”. W czasie bożonarodzeniowej kolacji w domu Stephena Dedalusa dyskusja na temat Parnella staje się przyczyną rodzinnej awantury.
4. Dalej spacerując wzdłuż ulicy trafiliśmy na General Post Office, czyli główną siedzibę poczty irlandzkiej – jest to monumentalny granitowy budynek położony przy O’Connel Street. Jest miejsce to jest znaczące dla historii Irlandii, ponieważ w czasie powstania wielkanocnego w 1916 to tutaj znajdowała się kwatera główna przywódców rebelii i to właśnie tu, na schodach Poczty, ogłoszono niepodległość kraju. Gmach powstały w 1818 roku charakteryzuje się sześciokolumnowym portykiem; ciekawostką jest to, że pierwotnie w tympanonie znajdowały się królewskie ramiona, usunięto je przy remoncie w 1920 roku. Budynek pojawiał się w twórczoścj Joyce’a, ale nie odegrał w niej żadnej znaczącej roli. W „Ulissesie” wspomniany był jedynie jako miejsce urzdędowania pucybutów.
5. Trinity College – to położona po drugiej stronie rzeki Liffey XVI-wieczna uczelnia dublińska. Uczelnia prowadzona była wyłącznie dla i przez protestantów, katolicy nie byli przyjmowani tam w ogóle do 1793 roku a aż do 1873 roku musieli się liczyć z różnymi ograniczeniami np. brakiem możliwości korzystania ze stypendiów czy uzyskania profesury. Jeżeli mimo tego, znaleźli się katolicy chętni do wstąpienia w szeregi jej studentów, musieli się najpierw zgłosić do swojego biskupa w celu uzyskania stosownego pozwolenia. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do 1970 roku czyli do całkiem niedawna. Warta uwagi jest biblioteka College’u – posiada ona około 5 milionów egzemplarzy druków i ważne rękopisy, jak na przykład Księga z Kells pochodząca z 800 roku. Księgę i inne manuskrypty można obejrzeć w bibliotecznym muzeum, nad którym znajduje się imponujący Long Room przechowujący część zbiorów. Sam Joyce był katolikiem i może właśnie dlatego Bloom mijając dom rektora mówi, że nigdy by tam nie zamieszkał, nawet gdyby mu zapłacono.






6. Kierując się na zachód Dame street w poszukiwaniu Dolphin House – kolejnego punktu związanego z Joyce’em minęliśmy miedzy innymi miejski ratusz, Dublin Castle i nie wiedząc, jak i kiedy dotarliśmy do Katedry Kościoła Chystusowego. Słońce niesmiało oświetlało Katedrę, a my zdaliśmy sobie sprawę, że to, czego szukaliśmy na pewno jest już gdzieś za nami.


Nie było sensu udawać – zgubiliśmy się. Okazało się jednak, że ma to też swoje dobre strony bo tuż obok katedry znajduje się lokal, który i tak planowaliśmy odwiedzić – Leo Burdock, bar serwujący tradycyjne fish&chips od 1913! To chyba najpopularniejsze tego typu miejsce w całym Dublinie. Fish&chips sprzedawane na wynos są nadal klasycznie zawijane w papier. Nie tak jak kiedyś we wczorajszą gazetę, ale w zwykły szary papier.
Pomimo, że w Leo Burdock poszło nam szybko, za chwilę okazało się, że jest już ciemno a cierpliwość Oli do biegania po mieście też już się kończy. Nie zostało nam nic innego, jak zakończyć nasze wędrówki tego dnia. Ola wygrała z Joyce’em i popchaliśmy jej wózek w kierunku hotelu. A więc tak, jak nie udało nam się przeczytać książki, tak nie dokończyliśmy zwiedzania Dublina szlakiem „Ulissesa”. Odłożona na półkę książką na pewno będzie nam przypominać, że warto wrócić do Dublina i zgłębić ją błądząc po uliczkach miasta. Miejmy nadzieję, że może kiedyś Oli pójdzie lepiej zarówno z Dublinem, jak i „Ulissesem”.







Marcin Nowak 24/03/15 at 23:04
Super wpis i zdjęcia! Świetnie, że właśnie od tej storny ugryzione miasto. Uwielbiam właśnie takie odkrywanie miast. Na pewno jakbym odwiedził Dublin to też bym szukał tych miejsc.