Język

Naddniestrze – kraj, który nie istnieje

Posted Blog

Jeżeli nie wstrzymacie działań wojennych, to jutro śniadanie zjem w Tyraspolu, obiad w Kiszyniowie, a kolację w Bukareszcie – takimi słowami generał Lebied zatrzymał marsz Mołdawskich wojsk w 1992 roku i de facto stworzył nowe państwo na mapie Europy: Naddniestrzańską Republikę Mołdawską, oficjalnie pozostające w bliskich stosunkach i w strefie wpływów Federacji Rosyjskiej. Groźba Lebiedia była tak skuteczna, że porozumienie pokojowe podpisano następnego dnia. Przez kolejne dwadzieścia lat sytuacja nie uległa zmianie. 

Tiraspol, Soviet House, Lenin monument

JAK TO SIĘ STAŁO

Nie do końca prawdą jest, że Naddniestrze zostało stworzone przez Lebiedia w 1992, bo już 1990 region ogłosił niepodległość względem Mołdawii na wieść o pomyśle połączenia jej z Rumunią. Wówczas decyzję tę uznały jedynie państwa takie, jak Abchazja i Osetia Południowa i tak z resztą pozostało do dziś. W 1992 roku władze Mołdawii postanowiły siłą opanować zbuntowaną republikę, ale w jej obronie stanęła Rosja, w osobie wspomnianego wyżej generała Lebiedia. To wtedy właśnie padły te słowa, które doprowadziły do zawarcia porozumienia, i powstrzymały od interwencji wojska rosyjskie stacjonujące w Naddniestrzu. O nadal silnych wpływach rosyjskich w republice niech świadczy fakt, że po tym jak samozwańcza Republika Krymu zdecydowała o przystąpieniu do Federacji Rosyjskiej, parlament Naddniestrza wystosował do Kremla identyczną propozycję. Na razie pozostała ona bez odpowiedzi, a na jak długo, zobaczymy.

Transnistria, Tiraspol

Dziś oficjalnie nieuznawana republika zajmuje 10% terytorium Mołdawii na lewym brzegu Dniestru. Jej mieszkańcy to w mniej więcej zbliżonych częściach Rosjanie, Mołdawianie i Ukraińcy, którzy zgodnie optują za kontynuowaniem przez Naddniestrze drogi do niepodległości. Pomimo, że państwo faktycznie nie istnieje, to ustanowiło ono kontrole graniczne, ma swój rząd i prezydenta, a nawet własną walutę. Stolicą Republiki jest Tyraspol – niewielkie miasto położone w południowej części wąskiego pasa ziemi zajmowanego przez Naddniestrze.

Transnistria, Tiraspol

Ponieważ republika pozostaje w rosyjskiej strefie wpływów, wszystkim, a zwłaszcza tym patrzącym a perspektywy zachodu, wydaje się, iż jest to nic innego, jak jeden wielki relikt komunizmu. Jako państwo nie utrzymujące stosunków z innymi poza Rosją krajami, Naddniestrze rzeczywiście pozostaje w pewnej izolacji względem świata. Trzeba jednak przyznać, że co do rozwoju społeczno-gospodarczego nie odbiega od całej Mołdawii, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że ją wyprzedza.

Ponieważ Naddniestrze pierwszy raz udało nam się odwiedzić w czasach, kiedy jeszcze nie było z nami Oli, możemy opowiedzieć Wam o tym, jak republika się zmienia, rozwija i jak prezentuje się na tle Mołdawii. Już przekraczając granicę czuje się dramatyczną zmianę. Przede wszystkim, jeżeli chodzi o nawierzchnie dróg. Ulice nagle stają się szersze, bardziej równe i pozbawione tego ogromu dziur i wyłomów, które widzieliśmy w Mołdawii. Właściciel wypożyczonego tam auta nie pozwolił nam na zabranie go do Naddniestrza, więc zostawiliśmy je po stronie Mołdawskiej, a po pieszym przekroczeniu granicy zaczęliśmy rozglądać się za taksówką. Przejście w tę stronę pokonaliśmy sprawnie, podobnie jak wcześniej, ale w pamięci ciągle mieliśmy gimnastykę pod hasłem, jak tu nie dać łapówki i jak najprędzej opuścić granicę, odbytą przy wyjeździe z Naddniestrza. Zatrzymany taksówkarz okazał się Mołdawianinem, chyba przez przypadek odwiedzającym Naddniestrze, ale jak to taksówkarz, nie mógł odmówić sobie okazji do zarobienia na turystach i zabrał nas do Tyraspola oczywiście za jakąś zabójczą cenę.

Dla turysty 150-tysięczny Tyraspol sprowadza się w zasadzie do głównej ulicy i może kilku punktów położonych nieco dalej od niej. Główna arteria jest szeroka, czasami nawet rozlewająca się w coś na kształt placu, albo co najmniej lądowiska dla samolotów. Asfalt jest prawie równy, dziur nie widać, krawężniki rzeczywiście nieco na socjalistyczną modłę, wysokie i pomalowane na biało. Spacer główną aleją zajął nam nieco więcej czasu niż ostatnio, bo tym razem towarzyszące nam małe nóżki Oli nie nadążały przebierać w palącym słońcu. Jak nam szło zobaczcie tutaj:

Niewątpliwą zaletą Tyraspola jest to, że co kilka metrów rozstawione są budki ze słynnym kwasem chlebowym – orzeźwiającym, chłodnym napojem serwowanym wprost z beczki. Co prawda kwas fortuny nie kosztuje, ale jego zdobycie nie jest takie proste. Zasadniczą kwestią, dla łaknących orzeźwienia, jest fakt, że w pozyskaniu go nie pomogą, ani mołdawskie leje, ani Rosyjskie ruble, ani tym bardziej euro i dolary. Szanowny turysta zobowiązany jest posiadać lokalną walutę – naddniestrzańskie ruble i za ich pomocą dokonywać wszelkich transakcji w kraju. Kantorów na szczęście nie brakuje, więc już po chwili można raczyć się świeżym kwasem. Nawet Ola, za namową sprzedawczyni skusiła się na spróbowanie i o dziwo kwas całkiem jej posmakował. Spacer ulicą 25 października rozpoczęliśmy od budynku położonego przy Parku Zwycięstwa, Teatru Dramatycznego i udaliśmy się w kierunku zachodnim.

Transnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolTransnistria, Tiraspol

Już na początku alei warto zboczyć i odwiedzić całkiem niedaleko położony zakład najbardziej znanej marki naddniestrzańskiej Kvint. To producent świetnego koniaku i wina, które w większości trafia na rynek rosyjski. Zwiedzanie fabryki możliwe jest tylko w tygodniu, ale już pamiątkowe zakupy w przyzakładowym sklepiku – codziennie. Chociaż na same zakupy nie warto iść aż do fabryki, bo na głównej alei Kvint posiada swój sklep, w którym w bardzo dobrych cenach kupicie produkty zakładu, na przykład wino rozlewane wprost z beczki oraz inne alkohole.

Transnistria, Kvint factory

PECUNIA NON OLET, CZYLI KTO WYDRUKUJE WALUTĘ PAŃSTWU, KTÓREGO NIE MA?

Mijając pierwszy w kraju bankomat (osławiony wśród turystów w czasach, kiedy to był jedynym) powolutku docieramy w pobliże głównego banku republiki. Okazuje się, że nasz kraj miał okazję zaistnieć w historii Naddniestrza kilka lat temu, jako producent ich narodowego środka płatniczego. Była to jednorazowa współpraca, jako że produkcja waluty nieistniejącego oficjalnie kraju, była wyjątkowo karkołomnym przedsięwzięciem i o mało nie wywołała skandalu międzynarodowego. Jeżeli chodzi o kwestie finansowe należy powiedzieć, że najlepiej do Naddniestrza wybrać się z gotówką w kieszeni. Dowolnej waluty, ale gotówką. Kantorów jest co niemiara, ale bankomaty połączone są z rosyjskim systemem finansowym i wyjąć z nich możemy wyłącznie rosyjskie ruble, które i tak będziemy musieli wymienić w kantorze na naddniestrzańskie.

Transnistria, TiraspolTiraspol, TransnistriaTiraspol, Lenin street

Szybko docieramy już w okolice ścisłego centrum, gdzie robi się gęściej od sklepów, pojawiają się restauracje. Chyba najpopularniejszą marką jest sieciowa mołdawska Andy’s Pizza oferująca zachodnią kuchnię, może z kilkoma lokalnymi potrawami w karcie. Stylizowana na amerykańską restaurację, oferuje kącik zabaw dla dzieci, menu dla najmłodszych i chyba nawet krzesełka do karmienia. Ceny bardzo preferencyjne, ale znowu: pamiętamy, aby mieć ze sobą lokalną walutę, bo możliwości płatności kartą nie ma. My tym razem, w poszukiwaniu czegoś bardziej lokalnego, odwiedziliśmy jedną z sąsiadujących restauracji, ale ponieważ  opcji bezmięsnych znaleźliśmy tam niewiele, nawet nie mamy o czym Wam opowiedzieć.

Transnistria, Tiraspol

Ola nie mogła za żadne skarby doczekać do czasu, kiedy usiądziemy i zdążyła pochłonąć cały obiadek ze słoiczka w parku pod kinem po drugiej stronie ulicy. Zza kina rozciąga się piękny widok na Katedrę Narodzenia Pańskiego. Śnieżnobiałe ściany wynoszą ponad linię drzew zielone dachy i złote kopuły. Centralnym punktem parku jest pomnik Aleksandra Suvorowa na koniu.

Transnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolTransnistria, Tiraspol

Przechodząc na drugą stronę ulicy zbliżamy się w okolice Dniestru, który w tym miejscu jest całkiem szeroki. Dla spragnionych ochłody na przeciwległym brzegu rzeki dostępna jest piaszczysta plaża. W gorące niedzielne popołudnie widać, że mieszkańcy Tyraspola chętnie korzystają z kąpieli, a może nawet i z rejsów stateczkami wycieczkowymi. Tuż nad stromym z tej strony nabrzeżem rzeki, władze Tyraspola urządziły kompleks pamięci żołnierzom poległym w wojnie 1990-92, II Wojnie Światowej i wojnie w Afganistanie. Wieczny ogień płonie ku czci, tych którzy poświęcili życie obronie i wyzwoleniu miasta. Nad placem góruje wieżyczka maleńkiej świątyni prawosławnej pod wezwaniem św. Jerzego.

Transnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolTiraspol church of St. GeorgeTiraspol church of St. GeorgeTransnistria, TiraspolTyraspol, NaddniestrzeTransnistria, TiraspolTransnistria, Tiraspol

Memoriał pełni chyba istotną rolę w kształtowaniu postaw patriotycznych bo wycieczki nawet najmłodszych dzieci mają ja w programie, jako punkt obowiązkowy. Ola widząc nagle tyle dzieci była strasznie szczęśliwa. Gotowa biec do nich i oczywiście zepsuć pamiątkowe zdjęcie pod czołgiem T34. Na szczęście udało nam się ją powstrzymać i pamiątkowa fotografia z wycieczki powinna się udać.

Transnistria, Tiraspol

Ostatnim przystankiem naszego spaceru wzdłuż ulicy 25 października był najbardziej chyba znany punkt miasta – pomnik Włodzimierza Lenina. Ten monument, dzięki któremu cale Naddniestrze oceniane jest, jako pomnik komunizmu przedstawia wodza rewolucji w długim płaszczu powiewającym na wietrze. Wykonany z rdzawo-czerwonego kamienia pomnik komponuje się świetnie z wielkim wojskowym gmachem na jego plecami. Uwaga, nie można robić zdjęć! Zdjęcie Lenina na tle budynku – jak najbardziej, samego budynku już nie. Niezbadane są przepisy naddniestrzańskie, a ten to coś, z rodzaju zakazu fotografowania ze statywem pod Pałacem Republiki w Mińsku.

Transnistria, Tiraspol

Jeżeli chodzi o zabytki, czy inne atrakcje turystyczne, to już chyba wszystko. Teraz można spokojnie wrócić w okolice pomnika Suworowa, zjeść coś w jednej z knajpek, zrobić zakupy w sklepikach na głównej ulicy lub centrum handlowym zlokalizowanym nieco dalej, pospacerować deptakiem wzdłuż Dniepru, czy usiąść na plaży i wypić z plastikowej butelki rozlewane wino kupione w sklepie Kvintu.

GDZIE JESTEŚ SZERYF…

Wrażenia odnośnie miasta mieliśmy jak najbardziej pozytywne, tylko zastanawialiśmy się, co w tak małym i spokojnym mieście można robić na co dzień, zwłaszcza, jeżeli chodzi o zdobywanie pieniędzy na życie? Wyjść jest kilka: pracować w Kvincie, w tekstylnej firmie Tirotex, albo szukać pracy u szeryfa. Szeryf to wszechwładna, mówiąc językiem Zachodu, korporacja naddniestrzańska, która w rękach jej właścicieli skupia najważniejsze sektory biznesu w mieście. W zasadzie gdzie się nie obejrzeć, tam spotkamy gwiazdę szeryfa. Stacja benzynowa? Proszę bardzo – Szeryf. Drużyna piłki nożnej i stadion miejski – też. Szeryf ma praktycznie monopol na wszelką dochodową działalność, supermarkety, budowlanka, reklama, a nawet, albo przede wszystkim media. Właściciele Szeryfa nie stronią też od działalności politycznej. Nie da się ukryć, że bez udziału w życiu politycznym nie zdobyliby takiej pozycji w kraju, a co za tym idzie fortuny. Dzisiaj stosunki polityczne się trochę zmieniły i Szeryf nieco popadł w niełaskę, ale imperium funkcjonuje nadal. Tyle działalności w jednym ręku, polityczne zapędy, a do tego media, nie przypomina Wam to trochę imperium Berlusconiego? 

Transnistria, Tiraspol, FC Sheriff Stadium

TURYŚCI W NADDNIESTRZU

Tyraspol to bardzo spokojne miasto, życie tutaj toczy się trochę wolniej niż w pozostałych stolicach Europy, czy Azji, ale widać że miasto się rozwija, budują się nowe obiekty, choćby w samym centrum powstaje wielki kompleks apartamentowy. Ruch samochodowy jest znacznie spokojniejszy niż na przykład w Kiszyniowie, a oprócz standardowych w tym rejonie świata marszrutek, pasażerów po mieście wozi nowy tabor trolejbusów. Ulice są czyste, przestronne, zabudowa nienachalna, jednym słowem miasto wygląda na całkiem przyjazne do życia. W porównaniu do poprzedniej wizyty zauważyliśmy też większą ilość turystów przechadzających się po mieście. Większa ilość oznacza, że oprócz naszej trójki wesoło przemierzającej ulice miasta widzieliśmy jeszcze przynajmniej jednego turystę z aparatem w ręku. 

Tiraspol, Church of NativityTransnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolOla in Tiraspol

Ale liczba turystów musi rosnąć ponieważ powstają nawet agencje turystyczne proponujące różne formy zapoznania z lokalną kulturą. Biorąc pod uwagę lokalne warunki ceny wycieczek są wygórowane, ale trzeba przyznać, że w ich ofercie znajduje się kilka ciekawych propozycji. Transnistria Tour oferuje między innymi wycieczkę przez Tyraspol szlakiem żydowskim lub niemieckim, wizytę u kolekcjonera alkoholi gdzieś poza miastem, albo tour po lokalnej fabryce obuwia z 10% zniżką na zakup naddniestrzańskich trzewików! Pomysłów na Tyraspol jak widać jest więcej niż można by się było spodziewać po krótkim spacerze przez centrum miasta. Ciekawostki kryją się w przestrzeni republiki, wystarczy je tylko odnaleźć. 

Transnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolTransnistria, TiraspolTransnistria, Tiraspol

Postęp w rozwoju Naddniestrza, oprócz głównej ulicy, widać też na granicy. Tym razem przy wyjeździe o dziwo nawet nie pojawiła się kwestia łapówki, a co więcej mieliśmy okazję zamienić z sympatycznym celnikiem pracującym w nowych pomieszczeniach, kilka słów na temat świeżych wyborów prezydenckich w Polsce.

Aha, w drodze powrotnej polecamy jeszcze zatrzymać się w XVI-wiecznej Twierdzy w Benderach i rzucić okiem na pięknie wijący się w dole Dniestr. 

Transnistria, Bendery Fortress

Comments (8)
  1. Ewa | Daleko niedaleko 17/07/15 at 21:57

    Looks like a very interesting place to visit. The city reminds me a bit of Kiev. If I go to Moldova I will think about going there too. Thanks for drawing my attention!

  2. jolasolotrips 18/07/15 at 01:25

    Piekne miejsce, bardzo ciekawe :) pełne historii … jednak czuć w nim troche koministycznego klimatu … a już sam towarzysz Lenin świeci tam jak gwiazda polarna :))) kurcze bardzo ciekawe miejsce… dzięki za relację 😉

  3. kanoklik 18/07/15 at 22:01

    Przeczytała z wielkim zaciekawieniem. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś tam wybrać. Muszę przyznać, że bardzo mnie zainteresowałaś tym wpisem.

  4. Szymon Podróżnik 20/07/15 at 14:51

    Bardzo fajny wpis. Mój brat był tam jakiś czas temu i od tamtej pory jak najbardziej czuje się zachęcony. Ty z powrotem mi przypomniałaś. Dzięki! :)

    • Magdalena Kuźma 20/07/15 at 16:28

      Polecany wycieczkę, ale może o nieco innej porze roku. Teraz latem ledwo wytrzymaliśmy z gorąca!

  5. Marta (www.podrozeodkuchni.pl) 21/07/15 at 15:52

    Transnistria – an interesting place in the world. It looks like Moldova, so close and so far in the same time…

  6. wesoool 23/03/16 at 15:24

    Jak wygląda samo przekraczanie granicy? Czy do paszportu jest wbijana pieczątka? Gdzieś też wyczytałem że celnik daje karteczkę o ważności 10 godzin i z tą karteczką trzeba wrócić przed upływem czasu na granicę. A jak to wygląda teraz? Pozdrawiam

    • Magdalena Kuźma 24/03/16 at 20:57

      Rzeczywiście dostaje się karteczkę ważną 10 godzin. Jeżeli chce się zostać na dłużej należy dokonać „registracji” pobytu np. w hotelu. Do paszportu nic się nie dostaje, żadnych pieczątek nie ma. Za pierwszym razem, kiedy odwiedzaliśmy Naddniestrze na granicy pojawiła się nieprzyjemna sytuacja o podłożu finansowym, natomiast ostatnio – wszystko bardzo sprawnie i profesjonalnie.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *