Język

Jak przekroczyć granicę abchasko-gruzińską i inne informacje praktyczne o Abchazji

Posted Blog

Do Abchazji można dostać się z dwóch stron: od strony Gruzji i z tej bardziej popularnej strony – od Federacji Rosyjskiej. Ponieważ, aby skorzystać z przejścia z FR należy wyrobić dwukrotną wizę rosyjską, co wiąże się oczywiście z poniesieniem znacznych kosztów, a w przypadku trzyosobowego składu robi się całkiem sporą kwotą, zdecydowaliśmy się zawitać do Abchazji od strony Gruzji. 

Przygotowania do wizyty należy zacząć już w domu, czyli wystąpić o abchaską wizę. Na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Abchazji www.mfaapsny.org wypełniamy wniosek wizowy, tradycyjnie podając wszystkie swoje dane z paszportu. Wypełniony formularz wraz z kopią (skanem lub fotografią) paszportu wysyłamy e-mailem do ministerstwa i czekamy na odpowiedź. W przeciągu 7 dni otrzymujemy coś na kształt promesy wizowej, czyli pozwolenie na wjazd na terytorium kraju. Należy je wydrukować, dla pewności w kilku egzemplarzach i mieć ze sobą w czasie podróży.

Jest to dopiero pierwsza część procedury, bo po przekroczeniu granicy z tym właśnie dokumentem trzeba w ciągu trzech dni stawić się w Serwisie Konsularnym. Kiedyś znajdował się on na ulicy Lakoba 21 jednak dziś leży przy ulicy Sakharova 33 w Suchumi. Tam otrzymacie faktyczną wizę, za którą wcześniej należy wnieść w banku opłatę konsularną odpowiednią do wizy, o którą się ubiegacie. Dla najpopularniejszej 10-dniowej jednokrotnej wizy jest to 10 USD. Jak trafić pod właściwy budynek możecie zobaczyć tutaj.

Ale od początku: granica gruzińsko-abchaska przebiega częściowo na rzece Inguri, aby potem się od niej odłączyć i wspiąć w góry Kaukazu. Przekroczyć ją można w okolicach gruzińskiego Zugdidi, do którego regularnie kursują marszrutki jadące w kierunku Mestii. Najlepiej wysiąść na dworcu autobusowym, stamtąd można na granicę dotrzeć busem za 2 GEL od osoby lub taksówką za ok 10 GEL. 

Ponieważ Gruzini nie uznają w ogóle istnienia republiki Abchazji, a całe jej terytorium uważają za część swojego kraju, nie uświadczymy tam gruzińskiego posterunku granicznego. Od strony Gruzji znajduje się jedynie posterunek policji, której trzeba okazać do wglądu swoje paszporty.

Granicę okupują bezpańskie psy i masa ludzi, jak zawsze na granicach, kręcących się tam w bliżej nieokreślonym celu. Posterunek gruzińskiej policji od oficerów abchaskich dzieli spory kawałek, można pokonać go pieszo lub skorzystać z przejażdżki bryczką w cenie kilku rosyjskich rubli. Tak jest, rosyjskich rubli. Oficjalną walutą Abchazji i faktycznie tam używanym pieniądzem jest rosyjski rubel. Jakiś czas temu Abchazja wydrukowała nawet własną walutę, abchaski apsar, ale nie ma jej w obiegu, funkcjonuje ona bardziej jako przedmiot kolekcjonerski.

Ponieważ tuż za posterunkiem droga wyglądała bardzo dobrze, postanowiliśmy trasę pokonać pieszo. Wózek Oli pchało się całkiem dobrze po równiutkim asfalcie, trochę slalomem, bo trzeba było ominąć porozkładane w najlepsze na drodze krowy. Minęliśmy posterunek wojska i tam dopiero zaczęła się prawdziwa przeprawa. Naszym oczom ukazał się most (trzeba przecież jakoś pokonać rzekę Inguri). Most o nawierzchni, która nie była remontowana chyba przez nikogo nigdy. Pokryty dziurami, większymi i mniejszymi, pełnymi wody i błota. Na początku da się jeszcze je ominąć, ale im dalej, tym gorzej. Ledwo doczłapaliśmy się do posterunków Abchaskich żałując oczywiście, że nie poczekaliśmy na bryczkę.

Abchaski posterunek graniczny pracuje w godzinach od 8:00 do 19:00 lokalnego czasu, który dla odróżnienia od Gruzji jest o godzinę do tyłu, natomiast zbieżny jest z czasem moskiewskim. Jak mówią Abchazi: w Moskwie życie toczy się według czasu Suchumi.

W pierwszym posterunku tuż za rzeką pokazujemy do wglądu paszport oraz otrzymane e-mailem zaproszenie, czym oczywiście wywołujemy konsternację i konieczność konsultacji z wyższymi rangą, bo taka egzotyka trafia się w tym miejscu nieczęsto. Pogranicznicy abchascy najczęściej widują paszporty abchaskie, ale jako że nie są one uznawane nigdzie na świecie, większość ludności posiada również paszport rosyjski lub gruziński i takimi też się posługuje.

Przechodzimy dalej tłocząc się w wąskim korytarzu za siatką z całą resztą ludności i ich jak zwykle niezliczoną ilością bagaży. W końcu dochodzimy do właściwego okienka służby celnej, gdzie ponownie przedstawiamy wszystkie dokumenty. Znowu nie idzie zbyt łatwo i oficer musi kontaktować się z przełożonymi. W końcu zatrzymuje jedną z kopii promesy i wpuszcza nas na teren kraju. Po tej stronie granicy to dopiero się dzieje! Autobusy, marszrutki, taksówki, handlarze i bezpańskie psy. Życie kwitnie. 

Teraz w dowolnie wybrany sposób (autobus, marszrutka, taksi) należy dostać się do Suchumi i w pierwszej kolejności wybrać do Serwisu Konsularnego w celu otrzymania wizy. Są na to 3 dni robocze od czasu przyjazdu do kraju, ale my radzimy skierować się tam od razu. W razie jakichkolwiek problemów, nadal będziecie mieli czas, aby wszystko załatwić. W czasie naszego pobytu okazało się, że właśnie trwają w kraju wakacje, seria następujących po sobie świąt prawosławnych i świeckich, i nie zakończą się przed naszym wyjazdem, więc możliwości wyrobienia wizy praktycznie nie mamy. Trochę nam się ugięły nogi kiedy pomyśleliśmy, że nie możemy nawet liczyć na pomoc żadnej ambasady ani konsulatu, bo przecież w oczach naszego kraju Abchazja w ogóle nie istnieje!

Żałowaliśmy, że przed wyjazdem nie poszukaliśmy w internecie jakiegoś abchaskiego kalendarza, który pozwoli przewidzieć takie rzeczy, bo nawet urzędnik wystawiający zaproszenie nie raczył zwrócić uwagi, że uzyskanie przez nas wizy nie będzie możliwe. 

Na szczęście udało nam się całkiem prywatnie trafić na wysoko postawionych członków administracji i dzięki ich pomocy z całkiem sporą pewnością siebie mogliśmy się wybrać na granicę w drodze powrotnej. Tam jednak okazało się, że problemy są większe niż się spodziewaliśmy i wyłącznie dzięki urokowi osobistemu naszej córki i dobrej woli oficerów mogliśmy opuścić Abchazję. Nie obyło się jednak bez spotkania z najwyższym rangą na całym przejściu, rosyjskim oficerem, który wypytał nas o większość pieczątek w naszych paszportach. Koniec końców zostaliśmy przepuszczeni, a sympatyczni Abchazi załatwili nam nawet transport przez dziurawy most. 

Rosyjski oficer na granicy to nie jedyny przejaw obecności rosyjskiej w Abchazji. Rosja prawdopodobnie finansuje nie tylko abchaskie rety i emerytury, ale także inwestycje pomagając w odbudowie kraju. 

Dobrym pomysłem będąc w Abchazji jest nabycie lokalnej karty sim. Nawet jeżeli nie przejmujecie się zazwyczaj kosztami roamingu to w Abchazji, żeby móc korzystać z telefonu obowiązkowo trzeba kupić lokalną kartę, bo żadne inne sieci nie działają. Nie znajdziecie tu ani gruzińskich ani rosyjskich operatorów. Na terenie Abchazji działa wyłącznie lokalna sieć komórkowa, która nie ma podpisanych umów roamingowych, bo przecież ten kraj nie w ogóle istnieje. Podstawowa karta kosztuje 200 rubli i daje oprócz puli minut na rozmowy całkiem spory pakiet internetu o prędkości 4G. Dodzwonić się z Europy do Abchazji jest również zupełnie niemożliwe, także np. zarezerwowanie noclegu możliwe jest jedynie mailowo.

Z informacji praktycznych warto jeszcze wspomnieć, że w Abchazji stosunkowo rzadko można zapłacić kartą, za to bankomaty są na każdym rogu, a europejskie karty działają, więc bez gotówki nie zostaniecie. Internet jest całkiem popularny i darmowe wi-fi występuje często w hotelach i restauracjach.

Jeszcze jedna uwaga dla tych, którzy wpadną na pomysł wypożyczenia auta i wybrania się nim do Abchazji – wjazd na teren kraju autem na gruzińskich numerach rejestracyjnych jest zupełnie niemożliwy. Abchaskie auta swobodnie poruszają się po Gruzji, natomiast gruzińskie w ogóle nie mają wstępu na teren Abchazji, więc pomysł z wypożyczeniem auta możecie od razu skreślić. 

Trochę odbiegliśmy od spraw granicznych, podsumujmy więc na koniec całą procedurę:

1. Wypełniamy formularz na www.mfaapsny.org i wysyłamy go visa@mfaapsny.org wraz ze skanem lub zdjęciem swojego paszportu

2. Otrzymaną w ciągu 7 dni promesą drukujemy w kilku egzemplarzach i zabieramy ze sobą.

3. Na granicy w posterunku gruzińskiej policji okazujemy wyłącznie paszport.

4. Przekraczamy most (najlepiej bryczką, zwłaszcza w deszczowe dni)

5. Mijamy pistolet z zakręconą lufą i żołnierski posterunek

6. W budce strażników okazujemy paszporty i pozwolenie na wjazd do kraju

7. W kolejnym okienku oficerom celnym przedstawiamy ponownie wszystkie dokumenty i dokonujemy odprawy celnej

8. Udajemy się do Suchumi do Serwisu Konsularnego w celu wyrobienia właściwej wizy i opłacamy w najbliższym banku stosowną kwotę

Z takową w portfelu (w zasadzie w paszporcie, ale nie tak jak pozostałe wizy, bo na osobnej kartce) możecie się czuć bezpiecznie w Abchazji, zarówno o swój pobyt, jak i powrót do domu. Fotografie pamiątkowe wizy, jeżeli Was interesują, należy wykonać w Abchazji bo przy opuszczeniu kraju, wiza zostanie Wam odebrana!

Życzymy powodzenia!

Comments (10)
  1. Hruby 01/03/16 at 19:56

    Cześć , chciałem podpytać jak z bankomatami ? Piszesz że są na każdym rogu. Czyli nie będzie problemu z wzięciem kasy na miejscu ?

    • Magdalena Kuźma 01/03/16 at 20:10

      Nie mieliśmy najmniejszego problemu z bankomatami. Pomimo, ze mieliśmy ze sobą „twarda walutę” nie mogliśmy jej wymienić bo trafiliśmy na święto narodowe no i skazani byliśmy na bankomat. Korzystaliśmy wiele razy. Warto tez wiedzieć ze gruzińskie Lari nie cieszą sie powodzeniem.

  2. Tom 17/04/16 at 19:27

    Witam, mam pytanie odnosnie sieci komrokowej. Czy polski numer dziala (da sie na niego dodzwonic z Polski)? Czy z lokalnej karty mozna zadzwonic do Polski i dodzwonic sie z Polski?

    • Magdalena Kuźma 17/04/16 at 19:58

      Niestety nie działa. Aby miec łączność komórkowa należy kupic lokalna kartę. Gruziński numer tez nic nie pomoże. Wyłącznie abchaska karta. Kosztuje chyba ok 20 zł i ma całkiem sporo minut ale oczywiście lokalnych. Trzeba tez wiedzieć, ze dzwoniąc z Polski na abchaski numer nie uzyskamy połączenia!

  3. Agata 22/09/16 at 19:27

    Cześć, dzięki za super zorganizowane informacje. Pytanie szczegolowe – czy podanie o wizę dla dziecka wysłaliście w osobnym mailu czy razem z Waszym? Z góry dziękuje za podpowiedz :)

    • Magdalena Kuźma 27/09/16 at 18:38

      Szczerze mówiąc zupełnie nie pamietam ale wydaje mi sie, ze wszystkie podania wysyłaliśmy razem.
      P.S. Pamiętajcie o zgłoszeniu sie do urzędu na miejscu!

  4. ania 11/04/17 at 07:47

    Witam. mogłabym poprosić o meil, chciałabym zadać kilka pytań. Pozdrawiam

    • Magdalena Kuźma 11/04/17 at 09:34

      Zapraszam do wysłania wiadomości na naszym Facebooku! chyba tak najłatwiej bedzie nam sie skontaktować! :)

  5. Lucas 10/08/17 at 16:42

    Mała poprawka, auto na abchaskich numerach do Gruzji również nie wjedzie, ogólnie cały ruch aut na moście na Inguri jest ograniczony do pojazdów uprzywilejowanych obu krajów i tylko od jednego do drugiego punktu kontrolnego. Przejechać granice mogą tylko pojazdy ONZ, Czerwonego Krzyża itp.
    Co do płatności za wizę, kosztuje ona 300 rubli i nie trzeba biegać do banku, na miejscu maja nawet terminal kart płatniczych.

    • Jacek 04/12/17 at 23:00

      Czy to możliwe ze wiza kosztuje 300 rubli, jeśli normalnie wychodzi ok 150zł. Tj typowe dla tego przejścia granicznego? Wychodziłoby znacznie taniej … Poza tym dobre info n/t przeprawy 👍🏻

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *