Język

Kiszyniów – między Wschodem a Zachodem

Posted Blog

Mongolia? Macedonia? Gdy wróciliśmy z Mołdawii niektórzy nie do końca byli pewni, gdzie właściwie byliśmy. Rzeczywiście kraj ten jest mało znany i informacje o nim rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Nawet ostatnia wielka afera bankowa, w której z mołdawskich banków ukradziono miliard dolarów nie była szeroko komentowana w światowych mediach. To pokazuje, że naprawdę mało kto zna ten kraj i w ogóle pamięta o jego obecności w Europie. A Wy jakie macie skojarzenia z Mołdawią? W najbliższych dniach chcielibyśmy przybliżyć Wam ten kraj, a zaczniemy dziś od Kiszyniowa, jednej z jego stolic.

Moldova, Chisinau

Jednej ze stolic? Tak, mimo, że na świecie jest wiele państw dzielących obowiązki stolicy na kilka miast, tutaj sytuacja jest wyjątkowa. Lewobrzeżne terytorium Dniepru to separatystyczna Naddniestrzańska Republika Mołdawska ze stolicą w Tyrasopolu a południowe tereny kraju to Autonomiczne Terytorium Gagauzji ze stolicą w Komracie. Teraz, w czasie konfliktu w sąsiedniej Ukrainie i po dokonanej przez Rosję aneksji Krymu, regiony te rosną w siłę. Maleje natomiast znaczenie Kiszyniowa, formalnej stolicy całej Republiki Mołdawii.

Jak wobec narastających nastrojów separatystycznych sąsiednich stolic zachowa się Kiszyniów, tego nie wie nikt. Odpowiedzi na te pytanie nie przyniosły ostatnie wybory w Mołdawii. Mimo zwycięstwa proeuropejskich partii, którym nawet szybko udało się utworzyć rząd z premierem Chiril Gaburici, sytuacja nadal się nie ustabilizowała. Premier już zdążył podać się do dymisji, a opozycja żąda nowych wyborów i zbliżenia się do Rosji. Z ciekawostek dotyczących życia politycznego w Mołdawii można przytoczyć fakt, że obecnego prezydenta Nicolae Timofti parlament wybierał przez trzy lata. Czy Kiszyniów utrzyma kurs w kierunku zachodu? Wcale nie jest to pewne, gdyż nastroje w społeczeństwie są zgoła inne niż wyniki wyborów. Gdyby nie to, że ze względu na problemy z finansowaniem, do wyborów nie dopuszczono nowego, cieszącego się kilkunastoprocentowym poparciem, prorosyjskiego ugrupowania, ich wyniki mogłoby być zupełnie inne. Jednak w zakończonych niedawno wyborach na mera Kiszyniowa proeuropejskim partiom udało utrzymać Dorina Chirtoacę na tym stanowisku. 

5 rzeczy do zrobienia w Kiszyniowie

To zawieszenie między wschodem a zachodem da się zauważyć już wjeżdżając do miasta. Jadąc z lotniska pierwsze, na co zwrócimy uwagę, to dwa stojące po obu stronach ulicy olbrzymie bloki, tworzące swego rodzaju bramę do miasta. Kierując się w stronę centrum mijamy coraz większe gmachy, różnych kształtów i wysokości  – już wiemy, gdzie jesteśmy. Takie wielkie osiedla budowano tylko w bloku wschodnim. W centrum, zmiana klimatu, główna ulica Stefana III Wielkiego to już zachód, sieciowe bary szybkiej obsługi, drogie butiki, migające neony. To wszystko to jednak tylko złudzenie, budynki są wyremontowane lub przykryte reklamami tylko w przyziemiu. Wystarczy podnieść głowę nieco wyżej, aby znowu odnaleźć mołdawski wschód.

Centralnym punktem miasta jest plac Wielkiego Spotkania Narodowego. Plac ten, zwany „pępkiem Kiszyniowa”, tętni życiem nie tylko w weekendy, codziennie spacerują tu setki Mołdawian, widać wiele młodzieży z notebookami, korzystającej z darmowego WIFI. W weekendy dochodzi tutaj do prawdziwych spotkań narodowych, zarówno prounijnych, jak i prorosyjskich demonstracji.

Sobór Narodzenia Pańskiego w KiszyniowieSobór Narodzenia Pańskiego w KiszyniowieŁuk Triumfalny w KiszyniowieChisinau

Na środku placu znajduje się wielki łuk triumfalny. Jeden z symboli miasta został zbudowany z okazji zwycięstwa Rosjan nad Turkami i włączenia całej Bessarabii do Imperium. Po drugiej stronie ulicy znajduje się siedziba rządu, gdzie po ratyfikowaniu przez parlament, podpisano między innymi umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Taki właśnie jest Kiszyniów, jak cała Mołdawia, pełen sprzeczności, rozdarty między wschodem a zachodem.

Moldova, Chisinau

W czasie naszej wycieczki mieliśmy szczęście trafić na działaczy Samowara, organizacji pozarządowej, która w ramach happeningu serwowała na placu parzoną w prawdziwych samowarach herbatę. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim same urządzenia, dawno już niewidziane. Wypolerowane na wysoki połysk srebrne i złote, z wielkimi rurami wyprowadzającymi gorące powietrze ponad głowy zgromadzonych nie pozwoliły nam przejść obok siebie obojętnie. Naprawdę dobrze zachowane, nadal działające samowary w dzisiejszych czasach wydają się nam już rzadkością, tymczasem na kiszyniowskiej ulicy – proszę bardzo, pijemy właśnie zaparzoną w nich herbatę!

Plac z przyległym parkiem stanowi również miejsce wypoczynku i rozrywki mieszkańców Kiszyniowa. W niedzielne popołudnie zapełniony jest przez odpoczywające na ławeczkach starsze osoby, młodsze grające w wielkie szachy i dzieciaki ganiające gołębie. To tutaj Ola zawarła swoją największą w Kiszyniowie przyjaźń z nieco starszą dziewczynką, turystką ze wschodniej Rosji. Dziewczyny tak się świetnie bawiły, że wspólne ganianie gołębi trudno im było przerwać. Niestrudzone gołębie wciąż nadlatywały, a dziewczynki z ciągle nową energią nie pozwalały im przysiąść ani na chwilę. Czas pożegnania udało nam się jakoś przetrwać, duży „przytulasek” i w końcu rozeszły się każda w swoją stronę.

Moldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, Chisinau

My do największej prawosławnej świątyni miasta. To klasycystyczny Sobór Narodzenia Pańskiego wzniesiony na placu Wielkiego Spotkania Narodowego na początku XIX wieku. Po czasach komunizmu, kiedy to pełnił on funkcje wystawowe, ponownie, już jako świątynia został otwarty w 1996 r. Wtedy też odbudowano zniszczoną wcześniej dzwonnicę.

Moldova, Chisinau

Nie jest to jedyny obiekt sakralny wart odwiedzenia w Kiszyniowie, wiele cerkwi po latach działalności jako Muzeum Religii i Ateizmu przechodzi remonty i jest odnawiana, szczególnie pięknie wyglądają one w środku. Na pewno warto odwiedzić również synagogę oraz cmentarz żydowski.

5 najważniejszych obiektów sakralnych Kiszyniowa

Kierując się na północny – zachód mijamy ulubiony przez Puszkina Park Stefana Cel Mare, z jego pomnikiem stojącym u wejścia. Zaraz obok znajduję się ciekawy Pałac Prezydencki – budynek w swojej formie przypominający szklany zamek z czterema wielkim basztami. Po drugiej stronie ulicy, tworząc spory kontrast ze złotym pałacem, znajduje się szary, betonowy monumentalny budek Parlamentu Mołdawii.

Moldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, ChisinauMoldova, Chisinau

Po drodze zauważamy dom mieszkalny, który należał do Vladimira Herta. Zbudowany w stylu wiedeńskiego baroku jest jedną z perełek Kiszyniowa. Jego główna fasada jest bogato zdobiona płaskorzeźbami, warto zwrócić uwagę na liczne kute wykończenia, głównie motywy roślinne. Całość zwieńczona jest kopułą. Równie ciekawie wygląda wnętrze z freskami i malowidłami na sufitach i ścianach.

Spacerując ulicami Kiszyniowa polecamy odejść od głównej arterii. Już po kliku krokach trafiamy na swoisty miks rozpadających się kurnych chatek z ogromnymi blokami. Przeogromny kontrast. Centrum z neonami i drogimi butikami tworzy wrażenie zachodniej stolicy, a już kilka kroków dalej znajdujemy typowo wschodnią wieś. Koniecznie musicie odwiedzić targ centralny, wielkie targowisko wylewające się na pół centrum miasta. Można tu kupić wszystko, ale z punktu widzenia turysty najciekawsze są lokalne wyroby spożywcze i wino.

Chisinau market

Z centralnego placu kierując się na południowy – wschód zobaczymy ciekawy ratusz, pocztę główną oraz targ artystyczny, na którym możemy kupić tandetne pamiątki oraz nieliczne ludowe rękodzieło. Idąc dalej trafiamy na dwa ciekawe mołdawskie pomniki: Grigorija Kotowskiego, bolszewickiego dowódcy, który walczył o przyłączenie Besarabii do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej oraz pomnik Wyzwolenia poświęcony „wyzwoleniu” Kiszyniowa w sierpniu 1944 roku przez wojska sowieckie. Obu tym monumentom towarzyszą hotele Cosmos i Kiszyniów również będące swojego rodzaju symbolami stolicy.

Najważniejsze pomniki Kiszyniowa

Wyglądają one podobnie jak całe miasta. Odnowiony tylko w przyziemiu, ze świecącymi z daleka kasynowymi jednorękimi bandytami, monumentalny budynek Cosmosu z zewnątrz prezentuje się ciekawiej niż w środku. Im wyżej, tym standard pokoi niższy, pięć górnych pięter w ogóle wyłączonych jest z użytku, a ostatnie, jak wieść gminna niesie, zajmuje agencja towarzyska. Droga większości gości jest prosta: od kasyna, poprzez bar, do agencji lub to samo, tylko w przeciwnym kierunku. Pokoje urządzone są raczej skromnie, jedyne, co zwróciło naszą uwagę, to dwie szklanki i karafka do wina na wyposażeniu. Po korkociąg nie trzeba daleko chodzić, na każdym piętrze znajdziemy etażową, czyli osobę, której zgłaszamy wszelkie swoje potrzeby. Jedynym, czego nie oferuje hotel Cosmos jest łóżeczko dziecięce. Ale, jak napisaliśmy, z każdym problemem należy zgłosić się do etażowej i na wszystko znajdzie się rada. W czasie naszego pobytu Ola korzystała na zmianę z naszego łóżka i swojego posłania stworzonego z kilku koców i czystej pościeli. O jej wygodę ani bezpieczeństwo nie musieliśmy się martwić, choć nie da się ukryć, że bardziej byśmy byli zadowoleni ze zwykłego łóżeczka turystycznego. W każdym razie Ola wysypiała się nie gorzej od nas i nie narzekała na żadne niewygody.

Cosmos hotel

Sam budynek hotelu wyraźnie kontrastuje z otoczeniem. Tuż obok znajdują się główne centra handlowe Kiszyniowa, w tym największe z angielska zwane MallDova. Być może, aby nie antagonizować ani rosyjsko- ani mołdawskojęzycznej części społeczeństwa wybrano właśnie nazwę angielską. Sieciowe fastfoody i centra handlowe mimo, że mają nawet przyjazne nazwy, nie pasują do Kiszyniowa, wyrywają się z szarości miasta, świecąc neonami wyglądają na zupełnie obce. Podobnie zresztą, jak kasyna, które dla odmiany przypłynęły ze wschodu po tym, jak Putin zakazał ich działalności w Rosji. Kolejna tragedia Mołdawii – przejmowanie tych nienajlepszych rzeczy zarówno z zachodu, jak i ze wschodu.

MallDova, Chisinau

Tym razem Kiszyniów nas nie zachwycił, widoczne zmiany w tkance miejskiej nie wydają się iść w dobrym kierunku. Jak będzie następnym razem, nie wiadomo. Warto się wybrać, aby samemu poczuć to miasto, szczególnie, że Kiszyniów jest punktem wyjścia do odwiedzenia wszystkich innych atrakcji Mołdawii. O nich przeczytacie w kolejnych artykułach.

Comments (6)
  1. PatTravel 12/07/15 at 13:30

    Solidny wpis, zapisuje bo juz niebawem będzie mi to potrzebne. Pozdrawiam!

  2. Qmoh w Podróży 13/07/15 at 10:00

    Właśnie jestem w trakcie lektury książki „Rumun goni za happy endem” Bogumiła Lufta, gdzie kilka rozdziałów jest poświęconych Mołdawii. Na Waszych zdjęciach ten kraik wygląda jednak bardziej kolorowo i optymistycznie niż w ponurych reporterskich opisach. :)

  3. kami 13/07/15 at 20:46

    a nawet nie słyszałam o tej aferze z bankiem, widać jak do nas newsy docieraja…

    za miesiąc będę w Mołdawii i bardzo mi się Wasz wpis przyda, dzięki! bo przyznaję, że póki co niewiele wiem o Kiszyniowie (oprócz tego, że jest tam opuszczony cyrk), a z tego co widzę i czytam tutaj to będzie mi się tam podobało! no i dzielnica ormiańska to coś dla mnie!!

  4. Mr_Szpak 13/07/15 at 22:37

    Od dłuższego czasu zbieram się na Moldawię ale zawsze coś wypada…. to jeden z ostatnich krajów ZSRR w których nie byłem

  5. Beata Redzimska 14/07/15 at 16:10

    Zapomniany kraj (byla republika radziecka) gdzies na skraju Europy. A ze chyba nie ma zbyt strategicznego znaczenia niewiele sie o nim mowi. Mi zawsze w takiej sytuacji szkoda, ze kolejny kraj prawie wpada w objecia Moskwy, bo z tego co piszesz pewnie tak sie stanie po kolejnych wyborach, skoro ludzi bardziej pociagaja wspomnienia sowieckich czasow i poteznego sasiada. Pozdrawiam serdecznie Beata

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *