Język

Co Omańczycy robią w dni wolne – kąpiel w oceanie i Wadi Shab

Posted Blog

Był jeden ze słonecznych listopadowych dni kiedy wpadliśmy na pomysł, aby wybrać się na omańską plażę. W końcu jesteśmy pierwszy raz w życiu nad Oceanem Indyjskim, wszyscy a zwłaszcza Ola. Wybraliśmy tę, która miała być jedną z najpiękniejszych w okolicach miejscowości Sur. Po krótkich poszukiwaniach dotarliśmy na miejsce, ale tak naprawdę nie byliśmy pewni, czy dobrze trafiliśmy, bo plaża okazała się zupełnie pusta. Nabrzeże było raczej kamieniste, ale tuż nad wodą był mięciutki piaseczek, więc wyglądało to jak idealne warunki do kąpieli, ale wokół nie było żywego ducha. Trochę onieśmieleni kompletną pustką i tak zdecydowaliśmy się popływać. Woda była całkiem chłodna zupełnie przeciwnie do temperatury na zewnątrz. 

Omani beachOlaOlaOla

Kiedy zobaczyliśmy pierwszą rodzinę, prawdopodobnie pakistańską, zmierzającą w naszym kierunku, mama poczuła ulgę, że jednak zdecydowała się założyć do kąpieli jakiś t-shirt. Mimo, że zachowali do nas całkiem spory dystans, dobrze, że koszulka była tam, gdzie powinna, bo bikini zupełnie nie jest akceptowane w lokalnej kulturze. 

Kąpiel w oceanie nie charakteryzowała się na dobrą sprawę niczym innym niż każda inna kąpiel w morzu. Oli generalnie się podobało, tylko goniące ją fale czasami wywoływały konieczność ucieczki. Miękkie, piaskowe nabrzeże było świetnym miejscem do ćwiczenia samodzielnego poruszania się. Bawimy się świetnie, relaksujemy w wodzie, ale jedna sprawa nie daje nam spokoju – gdzie podziali się wszyscy ludzie? Jest dzień wolny od pracy, święto państwowe, Oman Naional Day i nikogo nie ma na plaży?

Jako że słońce świeciło prosto w nasze głowy bo zbliżało się południe, temperatura ciągle rosła, postanowiliśmy się zbierać. Może dlatego nikogo tu nie ma? Po prostu jest za gorąco… Wróciliśmy do samochodu i wybraliśmy na przejażdżkę przez omańskie wioski. Błądząc wąskimi uliczkami odkryliśmy, gdzie podziali się wszyscy, kiedy nagle zatrzymaliśmy się w korku w niewielkiej wioseczce. Okazało się, że wszyscy kierują się do źródełka słodkiej wody ukrytego między pustynnymi górami.

OmanWadi Shab, Oman

Czyli to jest to słynne Wadi Shab! Wadi jest ogólną nazwą doliny, wąwozu położonego na pustyni, w którym okresowo pojawia się słodka woda. Wadi są popularnymi miejscami do uprawy bananów, mango lub drzew palmowych. Jest to niesamowita zielona oaza kontrastująca z pustynnymi górami wokół. Wadi Shab i Wadi Tivi są najbardziej popularnymi w tym rejonie. Wadi Shab ma ten plus, że woda występuje w nim przez okrągły rok i pewnie dlatego jest ulubionym miejscem lokalnej ludności. Malowniczy obraz kanionu jest zepsuty tylko u wejścia do niego przez kolumny podtrzymujące biegnącą tuż nad nim autostradę. Ale gdy już się je minie zyskuje się piękny, naturalny widok na dolinę. Aby pokonać pierwszą głęboką wodę musieliśmy skorzystać z niewielkiej motorówki w cenie 2 riale od osoby. Zapakowaliśmy więc Olę w chustę i wsiedliśmy na łódkę. Kilka sekund później byliśmy już po drugiej stronie i mogliśmy eksplorować kanion. 
Oman

Ze względu na dzień wolny od pracy wadi było pełne ludzi przechadzających się nad wodą, siedzących na kocach, grillujących itd. Rodziny, grupy przyjaciół, turyści, byli tam dosłownie wszyscy. Śmiechy i gwar rozmów było słychać ze wszystkich stron.

Wadi Shab, Oman Wadi Shab, Oman Wadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Wyruszyliśmy na długi spacer wzdłuż strumienia, rozkoszując się trochę chłodniejszym powietrzem i podziwiając lokalną roślinność. Po drodze znaleźliśmy nawet pozostałości tradycyjnego systemu rozprowadzania wody zwanego „aflaj”. Był to system, który pozwalał nawadniać rozległe tereny uprawne jedynie przy użyciu grawitacji. Dziś tuż obok leży gumowy wąż, więc aflaj chyba nie jest już używany. Przynajmniej nie w tym wadi.

Wadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Ola też się świetnie bawiła, nawet udało jej się popływać w jednym ze niewielkich stawów ze słodką wodą, no i oczywiście zapoznała nowych przyjaciół. Nowe znajomości są zdecydowanie jej mocną stroną! Wadi ciągnie się dobre kilka lub kilkanaście kilometrów i na każdym swoim etapie oferuje ciekawe formacje. Główną jego atrakcją jest wodospad znajdujący się wewnątrz jaskini, aby dostać się do którego nie jest łatwo, bo przy wyższym poziomie wody trzeba nurkować. 

Wadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

W okolicę skąd odpływały łodzie przybyliśmy około 5 popołudniu. I tam dopiero się zdziwiliśmy. Nabrzeże było zapełnione ludźmi, a z biegiem czasu tylko ich przybywało. Łódki nieustannie kursowały od brzegu do brzegu wioząc ludzi z powrotem do ich samochodów, ale tłumek oczekujących wcale nie malał. Wręcz przeciwnie, po tej stronie nabrzeża kłębiło się oraz więcej osób. W pewnym momencie poczuliśmy się jak na dworcu Kazańskim w Moskwie, skąd odjeżdża kolej transsyberyjska. Masa ludzi różnych narodowości, o różnym wyglądzie, innych strojach, każdy z innego kręgu kulturowego władający własnym językiem. Omańczycy, goście z Emiratów, Pakistańczycy, Europejczycy, turyści z Kanady, Hindusi i Filipińczycy. 

Wadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Ale to nie ludzie zaskoczyli nas najbardziej. To był ich bagaż. Nie do opisania jest to, co ci wszyscy ludzie zabrali ze sobą na kilkugodzinny pobyt poza domem i co dostarczyli na drugą stronę wąwozu za pomocą tych niewielkich łódeczek. A były to grille, wielkie garnki (które koniecznie myło się w wodzie strumienia), dywany, przenośne lodówki, wózki dziecięce, koszyki, składane krzesła i miliony mniejszych i większych tobołków. Malutkie łódeczki nie nadążały z przewożeniem wszystkiego, a nowi ludzie wciąż nadchodzili od strony wadi. Nieprzyzwyczajeni do lokalnych warunków jakimś dziwnym sposobem ciągle znajdywaliśmy nowych ludzi przed sobą i musieliśmy patrzeć jak odpływają z całym swoim dobytkiem kolejnym transportem, a my ciągle zostajemy po tej samej stronie. 

Wadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Po 40 lub 50 minutach czekania musieliśmy wziąć sprawy w swoje ręce (lub raczej łokcie) i w końcu dostać się na łódkę. Razem z nami zapakowała się oczywiście masa toreb, kilka dywanów i lodówka pełna pomarańczy. No i oczywiście ich właściciele, wszyscy w wybornych humorach!

Wadi Shab, OmanWadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Ci, którym nie starczyło cierpliwości na niekończące się czekanie, zdecydowali się wydostać się stamtąd o własnych siłach. 

Wadi Shab, OmanWadi Shab, Oman

Całego obrazu sytuacji dopełnił przewożony na jednej z łodzi wypełniony helem helikopter na sznurku.

Oman114

Nie da się jednak zapomnieć, że Wadi Shab to wspaniałe miejsce, piękne widoki, niesamowita przyroda, odrobina ochłody i świetne miejsce na odpoczynek. Żałujemy, że nie mamy takiego wadi nigdzie w okolicy naszego domu. 

Comments (8)
  1. Marcin - NRWTrip 30/09/15 at 19:35

    A jak najmłodsza uczestniczka zniosła trud wyprawy? Bardzo fajne miejsce, takie malownicze i bardzo egzotyczna jak dla mnie :)

    • Magdalena Kuźma 30/09/15 at 21:08

      Najmłodsza uczestniczka chyba najlepiej bo w ogóle nie przejmowała się ani niekończącą się kolejką do łódek, anipoważnym ich przeładowaniem :)

  2. Kinga 30/09/15 at 20:05

    Apropo bagażu… 😀 Kiedy rok temu siedziałam na wątpliwej jakości starej łajbie w Albanii i czekałam, aż zapełni się pasażerami i odpłyniemy z przystani na jeziorze Komani, obserwowałam jak nasze zanurzenie stopniowo się zwiększa w miarę dokładania nowych pakunków. W tym dwóch.. motorów. Miałam momentami wrażenie, że lada moment, przy większym przechyle, po prostu pójdziemy na dno.

    • Magdalena Kuźma 30/09/15 at 21:17

      Chyba jednak miejscowi wiedzą co robią. Ci w Omanie przewieźli już pewnie setki takich transportów pełnych mandarynek w lodówkach, dywanów i Bóg wie czego jeszcze, a ci w Albanii też pewnie już wieźli ze trzy motory!

  3. Darek | Przedeptane.pl 30/09/15 at 22:02

    W listopadzie taka pogoda? Marzenie…

  4. TuJarek 01/10/15 at 21:36

    Pusta plaża i ocean tylko dla siebie? Fajowo. Chyba długo trzeba by mnie przekonywać żeby się stamtąd zebrać. Spodobał mi się fragment o niecierpliwcach i helikopterze. Ot, tak podsumowuje to trochę całe zamieszanie.

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *